Blog > Komentarze do wpisu

Upalna droga z Kurdystanu do Gruzji

cz.1:: Upalna droga z Turcji do Kurdystanu

Irbil (albo Arbil lub Erbil), to miasto na zachodnim pogórzu Gór Kurdystańskich, stolica Kurdyjskiego Okręgu Autonomicznego, zamieszkane przez ok. 1,5 mln mieszkańców (głównie sunnickich Kurdów i chrześcijan), czwarte pod względem wielkości miasto w Iraku. To jedno z najstarszych miast na świecie, zamieszkane nieprzerwanie od ponad 8 tysięcy lat.

fot. Magda Jackowska

Samych początków miasta sięga historia miejscowej cytadeli - dawna twierdza, która w 2014 roku została odbudowana i jako pierwszy zabytek w Regionie Kurdystanu wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Sheikh Chooli Minaret pochodzi z okresu wczesnego islamu, jest obecnie centralnym punktem niedawno założonego Minara Park. Z kolei Sami Abdul Rahman Park, to największy w mieście park, wybudowany na miejscu dawnej bazy wojsk irackich, popularne miejsce wypoczynku mieszkańców, pełne kawiarni, placów zabaw i sadzawek. Zaglądamy również na Qaysari Bazaar - tradycyjny targ, na którym można kupić miejscowe jedzenie, tkaniny, rękodzieła i pamiątki. W całym mieście widoczna jest jednak obecność kurdyjskiego wojska - w końcu region nie należy do najbezpieczniejszych.

Silbûs û Tarî to zespół założony w szwajcarskim St. Gallen przez kurdyjską rodzinę Dogan, pochodzącą z wioski Bazlaman. Zespół założył w 1998 roku Musa Dogan, a w skład wchodzą jego dzieci - trzy córki i syn - Gülden, Gülsefa, Anter i Sema. Silbûs po ormiańsku oznacza "Jasny", Tarî w języku kurdyjskim oznacza "Ciemny". Silbûs i Tarî to jednocześnie nazwa dwóch górskich szczytów, leżących w pobliżu rodzinnej wioski Doganów, nazywanych "Górą Dwóch Braci", a symbolizującej braterstwo Ormian i Kurdów. W 1985 roku Musa wraz z żoną Gülsüm wyjechał z kraju na przymusową emigrację do Szwajcarii. Swój pierwszy zespół założyli z córką Gülden, grającą na  klawiszach. Gülden studiowała grę na fortepianie, a także europejski śpiew klasyczny na Uniwersytecie w Zurychu. Następnie do zespołu dołączały kolejne, uzdolnione muzycznie dzieci Doganów. Gülsefa ukończyła Wyższą Szkołę Muzyczną w St. Gallen w klasie gitary klasycznej. Grający w zespole na perkusji Anter kształcił się w grze m.in. na gitarze elektrycznej, a najmłodsza Sema uczy się gry na skrzypcach oraz śpiewa w chórze Akademii Teatralnej. Silbûs û Tarî wydali dotychczas dwie płyty i występowali w wielu krajach Europy, a także w Turcji. Swoje piosenki śpiewają po kurdyjsku, turecku, niemiecku, francusku i angielsku. Przebojowy, niezwykle dynamiczny i taneczny Her Dad, pochodzi z płyty Dìyaloġ, która ukazała się w 2008 roku.


Alkusz, to miasteczko Chaldejczyków - chrześcijan zamieszkujących głównie w Iraku, Turcji, Syrii i Iranie. Wraz a Asyryjczykami uważani są za jeden z rdzennych narodów Bliskiego Wschodu. Kolebką ich starożytnej cywilizacji były tereny położone wokół Tygrysu i Eufratu - Asyria i Chaldea. Posługują się językiem aramejskim - językiem Jezusa Chrystusa - używanym na tych terenach przed podbojem arabskim. Są też jednymi z najstarszych narodów, które przyjęły chrześcijaństwo w II wieku n.e. W starym Alkusz oglądamy malowane domy - specyficzną demonstrację religijności Chaldejczyków - a potem odwiedzamy ojca Gabriela w nowym, chaldejskim Monasterze Maryi Dziewicy. W muzycznym tle słuchamy religijnej pieśni chaldejskiej.


"Królestwo Ognia (Orbis De Ignis) przetacza się przez niebo i ziemię, cały świat staje się czerwoną scenerią historii." To podniosła i mroczna kompozycja z płyty The Serpent's Egg - czwartego albumu duetu Dead Can Dance, wydanego w 1988 roku. Ta kameralna płyta, zbudowana jest przede wszystkim na głosach Lisy Gerrard i Brandona Perry. Dużo tu zaśpiewów i motywów wokalnych inspirowanych kulturą arabską. Dominuje niezwykły ascetyzm i prostota - organowo-smyczkowe podkłady, bębny, dzwony i śpiew. W nagraniach udział wzięło sześciu dodatkowych muzyków. Dwie skrzypaczki, dwoje alcistów, wiolonczelista oraz wokalista David Navarro Sust, wspomagający Lisę w partiach a'capella. Niezwykłą rolę odegrała też zwykła katarynka - instrument używany w XVIII w. przez francuskich trubadurów, którą Brendan zdobył do swojej kolekcji. W Orbis de Ignis można usłyszeć niesamowitą rozpiętość i barwę głosu Lisy. Niby-sakralna maniera i nakładanie na siebie wielu barw, szeptów i modlitw wytwarza szczególną, bardzo intensywną atmosferę uniesienia i skupienia.

W Alkusz odwiedzamy również stary, chrześcijański monaster Rabban Hormizd z VII wieku. Podobnie jak Jazydzi, aramejskie mniejszości chrześcijańskie od wieków były uważane za wrogów islamu, prześladowane i przeżywały częste pogromy. Jedną z nich byli Asyryjczycy. Diaspora asyryjska istnieje obecnie na całym świecie. Powstała w efekcie ucieczki od częstych prześladowań przez większość islamską, głównie turecką i kurdyjską. Dzisiaj, Kurdowie są nieco bardziej przyjaźnie nastawieni do chrześcijan, jednak nadal zdarzają się przypadki prześladowań i wypędzania ich z domów. W tle słuchamy sakralnej muzyki i śpiewu w języku wschodnio-aramejskim, w Hymnie do Świętego Józefa (Yawsip Kena), który ukazał się na płycie Christian Hymns - Chaldean Assyrian Syriac Aramaic, wydanej w 2014 roku w Kanadzie. Płyta prezentuje pieśni religijne bliskowschodnich chrześcijan - Chaldejczyków, Asyryjczyków i Aramejczyków - nagrane przez członków kanadyjskiej diaspory.


"W trasie dzień i noc towarzyszył nam upał nie do zniesienia, ramadan i poczucie, że tuż za miedzą toczy się wojna. Jednak warto było powałęsać się po bocznych drogach i bezdrożach mimo gorących nocy pełnych komarów, napojów chłodzących o temperaturze +35C i nerwowych wizyt uzbrojonych strażników granicy turecko-syryjskiej." (MJ) 

Z północnego Iraku wracamy do wschodniej Turcji. To nadal Kurdystan, tylko ciągle ten zależny i nieautonomiczny. Odpoczynkowi i kąpieli w przydrożnej rzece towarzyszy krótki pokaz kurdyjskich tańców spontanicznie zainicjowany przez spotkanych tu Kurdów - oczywiście przy tanecznych dźwiękach kurdyjskiej muzyki i utworu Diley

Jedziemy na północ drogą w kierunku Kars. Wokół kolorowe góry, uprawy pistacji i coraz więcej zieleni. Z głośników rozlega się Urmiye - kolejny kawałek Aynur Doğan z jej znakomitej płyty Hevra, z 2013 roku.

 

Jesteśmy we wschodniej Turcji, na Wyżynie Armeńskiej. Wulkan Nemrut (Nemrut Dağı - jedna z dwóch gór o tej nazwie w tym rejonie), to uśpiony wulkan z olbrzymim kraterem, jedyny we wschodniej Turcji aktywny w czasach historycznych - ostatnia erupcja miała miejsce w XV wieku. To rzadka na tym suchym obszarze enklawa zieleni. Kaldera wznosi się na wysokość 3 tys metrów i mierzy ponad 7 km średnicy. W środku krateru powstało 5 jezior. Powstanie wulkanu podzieliło zlewisko rzeki Mus na dwie części, zablokowało odpływ i doprowadziło do powstania największego i najgłębszego w Turcji jeziora Wan. Van Gölü, to silnie zasolone, bezodpływowe jezioro, największe na świecie jezioro sodowe. Soda i sól pozyskiwane są tu przez odparowanie wody. Zarokati, to kolejny utwór kurdyjskiej grupy Çar Newa, pochodzący tym razem z ich trzeciej płyty Zîz, z 2007 roku.


Jedziemy malowniczą droga wzdłuż brzegów jeziora Wan. W miejscowości Ahlat oglądamy średniowieczny grobowiec Grand Kumbet oraz meczet Bayindir. W pobliżu skalne miasto Ahlat - z mieszkalnymi pieczarami wykutymi w wapiennej skale - oraz wspaniały cmentarz z okresu seldżuckiego. W końcu dojeżdżamy do Kars w północno-wschodniej Turcji - dawnej stolicy Armenii. To dawne tereny ormiańskie, obecnie pod panowaniem tureckim. Zgromadzona w Kars prawdziwa mozaika narodowościowa odzwierciedlała niezwykle burzliwą historię miasta, gdzie przez wieki ścierał się ze sobą żywioł ormiański, turecki, kurdyjski, grecki, a nawet rosyjski. W przeszłości obszar ten był centrum ormiańskiego Królestwa Ani, podbitego przez Bizantyjczyków, a następnie zajętego przez tureckich Seldżuków i Osmanów. W połowie XIX wieku Kars był przedmiotem sporu w trakcie licznych wojen rosyjsko-tureckich. Na przełomie XIX i XX wieku miasto znalazło się pod panowaniem rosyjskim. Największymi zabytkami miasta są dawny kościół ormiański z XI wieku (dziś przekształcony na meczet Kümbet Cami), cytadela Kars Kalesi z XVI wieku oraz kamienny most z XVIII wieku (Taş Köprü) na rzece Kars. Do dzisiaj zachowało się tu sporo pozostałości klasycznej, drewnianej architektury rosyjskiej.

Płyta Barzakh z 1991 roku, to debiutancki album Anouar Brahem Trio wydany dla niemieckiej, jazzowej wytwórni ECM. Razem z tunezyjskim mistrzem oud na płycie zagrali: perkusjonista Lassad Hosni - stały współpracownik Brahema - oraz skrzypek Bechir Selmi. To, jak zawsze w przypadku tych wykonawców, kameralna i bardzo gustowna mieszanka bliskowschodnich brzmień i jazzowego frazowania. Wręcz intuicyjne porozumienie i muzyczna synergia muzyków wspaniale objawiają się w skocznej, radosnej kompozycji Parfum De Gitane.


Przy granicy z Armenią zwiedzamy ruiny Ani - średniowiecznej stolicy Ormian. Dawniej Ani było najwspanialszym ze wszystkich ormiańskich miast i zwane było "miastem tysiąca i jednego kościołów". Od X wieku Ani było stolicą Armenii pod rządami Bagratydów. Największy okres świetności miasto przeżywało na początku XI wieku, po czym zostało złupione przez Turków, a w XIV wieku zniszczyło je trzęsienie ziemi. Za każdym razem było jednak odbudowywane. Do dnia dzisiejszego zachowały się głównie malownicze ruiny - cytadeli i murów miejskich, ormiańskiej katedry i licznych kościołów. Armenia, to jeden z największych przebojów pochodzącej z Londynu, ormiańskiej wokalistki folkowej Sonyi Varoujian, z jej płyty Janabar z 2006 roku. O Sonyi poczytaj we wpisie "Armenii-Mania, czyli damski notatnik z podróży".


Dalej na północ, to już droga w kierunku granicy z Gruzją. Zachodzące słońce ciepło oświetla malownicze krajobrazy pogranicza turecko-ormiańsko-gruzińskiego. Krajobraz robi się coraz bardzo górzysty, a klimat mniej suchy i upalny. Zbliżamy się coraz bardziej ku szczytom Kaukazu.

No i jak tu nie jechać? - śpiewał dokładnie pół wieku temu duet autorski Przybora i Wasowski z legendarnego, telewizyjnego Kabaretu Starszych Panów. Piosenka pochodzi z ich programu Wieczór XVI - Zaopiekujcie się Leonem! wyemitowanego po raz pierwszy w lipcu 1966 roku. To był bodajże ostatni odcinek z ich pierwszej, oryginalnej serii wieczorów, nadawanych na antenie TVP w latach 1958-1966. Choć sam program nadawany był na żywo, to jednak piosenki były nagrane wcześniej i były puszczane z playbacku. Kabaret Starszych Panów był autorskim programem dwóch sławnych twórców i artystów - Jeremiego Przybory (1915-2004) i Jerzego Wasowskiego (1913-1984). Obaj swoją działalność artystyczną rozpoczynali w Warszawie, jeszcze w latach 30-tych. Przybora był poetą, pisarzem, satyrykiem, aktorem. Z Wasowskim - kompozytorem, reżyserem i dziennikarzem radiowym - poznali się w siedzibie Polskiego Radia, podczas oblężenia miasta w 1939 roku. Przybora był tam wówczas spikerem, a podczas Powstania Warszawskiego prowadził audycje w cywilnej rozgłośni PR. Po wojnie spotkali się ponownie w 1948 roku i zaczęli wspólnie tworzyć piosenki. Byli jednym z najsławniejszych kompozytorskich duetów w historii polskiej piosenki i kabaretu. Wasowski pisał muzykę do tekstów Przybory. Sam Wasowski stworzył około 700 piosenek, ilustracji muzycznych do słuchowisk radiowych, widowisk telewizyjnych, filmów animowanych i fabularnych oraz sztuk teatralnych. Dorobek spółki autorskiej Przybora-Wasowski pod szyldem Kabaretu, ukazał się na 6-płytowym albumie Piosenki Kabaretu Starszych Panów od A do Z, wydanym w 2008 roku z okazji 50-lecia Kabaretu. To archiwalny zapis jego działalności z lat 1958–66, czyli z pierwszych ośmiu lat działalności. Album zawiera radiowe wersje kupletów, które były nagrywane po premierach telewizyjnych, często w innych wersjach i z tekstami nieco różniącymi się od tych znanych z wersji TV.

"No i jak tu nie jechać? - Kiedy tak nowy szlak nas urzeka?

Kiedy dal oczy wabi, chociaż żal tego co za nami.

Nie ma nic bez ryzyka, tylko widz, tylko widz go unika.

A kto chce być wewnątrz zdarzeń - musi żyć wciąż z bagażem,

Musi mieć walizeczkę i koc, i latarenkę na noc"

 

I tak oto dotarliśmy do Gruzji. Jadąc przez Mały Kaukaz cały czas na północ, w kierunku wysokich gór, odwiedzamy dwa uzdrowiskowe miasta Achalciche i Bordżomi. Achalciche (dawna Lomsia) znane jest ze swoich wód termalnych. To bardzo stare miasto, datowane na X wiek, które przez sporą cześć swojej historii znajdowało się pod okupacją imperium osmańskiego. Z tych czasów pozostał w mieście meczet, minaret, sułtańskie zabudowania pałacowe i ruiny medresy. Na wzgórzu w starej części miasta Rabati znajduje się zamek-twierdza oraz złożony system fortyfikacji obronnych z XII wieku.

Z kolei Bordżomi to stosunkowe młode uzdrowisko, założone w poł. XIX wieku. Największą popularnością cieszyło się zdecydowanie w czasach radzieckich. Wtedy to do leczniczych wód przyjeżdżała cała elita polityczna, intelektualna oraz artyści ZSRR. Pozostałością lat świetności jest Park Likani, w którym znajdują się dawne pałace rodziny carskiej. Wody z bordżomskich źródeł leczą choroby układu pokarmowego i dróg żółciowych. To stąd właśnie pochodzi najsłynniejsza gruzińska woda mineralna Borjomi, o lekko słonawym smaku, która za pierwszym razem może nie smakuje, a później można się od niej zdecydowanie uzależnić. W 2006 roku, na fali ochłodzenia stosunków rosyjsko-gruzińskich, rosyjskie władze zakazały importu wody Borjomi do Rosji, co ze względu na popularność marki, spotkało się "ze słusznymi protestami ludu". Pomimo utraty głównego rynku zbytu, producent wody kontynuuje swoją ekspansję w innych krajach - w Polsce również.

fot. Magda Jackowska

Nieopodal kolejnego miasta Gori, oglądamy starożytne, skalne miasto Upliscyche, zbudowane na skalistym, wysokim brzegu rzeki Kury. To jedna z najstarszych osad ludzkich w Gruzji. Powstanie budynków szacuje się na okres już od V wieku p.n.e. aż do późnego średniowiecza. Miasto jest mieszanką unikalnych stylów kultur Anatolii i Iranu, architektury pogańskiej i chrześcijańskiej.

Zulal, to folkowe trio wokalne z Armenii, którego nazwa w języku ormiańskim oznacza "Źródlana woda". Właśnie z tego źródła grupa czerpie swój tradycyjny repertuar śpiewany a'capella. Wykonują ludowe pieśni z armeńskich wsi, pełne skomplikowanych, korzennych fraz i łamanych rytmów, wprowadzając w nie wyrafinowany liryzm i współczesną energię. Trio Zulal tworzą Teni Apelian, Yeraz Markarian i Anaïs Tekerian. Występują wspólnie od 2002 roku, dając koncerty w najsłynniejszych salach m.in. USA i Kanady. Mają za sobą również wspólne występy ze sławnymi projektami Cirque du Soleil oraz Silk Road. Na swoim koncie mają nagrane trzy albumy oraz udział w filmie "Kamień - czas dotyku". W ich interpretacjach dawnych pieśni ożywają obrazy z przeszłości, opisują w nich radości i smutki codziennego życia dawnej wsi ormiańskiej. Na swoim trzecim albumie Seven Springs z 2015 roku, Zulal odkrywa harmoniczne i rytmiczne bogactwo ormiańskiego śpiewu kanonicznego. W pieśni Yes Boojoor Em wiejskie dziewczęta spotykają w nich współczesne kobiety, melodie przesuwają się w czasie, a dobro i zło na równi oddziałuje na losy ludzi. Siedem Wiosen to również prawdziwa oda do równonocy wiosennej, obchodzonej powszechnie w dawnej Armenii. A oto mała próbka możliwości wokalnych Zulal:

 

I tak właśnie docieramy w góry Kaukazu. Wjeżdżamy do górskiej Chewsuretii w północno-wschodniej Gruzji, położonej na północnych stokach Wielkiego Kaukazu, przy granicy z Rosją (Inguszetią i Czeczenią). To najmniej zaludniona prowincja w Gruzji (jedynie 11 zamieszkałych wiosek), pełna głębokich dolin i stromych szczytów górskich. W wiosce Roszka oglądamy niewielkie muzeum narzędzi i broni Chewsurów, po czym wjeżdżamy na górską przełęcz Datwis-Dżwari i zdobywamy górę Chokis Matura (3170 m).

W tle rozlegają się przestrzenne dźwięki ilustracji muzycznej, filmowej ekranizacji pierwszej części najsłynniejszej powieści fantasy - Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia, w reżyserii Petera Jacksona. Ścieżka dźwiękowa skomponowana przez znanego, hollywoodzkiego kompozytora z Kanady Howarda Shore'a, ukazała się w 2001 roku na płycie The Lord of the Rings: The Fellowship of the Ring. Partytura to prawdziwe, muzyczne arcydzieło (Oskar, Złoty Glob), powtórzone przy dwóch kolejnych częściach trylogii Tolkiena. Wagnerowski rozmach kompozycji - patetyczne dźwięki orkiestry i podniosłe partie chórów (męskiego i chłopięcego) - znakomicie ilustrują pełną mroku i powagi opowieść. Plejada symfonicznych dźwięków i instrumentów opisuje emocje bohaterów - lęk, niepokój, smutek, radość, dramat - i umiejętnie wydobywa nastrój poszczególnych scen. W dwóch utworach zaśpiewała Enya, dodając do całości swój, pełen magii głos. Kompozycja Many Meetings rozpoczyna się podniosłą partią chóru, po czym przechodzi w łagodne, solowe partie fletu.


Chewsureckie wsie mają charakter obronnych twierdzy. Składają się z przylegających do siebie, zazwyczaj trójkondygnacyjnych, wież mieszkalno-obronnych, o grubych ścianach i maleńkich oknach. Budowano je na wyniosłych skałach u zbiegu rzek, dzięki czemu z trzech stron otaczały je rwące potoki i urwiska, a z czwartej strony bezpieczeństwo zapewniały strome, górskie zbocza. Szatili to niewielka, warowna wioska przy granicy z Czeczenią, położona wysoko w górach na wysokości ok. 1400 m n.p.m, nad rzeką Argun, w głębokim wąwozie Arghuni. Wioska stanowi unikalny, XII-wieczny zespół ok. 60 wież obronnych, połączonych ścianami i pomostami. Wieże mają drewniane balkony i wysoko położone wejścia, do których wchodzi się po drabinach. Domy o płaskich dachach położone są tarasowo na stromych zboczach wzgórza. W latach 50. sowieckie władze przesiedliły większość mieszkańców na niziny. Obecnie Szatili jest zamieszkane przez kilkanaście rodzin. Obrazom Szatili towarzyszył tradycyjny, instrumentalny utwór gruziński Mtis Melodiebi, w wykonaniu sławnego Kwintetu Urmuli, z płyty Georgische Musik der Jahrhunderte, wydanej w Niemczech w 2000 roku. (więcej o Urmuli we wpisie: "Gruzjawisko czyli zjawiskowy zawrót głowy")

 Drugi z odwiedzanych kaukaskich regionów to Tuszetia, przy granicy z Czeczenią i Dagestanem. Region zamieszkują Tuszeci - bardzo stara, gruzińska grupa etniczna. Tuszetia jest jednym z najmniej ekologicznie skażonych regionów Kaukazu. Tradycyjnie Tuszeci zajmują się wypasem owiec. Miejscowi pasterze spędzają miesiące letnie na terenach górzystych, ale zimą mieszkają w niżej położonych wioskach. Tuszetia słynie z wyrobu owczego i krowiego sera oraz wysokiej jakości wełny, które dawnej eksportowano do Rosji i Europy. Wąską i przepaścistą, górską drogą wjeżdżamy na przełęcz Abano (2926 m). Na terenie Tuszeckiego Parku Narodowego w paśmie Wielkiego Kaukazu docieramy do górskiej osady Omalo. Tworzą ją kamienne baszty obronno-mieszkalne, które istnieją tu już ponad 500 lat. Charakterystyczne budowle służyły za schronieni przed łupieżczymi rajdami górali z Dagestanu i Czeczenii. Me movigone (Wymyśliłem to), to tytułowy utwór z płyty wydanej w 2008 roku przez gruziński zespół Mgzavrebi (więcej o zespole we wpisie: "Gruzjawisko, czyli zjawiskowy zawrót głowy")


W Omalo i okolicznych, górskich wioskach pozostało do dziś niewielu tuszeckich górali. Nieliczni mieszkańcy żyją w domach, które zbudowała dla nich władza radziecka. Przeprowadzka okazała się nieuchronna...

Nieuchronny niestety, okazał się być również koniec tej upalnej i niezwykle barwnej podróży na  trasie: Polska - Ukraina - Rumunia - Bułgaria - Turcja - Kurdystan (Irak) - Turcja - Gruzja - Kaukaz. Jeszcze tylko krótki przejazd z Tuszetii do Tbilisi i droga powrotna - jedni samolotem, inni samochodem do Warszawy. Tak więc Pa! pa! pa! - jak śpiewali "Starsi Panowie Dwaj" - Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski. Po raz pierwszy Starsi Panowie zaśpiewali swoje Kuplety pożegnalne w 1958 roku, na zakończenie Wieczoru I Popołudnia Starszych Panów, od którego rozpoczął się legendarny cykl Kabaretu.

Pa! Pa! Pa! Na dziś już chyba dość!
Pa! Pa! Pa! Nie czyńmy więc na złość.
Chęć ukróćmy i uśmiech rzućmy,
Choć trochę ściska nas tu…
Bo, kochani, ten wieczór z wami
naprawdę był très doux.

fot. Magda Jackowska

cz.3:: Kurdystan - upalna droga do Gruzji (lista utworów)

środa, 08 czerwca 2016, piotrpiegat

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:

Wirtualne Gęśle