Blog > Komentarze do wpisu

Na ścieżkach Majów - cz. 2. Gwatemala i Honduras

"Jeśli ktoś ma więcej determinacji pojedzie jednak dalej na północ, w trudno dostępne rejony Gór Cuchumatanes. Tutaj żyje niezwykle ciekawy i tragiczny w swej historii lud Ixil. Ci potomkowie Majów zamieszkują tzw. Trójkąt Ixil - górskie doliny rozpostarte pomiędzy trzema niedużymi miastami: Santa Maria Nebaj, San Gaspar Chajul i San Juan Cotzal." (ADKP)

Oglądając trekking po tzw. Trójkącie Ixil (Triángulo Ixil) i niewielkich wioskach La Pista i Acul, słuchaliśmy nastrojowej melodii Endless Flight, ze ścieżki dźwiękowej filmu Babel (2006), w reżyserii Meksykanina Alejandro Gonzáleza Inárritu. Jej autorem jest pochodzący z Buenos Aires, popularny, argentyński muzyk i kompozytor Gustavo Santaolalla. Pracujący dla Hollywood Santaolalla jest cenionym twórcą muzyki, między innymi do filmów Amores Perros (2000), 21 Gramów (2003), Dzienniki motocyklowe (2004), czy Tajemnica Brokeback Mountain (2005), za którą uzyskał dwie, kolejne statuetki filmowych Oskarów (2006 i 2007 za Babel właśnie). Swoją muzyczną karierę zaczynał jeszcze w latach 60. w argentyńskiej formacji Arco Iris, łączącej muzykę rockową z latynoamerykańskim folkiem i muzyką andyjską. Po przeprowadzce w latach 90. do Los Angeles, zajął się działalnością producencką, lansując argentyńskiego rocka i nagrywając płyty solowe z muzyką instrumentalną. Santaolalla jest również gitarzystą, liderem argentyńsko-urugwajskiego projektu Bajofondo, łączącego tanga argentyńskie z klubową muzyką elektroniczną (więcej: Argentyna - powrót w Andy).

Babel, to trzy różne (jednak łączące się ze sobą) historie, rozgrywające się na trzech kontynentach, w czterech krajach: Maroku, Tunezji, Meksyku i Japonii. Razem historie te tworzą współczesną, filmową wersję biblijnej opowieści o budowie wieży Babel, w której bliscy sobie ludzie nie mogą się ze sobą porozumieć, mówiąc zupełnie innymi językami. Ścieżka dźwiękowa filmu to również dosłownie muzyczny Babel. Podobnie jak w filmie pojawiają się tutaj różne języki, wykonawcy z kilku kontynentów i najróżniejsze, muzyczne style. Filmowa partytura rozpisana została na brzmienia różnego rodzaju gitar, wzbogaconych innymi instrumentami oraz elektroniką. Całość utrzymana jest w kameralnej, nieco minimalistycznej, atmosferze - tak jak lekki i nastrojowy Endless Flight. Kompozycje Santaolalli urozmaicone zostały meksykańskimi piosenkami, motywami etnicznymi oraz ambientową elektroniką w wykonaniu Ryuichi Sakamoto. Na ścieżce dźwiękowej filmu możemy usłyszeć również wspaniały głos Chaveli Vargas, klasycznych, meksykańskich marriachi oraz taneczną, latynoską cumbię. Jak na prawdziwy, muzyczny Babel przystało jest tu też trochę muzyki klubowej, weselnych przyśpiewek po hiszpańsku, japońskiego popu i amerykańskiego rocka.

 

W mieście Chajul oglądamy niezwykłe zdjęcia portretujące Majów Ixil. Najważniejszy jest na nich portretowany człowiek, zwłaszcza gdy w tle rozbrzmiewa niezwykle klimatyczna muzyka ze ścieżki dźwiękowej dokumentalnego filmu Human (2015).

"Człowiek" francuskiego reżysera i fotografa Yanna-Arthusa Bertranda, to przedsięwzięcie z wielkim, logistycznym rozmachem. Reżyser zgromadził przed kamerą 2 tysiące rozmówców (o różnej narodowości, wieku, kolorze skóry i religii) z 60 państw z całego świata. Siedząc na wprost kamery, każdy z nich odpowiada na zestaw tych samych pytań - kim jest człowiek, jakie są jego ciemne i jasne strony i co tak naprawdę łączy nas wszystkich. Odpowiedzi składają się na obraz współczesnego świata i życia człowieka na Ziemi. Bertrand wykorzystuje swoje słynne zdjęcia Ziemi z lotu ptaka, tworząc wizualnie porywający, wręcz epicki obraz świata, ubarwiony nastrojową muzyką napisaną przez francuskiego kompozytora Armanda Amara.  Amar jest Francuzem pochodzenia marokańskiego, urodzonym w Jerozolimie, mieszkającym i tworzącym obecnie w Paryżu. Dzieciństwo spędził w Maroko, gdzie "przesiąkł" miejscową egzotyką, ucząc się gry na tradycyjnych, etnicznych instrumentach. W swoim kompozytorskim warsztacie zgrabnie łączy muzyczny minimalizm z bliskowschodnią tradycją etniczną. Jego wieloletnia współpraca z Bertrandem rozpoczęła się od projektu, który miał na celu sfotografowanie niesamowitych miejsc na Ziemi z "lotu ptaka". Barwne ilustracje muzyczne Amara towarzyszyły również kolejnym, proekologicznym pracom reżysera, takim jak Home, Planet Ocean, i w końcu Human. Ścieżka dźwiękowa do tego dokumentu to zestaw kompozycji o szerokiej palecie barw i zróżnicowanych, celnie ujętych emocjach. Przeważają stonowane brzmienia, pełne refleksji nad naturą człowieka. Muzyka do filmu Human powstała przy współudziale kilkudziesięciu znakomitych muzyków i wokalistów z całego świata (m.in. senegalski śpiewak Youssou N'Dour, Divna i Ravid Kahalani), a poza fragmentami instrumentalnymi z powracającym tematem przewodnim, pojawiają się również piękne, etniczne wokalizy i pieśni zaczerpnięte z kultury Bliskiego Wschodu. Fortepianowo-smyczkowej kompozycji Castells słuchaliśmy w wykonaniu pianisty Juliena Cartona oraz orkiestry The City of Prague Philharmonic, pod dyrekcją Adama Klemensa.  


Położone na wyspie na jeziorze Peten Itza miasto Flores, to brama wypadowa do zagubionych w dżungli ruin Tikal - państwa-miasta imperium Majów, które dominowało na tych terenach w VIII wieku. Historię upadku tej legendarnej cywilizacji opowiada nakręcony w dżungli na Półwyspie Yucatán film Apocalypto (2006), w reżyserii Mela Gibsona. Autorem ścieżki dźwiękowej tego niezwykle sugestywnego filmu jest znany, hollywoodzki kompozytor James Horner (1953-2015), twórca muzyki  do takich  superprodukcji, jak Braveheart (1995), Titanic (1997), Piękny umysł (2001) czy Avatar (2009). 

W Apocalypto Horner stworzył nastrojowe ilustracje muzyczne za pomocą rozbudowanej sekcji smyczkowej oraz emocjonalnych wokaliz pakistańskiego śpiewaka qawwali Rahana Nusrat Fateh Ali Khana. Autor korzysta tu z całej palety instrumentów etnicznych i dawnych - rozmaitych bębnów, grzechotek, afrykańskiej kory, rogów antylopy gnu, średniowiecznej tromba marina - ale również mocno zagęszczającej brzmienie elektroniki. Nastrojowy The Storyteller's Dreams operuje wyciszonymi, minimalistycznymi dźwiękami i elementami etnicznymi, tworząc naturalny efekt "wodno-leśny" obrazujący jedność pradawnej cywilizacji Majów z naturą. Z kolei w utworze To the Forest jeszcze głębiej wchodzimy w mroczną i tajemniczą dżunglę. Słychać wręcz jak ona żyje - odległymi fletami, piszczałkami, głosami ptaków. Dźwięki fletów, fujarki i bębny, które zanim staną się głośne i groźne, początkowo są miłe i pogodne. W punkcie kulminacyjnym dudniące bębny i hałaśliwe fujarki oddają sceny wkroczenie bohaterów w okrutny świat innej cywilizacji.

W ruinach Tikal podziwiamy wysokie i strome piramidy schodkowe, na których w okresie imperium Majów odbywało się rytualne składanie ofiar z ludzi - niewolników i schwytanych w dżungli wojowników z innych plemion. Rytuał ten niezwykle obrazowo i realistycznie przedstawił właśnie w Apocalypto Mel Gibson. Z kolei James Horner, autor ścieżki dźwiękowej filmu, poprosił o napisanie kilku tradycyjnych motywów muzycznych Antonio Zepedę. Ten pochodzący z Meksyku kompozytor, flecista i perkusjonista, oparł swoją twórczość na wyobrażeniu dawnej muzyki i kultury prekolumbijskich plemion Indian, zamieszkujących Meksyk i Amerykę Środkową. W latach 70-tych, na początku swojej kariery, Zepeda był muzykiem free-jazzowym i nagrywał muzykę filmową. Zainspirowany brzmieniem dawnych instrumentów Indian (gliniane bębny i flety), Zepeda od 1980 roku tworzy w swoim studio nagraniowym sugestywne, mistyczne dźwięki, budujące rytualny nastrój i uduchowioną atmosferę. Rytmiczny trans łączy się tu z rozbudowanymi improwizacjami, stając się duchowym pomostem między abstrakcyjnym światem duchów, dawnych, zaginionych cywilizacji, a wrażliwością współczesnego słuchacza. Wciągając się w tajemniczą atmosferę pradawnego Tikal wysłuchaliśmy instrumentalnej kompozycji Maya Fly By.  

"Odwiedzamy jeszcze starsze ruiny w Uaxactún w Gwatemali, Copan w Hondurasie i Tazumal w Salwadorze." (ADKP)

Niedaleko od Tikal znajdują się ruiny Uaxactún - kolejnego, ukrytego w dżungli, dawnego miasta Majów - ze słynną Świątynią Masek. Uaxactún w języku Majów oznacza "Osiem kamieni" i uznawane jest za najstarsze miasto ich cywilizacji. Towarzyszą nam andyjskie rytmy sanjuanito, gatunku popularnego wśród Indian potomków Azteków w Ekwadorze, północnym Peru i południowej Kolumbii. Pochodzenie tych rytmów określa się jeszcze na czasy prekolumbijskie, choć współcześnie dominują już tradycyjne instrumenty andyjskie i język Indian Keczua. Najbardziej popularnym wykonawcą grającym ekwadorskie sanjuanito jest grupa Ñanda Mañachi, kierowana przez Alfonso Cachichuango. Najbardziej popularna melodia i taniec sanjuanito to utwór Ñuca llacta (Nasza ziemia).


"Na wybrzeżu karaibskim poznajemy kulturę Garifuna  - potomków czarnych niewolników, którzy dzisiaj zamieszkują rybackie wioski Belize, Gwatemali i Hondurasu. Garifuna mówią własnym językiem a przede wszystkim tańczą i śpiewają w sposób, który prowadzi nas w tajniki wspólnot plemiennych Afryki Wschodniej." (ADKP)

W XVII wieku afrykańscy niewolnicy, którzy uciekli od pracy na plantacjach, rozbili się u wybrzeży wyspy Saint Vincent na Morzu Karaibskim. Tam wspólnie z lokalną ludnością indiańską (Awakami) zakładali rodziny i stawiali opór kolonizacji. Podbici przez Brytyjczyków, zostali przesiedleni do Ameryki Środkowej. O ludzie Garifuna mówi się "Czarni Karibowie". Czarnoskórzy, o kręconych włosach już na pierwszy rzut oka różnią się od Indian i Metysów. Zachowali swoją odrębną kulturę, tradycje, silnie afrykańskie korzenie i znajomość języka angielskiego, która ułatwia kontakt z cudzoziemcami przybywającymi do ich wiosek - na piękne, ocienione palmami, pełne kolorowych, rybackich łódek plaże. Garifuna mają swój własny taniec, który nazywają punta. Ich tradycyjny zespół muzyczny składa się z trzech dużych bębnów, skorupy żółwia, którą uderza się pałeczką oraz dużej muszli, na której się trąbi. Język, taniec i muzyka Garifunów zostały wpisane na listę Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. 

Niewielkie miasto Livingstone, położone jest u ujścia rzeki Dulce do Zatoki Honduraskiej na Morzu Karaibskim. Mieszkają tu zarówno potomkowie Majów, Garifuna, jak też grupa osadników z Europy. Dawniej był to najważniejszy port w Gwatemali, a obecnie stawia się tu na rozwój turystyki. Z miasteczka Rio Dulce do Livingstone płynie się "publicznym transportem rzecznym", czyli pasażerskimi łodziami.

Garifuna wyróżniają się charakterystyczną, afrykańską w rodowodzie muzyką, a jej najbardziej znanym wykonawcą jest grupa The Garifuna Collective. Zespół został założony w sąsiednim Belize przez Andy'ego Palacio - muzyka, polityka i działacza społecznego, który całe życie poświęcił zachowaniu i promowaniu kultury Garufina. W latach 90. zgromadził on najlepszych muzyków Garifuna z kilku krajów, stając się ambasadorem i symbolem muzyczno-społecznego odrodzenia tej niewielkiej społeczności. Dzięki ich nagraniom i koncertom świat dowiedział się o tej, przez lata dyskryminowanej grupie etnicznej. Ich pierwsza płyta Wátina z 2007 r. była sensacją i do dzisiaj zaliczana jest do najważniejszych albumów muzyki świata, a sam Palacio stał się prawdziwym bohaterem narodowym w rodzinnym Belize. Po nagłej i przedwczesnej śmierci Palacio w 2008 roku, liderem zespołu został jego przyjaciel i współpracownik, producent płyty Ivan Duran. Muzycy The Garifuna Collective odkrywają przed światem tradycyjny śpiew, taniec i muzykę Czarnych Karibów, łącząc je ze współczesnymi aranżacjami, gitarą, basem i saksofonem. Skład kolektywu często się zmienia, nigdy nie jest do końca zamknięty, nie ma jednego solisty, czy gwiazdy, a każdy może się przyłączyć do wspólnego muzykowania. Ten duch wspólnoty cechuje też ich bardzo energetyczne występy. Artyści wyznają zasadę współudziału publiczności i zachęcają do wspólnego śpiewu i tańca. Ich wyjątkowo rytmiczna muzyka, oparta jest na bębnach i grzechotkach (sisera), a dzięki gitarze zachowuje też wyjątkową melodyjność. W 2013 roku ukazał się ich drugi album The Garifuna Collective, zatytułowany Ayó (Do widzenia), w całości poświęcony pamięci Andy'ego Palacio. Z tego albumu wysłuchaliśmy na pokazie aż trzech, niezwykle rytmicznych kawałków:  Seremei Buguya (Dzięki Tobie) - pieśń, która opisuje żal i smutek po śmierci Palacio; Mongulu oraz Ubóu (Świat). Jesienią tego samego roku, w ramach swojego europejskiego tourne, The Garifuna Collective odwiedzili Warszawę, będąc jedną z gwiazd Festiwalu Skrzyżowanie Kultur 2013.  


Żegnamy się już z Gwatemalą oraz ludem Garifuna i przekraczamy granicę z Hondurasem. Podróżując w kierunku zagubionych w dżungli ruin w dolinie rzeki Copán, podziwiamy tamtejsze, kolorowe zwierzęta.

W tle muzyka filmowa skomponowana przez  Gustavo Santaolallę, kompozytora budzącego niemal tyle samo zachwytów, co i kontrowersji, ze względu na charakterystyczny dla jego muzyki minimalizm. Jednak ścieżka dźwiękowa filmu Dzienniki motocyklowe (Motorcycle Diaries, 2004), w reżyserii Waltera Sallesa, jest chyba najbardziej ze wszystkich dotychczasowych dzieł Santaolalli rozwinięta pod względem brzmieniowym i instrumentalnym. To bardzo nastrojowy zestaw skromnych w formie kompozycji, ilustrujących poszczególne etapy wędrówki po krajach Ameryki Południowej dwóch, głównych bohaterów filmu. Charakterystyczna jest tu różnorodność brzmień łączących latynoamerykański, gitarowy folk z argentyńską i andyjską muzyką etniczną, rockiem, a nawet elektronicznym ambientem. Całość oparta jest na melodyjnych, wpadających w ucho tematach przewodnich. Wiodącym instrumentem jest gitara akustyczna, puentująca wszystkie ważne momenty filmu. Jej brzmienie zostało wzbogacone o różne instrumenty etniczne, charakterystyczne dla Ameryki Południowej (między innymi andyjskie charango, czy argentyński bandoneon), niekiedy o zestaw rockowy, albo skromną sekcję smyczkową. Dwa utwory Jardín i De Usuahia a la Quiaca (Od Ushuaia do Quiaca) pochodzą z solowej, instrumentalnej  płyty Santaolalli wydanej w 1998 roku, a zatytułowanej Ronroco.

Copán to najbardziej na południe wysunięta metropolia Majów. Było to jedno z największych i najważniejszych miast Majów. Przez jakiś czas było nawet stolicą imperium, jednak ok. X wieku zostało całkowicie opuszczone i zarosło dżunglą. Ruiny zostały odkryte jeszcze w XVI wieku, zaś w połowie XIX wieku dwóch amerykańskich badaczy kupiło je za 50 $ i rozpoczęło ich penetrację archeologiczną, która trwa praktycznie do dzisiaj. W centrum znajdowały się świątynie zbudowane na piramidach schodkowych, zespoły pałacowe, pięć wielkich dziedzińców oraz boisko do gry w pelotę. Najokazalsze są tzw. Schody Hieroglifów, zbudowane z 63 stopni, na których wyryto 2500 znaków. Jest to najdłuższy zabytek piśmiennictwa Majów i zarazem najbardziej znany zabytek Copán. Reliefy wyryte na podstopnicach przedstawiają sceny z życia kolejnych władców.


Ruiny Copán oglądaliśmy przy dźwiękach okaryny - małego, glinianego instrumentu dętego - o charakterystycznym kształcie i brzmieniu. Nazwa tego instrumentu pochodzi od włoskiego słowa "occarina", oznaczającego "gąskę". W obecnej postaci okarynę skonstruował w XIX wieku Włoch Giuseppe Donati, jednak bardzo podobne instrumenty były wytwarzane wcześniej w Chinach (z porcelany) i Afryce (z wypalanej gliny). Ta mała "gąska" o owalnym, wydłużonym kształcie posiada 8 otworów bocznych i szpiczasty czubeczek do zadęcia. Jednym ze znanych mistrzów okaryny jest nowozelandzki multiinstrumentalista Francis Maxino. Jest klasycznie wykształconym pianistą, wokalistą, kompozytorem i autorem piosenek. Gra na instrumentach klawiszowych, strunowych progowych (wszelkie gitary, bas, charango, ukulele), perkusyjnych oraz dętych (m.in. różnego rodzaju dawne flety, didjeridoo, yidaki i okaryna). Prawdziwy człowiek-orkiestra. Specjalizuje się zarówno w brzmieniach i muzyce dawnej (od neolitu, po renesans i barok), jak i muzyce tradycyjnej i etnicznej z różnych kultur całego świata. Tworzy również muzykę do przedstawień teatralnych i multimedialnych. W 2001 roku w Nowej Zelandii, ukazała się jego płyta Windsongs of the Ocarina, która rynku międzynarodowym miała premierę w roku 2009. Maxino gra na niej na instrumentach wytworzonych specjalnie dla niego w , okarynach i innych instrumentach, powstałych jedynie z materiałów naturalnych - drewna, gliny, kości i kamienia. To prawdziwa mieszanka  stylów muzycznych z różnych epok i miejsc na świecie - od średniowiecznej muzyki dawnej, przez tradycyjną muzykę wyspiarską basenu Oceanu Spokojnego (tzw. Pacifica), po jazz i fusion. W kompozycji World Allthing słyszymy dźwięki drewnianych bębnów, aborygeńskiego didjeridoo oraz oczywiście tenorowej i sopranowej okaryny.

"Pojechaliśmy do Hondurasu, gdzie poznaliśmy kowbojski charakter tego górzystego państwa – ogrodu." (ADKP)

Tak jest - w Hondurasie mieszkają całkiem współcześni kowboje. Zajmują się wypasem bydła i wyglądają jak ich pierwowzory ze Stanów. Mężczyźni z dumą noszą szerokie spodnie i kowbojskie kapelusze i wyglądają jak bohaterowie westernów, w których swoje przeboje śpiewał sam Johnny Cash - legenda amerykańskiego country.

Johnny Cash (1932-2003) był największą gwiazdą muzyki country. Był piosenkarzem, muzykiem i aktorem, a obok tradycyjnego country pop i ballady kowbojskiej (country western), wykonywał również inne, popularne w Stanach gatunki, takie jak gospel, spirituals, rockabilly, southern blues i rock and roll. Początek jego twórczości przypadł właśnie w okresie narodzin rock and rolla, którego wpływy były w jego muzyce zawsze słyszalne. W ciągu całej kariery umieścił na listach przebojów ponad 100 swoich piosenek. Cash śpiewający barytonem, jedynie przy akompaniamencie gitary lub niewielkiego zespołu, nagrał setki ballad i piosenek country, które na trwałe weszły do kanonu gatunku. Ze względu na kolor ubrań jakie nosił - będący symbolem sprzeciwu wobec społecznych dyskryminacji i nierówności - nazywany był "Człowiekiem w Czerni". W latach 50-tych, wraz z kolegami brata - gitarzystą Lutherem Perkinsem i basistą Marshallem Grantem - grali amatorsko w domach, na rodzinnych imprezach i w lokalnym radiu w Memphis, tworząc zespół Johnny Cash and the Tennessee Two. Dzięki uporowi Casha nagrali swój pierwszy singiel Cry Cry Cry i od tego czasu ich kariera nabrała niezwykłego tempa. Po śmierci Perkinsa w 1968, stałym gitarzystą Casha na ponad trzydzieści lat został Robert Wootton. To on był współautorem największych przebojów Johnny'ego, które ukazały się na niemal 100 płytach. W 1987 roku Cash wystąpił wraz z zespołem na festiwalu w Operze Leśnej w Sopocie, a w 1992 został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame. Nagrywał i koncertował praktycznie do końca życia. Po śmierci został pochowany w Nashville - Mekce muzyki country.

Jednym największych i najbardziej popularnych przebojów Johnnego Casha był (Ghost) Riders in the Sky - piosenka w stylu country western napisana w 1948 roku przez amerykańskiego autora piosenek i aktora filmowego Stana Jonesa. Melodia tej piosenki oparta została na tradycyjnej, irlandzkiej piosence ludowej Spancil Hill. Jest to ludowa opowieść o starym kowboju, który pędząc bydło przez prerię, ścigany jest przez "duchy przeklętych kowbojów pędzących po niebie".  Fabuła tej opowieści oparta została na dawnych celtyckich i skandynawskich legendach o mitycznych polowaniach. Pierwszym wykonawcą, który w 1949 roku umieścił Riders in the Sky na listach przebojów był Vaughn Monroe. Natomiast członkowie Western Writers of America wybrali ją jako jeden ze 100 najlepszych, zachodnich przebojów wszechczasów. W sumie aż ponad 50 wykonawców nagrało wersje tego przeboju, a jednym z nich był Johnny Cash, którego bardzo bliskie oryginałowi wykonanie, znalazło się na albumie Silver wydanym w 1979 roku.

niedziela, 29 stycznia 2017, piotrpiegat

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:

Wirtualne Gęśle