Blog > Komentarze do wpisu

Que te vaya bien, czyli rowerem przez Andy

25 października w Jaremie, to kolejna, slajdowo-muzyczna podróż na daleki kontynent. Pokaz Piotrka Strzeżysza z Ameryki Południowej i dwóch, samotnych, andyjskich wypraw rowerowych. Muzyczną ilustracją pokazu były przede wszystkim rytmy andyjskie i andaluzyjskie flamenco. Chociaż nie tylko. Andy - Que te vaya bien!

Rowerową wędrówkę rozpoczęliśmy w Chile. Wyruszając z Puerto Montt na południe, przez wyspę Chiloe, promem na stały ląd i dalej trasą transandyjską, zwaną Carretera Austral. Podziwiając surowe, chilijskie krajobrazy, wsłuchiwaliśmy się w dźwięki muzyki renesansu i baroku, interpretowanej nowatorsko przez L'Arpeggiata, zespół dyrygowany przez Christine Pluhar. Usłyszeliśmy utwory z dwóch płyt: All Improvviso (2004) i La Tarantella (2002). Ten renomowany zespół francuskich solistów (m.in. Gianluigi Trovesi - klarnet) skupia się na francuskim, włoskim i neapolitańskim repertuarze z początku XVII wieku, z naciskiem na muzyczne i wokalne improwizacje. Dbałość o autentyczność brzmienia i dawnych technik, połączona z folkiem, jazzem i muzyką świata, łatwo trafia w gusta współczesnego słuchacza. Słychać tu nawiązania do muzyki tradycyjnej i ludowej z Włoch, Hiszpanii, Portugalii i Ameryki Łacińskiej; tańców i pieśni rozpowszechnianych w całym świecie łacińskim. Tarantella na przykład to taniec, który według podań był antidotum na jad tarantuli - popularnego na południu Włoch gatunku pająka (inne legendy mówią, że taniec był efektem tego ukąszenia). To wielobarwna mieszanka rozpisana na dawne instrumenty (gitary, harfy, kastaniety, tamburyn, klarnet). Utwory śpiewane są w sposób naturalny, kojarzący się z muzyką ludową, albo współczesną piosenką poetycką. Niekiedy melodie pobrzmiewają nutą melancholii i przynoszą wytchnienie po żywiołowym tańcu. Muzycy grają wspaniale, a słuchanie tych wszystkich instrymentów (brzęczących teorb, chitarr) i rewelacyjnych wokalistów (świetna Lucilla Galeazzi), to po prostu miód dla ucha. Z głośników porywa muzyka sugestywna, esencjonalnie włoska, pachnąca morzem i upajającym winem.

Pokonując kolejne kilometry, w upale i wilgoci, na stromych podjazdach, dojeżdżamy do Patagonii, do skalistych iglic Cerro Torre, w Parku Narodowym Los Glaciares. I tu wjeżdżamy w muzyczną krainę tęsknego flamenco, w którą łagodnie wprowadza nas Martires del Compas - andaluzyjska grupa współczesnego, akustycznego flamenco. W numerze Panuelos Blancos (Białe chusteczki) słychać gorące emocje, surowy, ostry wokal (Chico Ocańa - znakomity wykonawca cygańskiego flamenco) i drapieżne gitary. Muzyka zagrana szczerze i od serca. A potem przyszła kolej na piosenki z filmu "Kika" Pedro Almodovara, z płyty B.S.O. Almodovar (2007). Począwszy od pieśni duetu legendarnych śpiewaczek flamenco Fernanda y Bernarda de Utrera - twórczyń tradycyjnej szkoły wokalnej gitanos (cygańskiego flamenco), z andaluzyjskiej miejscowości Utrera - dotarliśmy do poruszającej ballady Luz de Luna (Blask Księżyca), wielkiego przeboju legendarnej, meksykańskiej śpiewaczki Chaveli Vargas. "Chcę światła księżyca na moje smutne noce, by śnić bosko o iluzji, którą mi przyniosłeś (...) Ponieważ, od kiedy odszedłeś, nie miałam blasku księżyca" - śpiewa 90-cio letnia, siwiutka "Babcia Chavela", która nigdy nie rozstaje się ze swoim kolorowym poncho. Chavela elektryzuje swoim starczym, "zardzewiałym" głosem. Jej pieśni to wyznania miłości, samotności i bólu. Każda piosenka to prawdziwie ekspresyjny monodram, w którym pieśniarka wspomina osobiste przeżycia i uczucia. Przejmująco szczery ton i niezwykła interpretacja - Chavela chrypi, niekiedy szepcze, to znów krzyczy i szlocha.

Jeszcze jeden utwór flamenco - Veras, to cygańska rumba w wykonaniu zespołu Los Alhama. Zdumiewające gitary, rytmiczne klaskanie i śpiew, czyli prawdziwe cygańskiego flamenco.

Oczarowany andyjskim krajobrazem i gościnnością mieszkańców, Piotrek postanowił wrócić do Ameryki Południowej w wakacje, kiedy panuje tam zima - tym razem jednak już z własnym, niezawodnym rowerem. Przejazd przez Andy rozpoczęliśmy w Argentynie, w zimowej scenerii, wybierając mało uczęszczane drogi, nocując w niewielkich, malowniczych wioskach, poznając ludzi... W tej slajdowej podróży towarzyszyła nam tradycyjna, ludowa muzyka andyjska, w wykonaniu grup z Boliwii - Savia Andina z Potosi i Kollamarka z La Paz. Obydwie grupy to prawdziwe sławy muzyki andyjskiej, prekursorzy i populatorzy gry na tradycyjnych instrumentach: charango, okarynach, andyjskich fletniach i bębnach.

W przygranicznej miejscowości Ollague, Piotrek podjął próbę wjechania na wulkan Aucanquilcha. Po dwóch próbach i sześciu dniach zrezygnował jednak z wnoszenia roweru na plecach na szczyt wulkanu, osiągnąwszy niebanalną wysokość 6070 m.n.p.m. Tej niezwykle trudnej, samotnej wspinaczce, towarzyszyły podniosłe dźwięki Mszy h-moll J.S.Bacha. A my, pchani przez zachodnie wiatry, po boliwijskich wybojach dojeżdżamy do Uyuni. Wędrując pustymi, białymi przestrzeniami salarów - wyschniętych, słonych jezior - odnosimy wrażenie przebywania na lodowej pustyni. Dookoła biało, na horyzoncie majaczą zamglone szczyty - zimno, wiatr, zmęczenie. W tle rozlegają się kolejne dźwięki skocznej muzyki andyjskiej. Los Kjarkas to jeden z najpopularniejszych, boliwijskich zespołów pop, wykorzystujący andyjski folklor - od słodkich melodii huaynos, do wibrującego rytmu sayas. Natomiast grupa Awatinas zaprezentowała autentyczne dźwięki Indian Ajmara, ludu zamieszkałego nad brzegami jeziora Titicaca. Grając na bębnach i panpipes (fletnia Pana) starają się zachować tożsamość korzennego, indiańskiego folkloru. Z Boliwii przez przełęcz Tambo Quemado wracamy do Chile. Tym razem z głośników rozbrzmiewa nastrojowa, folkowa ballada Txoria Txori, śpiewana przez kultowego barda Mikela Laboa z Kraju Basków. Prosta, gitarowa pieśń, to połączenie zaangażowanej poezji i tradycji ludowych - baskijski "protest song" godny wielkich mistrzów: Dylana, Llacha, Brassensa, Okudżawy.

Teraz czekamy na następną, rowerową podróż Piotrka. Szerokiej drogi! Que te vaya bien!

zdjęcia i opracowanie muzyczne: Piotr Strzeżysz

Playlista:

1. L'Arpeggiata. Christina Pluhar - Folia / Improvisation (All Improvviso, 2004)
2. Martires del Compas - Panuelos Blancos - (Mordiendo el Duente, 2000)
3. L'Arpeggiata. Christina Pluhar - Tarantella del Gargano - (La Tarantella, 2002)
4. Fernanda y Bernarda de Utrera - Se Nos Rompió El Amor - (Songs of Almodóvar - soundtrack, 1998; B.S.O. Almodovar, 2007) 
5. Chavela Vargas - Luz de Luna (Songs of Almodóvar - soundtrack, 1998; B.S.O. Almodovar, 2007)
6. Los Alhama - Veras (V.A. Best of Gypsy Flamenco From Andalusia, 2001; Flamenco, 1994)
7. Savia Andina - Boqueron abandonado (Lo Mejor de Savia Andina, 1996)
8. Savia Andina - Verbenita (Lo Mejor de Savia Andina, 1996) 
9. Savia Andina - Por que estas triste (Lo Mejor de Savia Andina, 1996) 
10. Kollamarka - He Vuelto (Kollamarka, 1982)
11. Kollamarka - Pachamama (Kollamarka)
12. Kollamarka - Kantus (Kollamarka)
13. Kjarkas - La ventana (30 Años Solo Se Vive Una Vez, 2001)             
14. Awatinas - Yuri (Los Awatinas de Coleccion, 1993)
15. Mikel Laboa -  Txoria Txori (Bat Hiru, 1974)
16. J.S.Bach - Msza h-moll
poniedziałek, 10 listopada 2008, piotrpiegat
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

Wirtualne Gęśle