Blog > Komentarze do wpisu

Egipt i Sudan śladami Stasia i Nel

Śladami „Śladami Stasia i Nel” to pokaz zdjęć z rowerowej wyprawy Marcina S. Sadurskiego, szlakiem zarówno bohaterów W pustyni i w puszczy Sienkiewicza, jak też książki Mariana Brandysa - reporterskiej relacji z podróży do Egiptu, Sudanu i Etiopii z 1956 roku. Jak pisał Marcin:

"Książka Brandysa okazała się dla mnie kluczem do powieści Sienkiewicza. Uzmysłowiła mi, że Egipt, Sudan (i Etiopia) to prawdziwe, a nie tylko bajkowo-powieściowo kraje. Że mieszkają tam realni ludzie, i to niekoniecznie tacy, jak ich opisywał Sienkiewicz. A co ważniejsze – pozwoliła mi spojrzeć na opisywane w "W pustyni i w puszczy" wydarzenia z punktu widzenia Sudańczyków czyli "mahdystów". Okazało się, że nawet sam Mahdi też nie był wcale tak zły, jak go obsmarował pan Sienkiewicz." (MS)

Podróż rozpoczęta w Marsa Mubarak nad Morzem Czerwonym w Egipcie, a zakończona w stolicy Sudanu Chartumie, zajęła Marcinowi dwa miesiące i 2400 km. Ponieważ podróżował sam, rowerem, nie musiał się z nikim ścigać. Za to miał dużo czasu na fotografowanie i kontemplowanie krajobrazów.

W prologu slajdowej relacji w Klubie Podróży Jarema słuchaliśmy Tematu przewodniego ze ścieżki dźwiękowej do filmu Lawrence z Arabii (David Lean, 1962), autorstwa Maurice'a Jarre'a (1924-2009). Ten znakomity francuski kompozytor, twórca muzyki filmowej jest autorem muzyki do dziesiątków znanych filmów, trzykrotnym laureatem Oscara za muzykę do: Lawrence z Arabii, Doktora Żywago (1965) i Podróży do Indii (1984). Jego synem jest kompozytor i wykonawca muzyki elektronicznej Jean-Michel Jarre. Jarre komponował głównie na orkiestrę, do tego dołączał egzotycznie brzmiącą perkusję oraz ondium Martenot – instrument elektryczny zbudowany w 1928 roku, wykorzystujący przetworzony ludzki głos. Do Lawrence z Arabii stworzył ilustrację prawdziwie epicką i romantyczną, podpartą rozpoznawalnym i zapadającym w pamięć tematem przewodnim. Szerokim kadrom pustyni, licznym panoramom z "lotu ptaka", wielkim scenom bitewnym towarzyszy muzyka, która jest tu jedynym narratorem, jedynym medium łączącym widza z ekranem. W wykonaniu The Philharmonia Orchestra pod dyrekcją Tony Bremnera dominuje bombastyczna sekcja dęta, podkreślająca heroizm postaci bohatera.

Cześć pierwsza wyprawy, to trasa z Marsa Mubarak na południe, wzdłuż brzegu Morza Czerwonego, przez Wadi Gimal i rezerwaty mangrowców koło Hamata. Dalej na zachód przez pustynię, w kierunku Asuanu i Doliny Nilu. Po drodze samotna skała Jabel Silai'i, a także Sheikh Shazli - jedyna tutaj osada, za to z kilkoma meczetami - w tym meczetem-mauzoleum (tzw. gobba) Szeika Abu El Hassana el Shazli, średniowiecznego przywódcy sufich.

W trakcie pokazu z Egiptu słuchaliśmy niezwykle popularnego, egipskiego popu i tanecznej muzyki bellydance, często goszczących w egipskiej kinematografii (jednej z największych na świecie). Egipski pop (tzw. geel music, od nabrylantowanych fryzur gwiazd arab-popu) rozwija się od lat 70-tych, łącząc w sobie arabską melodykę i tradycyjne rytmy z nowoczesną produkcją i taneczną aranżacją. Najpopularniejszymi wykonawcami tego gatunku są m.in: Amr Diab, Mohamed Hamaki i Tamer Hosny, których muzyka ilustrowała relację Marcina. Mohamed Hamaki jest popularnym, egipskim piosenkarzem stylu bellydance i arab-pop. Khallena N'eesh (Żyjmy) z 2003 roku, to jego pierwszy album, który wyprodukował egipski aranżer Tarek Madkour. Pierwszym singlem i największym przebojem z tej płyty był Betedhak (Śmiejesz się?).

Święta Bożego Narodzenia Marcin spędził w Asuanie. Na ekranie oglądaliśmy stare uliczki przy asuańskim suqu, Wielki Meczet, Katedrę Koptyjską, Klasztor Św. Szymona, Mauzoleum Agi Khana (polityka i religijnego przywódcy), Kopułę Wiatrów (Qubbet el-Hawa), Old Cataract - najstarszy, najsłynniejszy i najbardziej luksusowy hotel w Egipcie, a może i w całej Afryce.

Kolejny wokalista, to pochodzący z Port Said Amr Diab, zwany "królem arabskiego popu". Na to miano zasłużył sobie swoim melodyjnym głosem, muzykalnością, charyzmą i... wyglądem amanta. Stworzył własny styl będący połączeniem egipskiej melodyki i rytmów zachodnich, zwany Mediterranean Sound (Brzmienie Śródziemia). Gdyby nie był Arabem, mieszkał w USA, zapewne już dawno zrobiłby karierę na miarę Elvisa. Swój pierwszy album Ya Tareeq (1986) wydał tuż po ukończeniu Kairskiej ASP. Album odniósł ogromny sukces i zapoczątkował niewiarygodną modę na piosenki Amr Diab'a. Do dzisiaj wydał 16 albumów, z których każdy umacniał jego pozycję super gwiazdy i żywej legendy arabskiej muzyki pop. Diab sprzedał 50 mln płyt - najwięcej w całej historii muzyki arabskiej. Amr jest także aktorem - był pierwszym Arabem który nakręcił do swojej piosenki klip video. To jego przeboje używane są najczęściej przez tancerki brzucha na całym świecie - choćby słynny Habibi.

Pierwszy dzień Świąt to wycieczka na zachodni brzeg Nilu. Tu widoki na Wyspę Kitchenera (Geziret an-Nabatat) i feluki na Nilu. Na Elefantynie - malownicze, ciasne uliczki i rzecz jasna starożytny Nilometr. Asuan żegnaliśmy w porcie przy Wielkiej Tamie, skąd po Jeziorze Nassera, jedynym przejściem granicznym, przepływa się promem do Sudanu.

Tamer Hosny, to kolejna gwiazda arab-popu. Jest jednym z najpopularniejszych, młodych piosenkarzy arabskich, zwanym "Królem Generacji". Pochodzi z Egiptu i oprócz śpiewu zajmuje się aktorstwem i komponowaniem. Mówi się, że Hosny, to taka egipska odpowiedź na Justina Timberlake'a. W 2008 roku nagrał swój czwarty album zatytułowany Arrab Kaman. W ostatnich latach zgarnął wszystkie, najważniejsze nagrody muzyczne na najlepszego wokalistę w krajach arabskich (2008), Bliskiego Wschodu (2009) i Afryce (2010). W ostatnich tygodniach Hosny stał się mocno kontrowersyjny. Zyskał wśród Egipcjan naprawdę zła reputację ze względu na swoje poparcie dla rządów Mubaraka. Od tego momentu stał się wrogiem publicznym wśród protestujących na placu Tahrir w Kairze. Gdy 9 lutego pojawił się na scenie na Tahrir, został zaatakowany przez demonstrantów i wygoniony ze sceny. Od tego czasu Hosny stara się z powrotem wkupić w łaski egipskich fanów, popierając protestujących, przepraszając ich w internecie i nagrywając patriotyczne pieśni.

"Cóż Egipt!... Egipt to nie Afryka. Staś i Nel przecież wędrowali po Sudanie..." czytamy u Brandysa.

"W drodze do Chartumu czekały mnie kolejne pustynie, starożytne egipskie i meroickie świątynie, defuffy, nubijskie piramidy i... wspaniali, gościnni ludzie, jakimi okazali się być Sudańczycy. Nawet Mahdi, wnuk tego z 'W pustyni i w puszczy' okazał się być przemiłym kulturalnym starszym panem." (MS)



Po przepłynięciu Jeziora Nassera, znaleźliśmy się w Wadi Halfa, po drodze podpływając jeszcze do świątyń Abu Simbel. Jakieś 150km za Wadi Halfa, po przebyciu pustyni, skręcamy z asfaltu do miejscowości Farka. W Quikkah oglądamy gobbę (grobowiec) Szeika Idrysa. W Sawarda przeprawiamy się na drugą stronę Nilu, potem Kerma i tzw. Zachodnia Deffufa. Deffufa to po nubijsku wielka budowla z cegły mułowej. Mijamy rozliczne piramidy: przy Jabel Barkal koło Karimy; w Nuri i Meroe. Na środku pustyni znajduje się coś w rodzaju sawanny w Parku Narodowym Jebel Hassania. Docieramy do Atbary, gdzie znajduje się muzeum starego kolejnictwa. W drodze do Chartumu mijamy jeszcze Shendi, kompleks świątyń w Musawwarat es-Sufra, aleja sfinksów przed świątynią Amona w Naqa, a także Szóstą Kataraktę (Saballuka Cataract) - modne wśród mieszkańców Chartumu miejsce piknikowe.

I oczywiście Chartum. Olbrzymia aglomeracja, tworzona jest wraz z sąsiednim, starym Oumdurmanem, kolebką Mahdystów i najbardziej zabytkową częścią stolicy. To tu znajduje sie grobowiec Mahdiego, a w każdy piątek, na cmentarzu przy grobie Sheika Hamed al-Nil, odbywa się uroczysta ceremonia z udziałem Tańczących Derwiszy. W samym Chartumie uwagę zwracają Mesjid al-Kabir (Wielki Meczet), Katedra Św. Mateusza, Meczet Faruka, Muzeum Narodowe, futurystyczny hotel i centrum biznesowe Burj Al-Fateh, wyspa Tuti i Mogran Park, położony tuż przy połączeniu dwóch rzek - Nilu Białego i Błękitnego.

Muzyka Sudanu na płytach jest niezwykle trudno osiągalna. Nawet na suku w Omdurmanie próżno szukać miejscowych wydawnictw. Album Mustafy Al-Sunni Songs of the Sudan (1999) wydała brytyjska wytwórnia Nimbus Records, specjalizująca się w brzmieniach folkowych. Al-Sunni pochodzi z miasta Rafa'a nad Nilem, na południe od Chartumu. Aktualnie mieszka w Londynie, wygnany tam przez niedawną jeszcze wojnę domową. Jego twórczość odbiega zdecydowanie od tego, co można usłyszeć na co dzień na ulicach Chartumu, przez mocno eksploatowane głośniki samochodowe. Jest to muzyka tradycyjna, akustyczna, spokojniejsza i bardzo wysublimowana. Ciepłemu głosowi artysty towarzyszą dźwięki arabskiej lutni 'ud i delikatne uderzenia bębenków, na których gra Abd Al Hafiz Karar. Sudan jest miejscem, w którym muzycy łączą elementy muzyki Bliskiego Wschodu i Afryki. Mustafa gra na 'ud inaczej niż gra się na nim w Syrii, czy Arabii Saudyjskiej. Jego styl jest bardziej hipnotyczny i rytmiczny.
Teksty w pieśniach Al-Sunni mają pierwszorzędne znaczenie. Atmosfera i emocje pomagają w przedstawianiu tematów miłości, tęsknoty, czy straty. Artysta wykonuje również pieśni w formie tradycyjnej. W klasycznej formie hagiba, poeta tworzy słowa wraz z muzyką, aby układać je pod melodie turath - przekazywane z pokolenia na pokolenie, związane z obrzędami pieśni ludowe. Z Mustafą pracuje tu jego kuzyn, poeta Bashir al Qamar, z którym wspólnie stworzyli kilka współczesnych piosenek w tej tradycji. Muzyka i poezja Mustafa Al Sunni przenosi nas do południowego Sudanu, do Nubii, nad Nil Błękitny.


* zdjecia, fragmenty relacji oraz opracowanie muzyczne pokazów: Marcin S. Sadurski

Playlista:

1. Maurice Jarre - Main Title (Lawrence of Arabia OST, 1962)

2. Mohamed Hamaki - Khallena N'eesh (2003)

3. Amr Diab - The Very Best of Amr Diab (2001)

4. Tamer Hosny - Arrab Kaman (2008)

5. Mustafa Al Sunni - Songs of the Sudan (1999)

(Jarema, 20.11.2010; 22.01.2011)


niedziela, 13 marca 2011, piotrpiegat
TrackBack
TrackBack URL wpisu:

Wirtualne Gęśle