Blog > Komentarze do wpisu

Bułgaria - z dala od Złotych Piasków - część 1.

"Bułgaria to kraj, kojarzony z dawnymi wczasami nad Morzem Czarnym, kolorową ceramiką, perfumami różanymi i winem Sofia. A jak wygląda mniej znane oblicze Bułgarii?" (MAF)

Bułgaria - z dala od Złotych Piasków, to kolejny muzyczny pokaz slajdów z podróży, który odbył się w Klubie Podróży Jarema. Tym razem autorzy pokazu Malwina i Artur Flaczyńscy, poprowadzili nas swoimi, tajemnymi ścieżkami, po których przez kolejne lata odkrywają te mniej znane oblicza Bułgarii. A są one nieoczywiste, niekiedy zaskakujące, ale zawsze różnorodne i niezwykle ciekawe.

"(...) prawdziwa mozaika pozornie niedopasowanych do siebie elementów: socrealistyczne gmachy, zaniedbane blokowiska, sielankowe wioski i miasteczka, będące żywymi skansenami, skaliste szczyty Riły otaczające połyskujące jak lusterka polodowcowe jeziora, zielone łagodne stoki Starej Płaniny, szeroko rozlana wstęga Dunaju, bezkresne pola słoneczników, pełne malowideł cerkwie pachnące woskiem, a do tego jeszcze cała masa znanych głównie miejscowym atrakcji przyrodniczych: niesamowitych kształtów formacje skalne, jaskinie, wodospady..." (MAF)

Ale po kolei. Na początku podróży odwiedzamy Ruse - miasto na granicy z Rumunią, największy bułgarski port rzeczny na Dunaju. Ruse znane jest ze swojej XIX i XX-wiecznej, secesyjnej architektury. Graniczny Most Przyjaźni z 1954 roku, to do niedawna jedyny most na tej "granicy przyjaźni".       

Wjeżdżając do Bułgarii przez Most Przyjaźni na Dunaju, słuchaliśmy pierwszej na pokazie tradycyjnej, bułgarskiej melodii. Kraydunavsko horo, to tradycyjne, bałkańskie kolo (inaczej choro lub oro) - ludowy taniec wywodzący się z antycznych, słowiańskich tańców kołowych. Pierwotnie pochodził z Dalmacji, jednak z czasem stał się popularny na całym Półwyspie Bałkańskim. Trio Mopmu (Morti) - pomimo swojej nazwy - to zespół amerykański z Kalifornii, grający współczesny ethno-jazz, bazujący na tradycyjnych rytmach i melodiach z Bułgarii, połączonych z wpływami muzyki zachodniej. Trio tworzą - grający na bułgarskiej tamburze i kavalu, producent i kompozytor Ryan Francesconi; basista Bill Lanphier oraz grający na dumbeku perkusista Bryan Bowman. Francesconi jest wirtuozem tambury i jako jeden z niewielu muzyków grających na tym instrumencie, używa go w swoich kompozycjach jako instrumentu wiodącego - przeważnie jest to instrument jedynie akompaniujący. Bułgarska tambura, od popularnej tambury indyjskiej różni się tym, że posiada na swoim długim gryfie progi, w czym trochę przypomina mandolinę. Technik gry na tamburze Ryan uczył się w Bułgarii od mistrza tego instrumentu Ljubo Władimirowa. To od niego nauczył się charakterystycznych dla bułgarskiej muzyki, bogatych ornamentów, skomplikowanego, nieparzystego metrum i szybkich zmian rytmu. Na płycie Trio Mopmu Torta Bułgarski z 2005 roku, gościnnie wystąpili Mike Marshall na mandolinie oraz wokalistka Lily Storm, specjalizująca się w technikach bułgarskiego, wielogłosowego śpiewu białego. Trio Mopmu łączy naturalną energię bułgarskiej muzyki ludowej z kameralnością i subtelnością małego składu jazzowego.

Niewiele osób wie zapewne, że w Bułgarii jest aż 9 niezwykłych miejsc wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest wśród nich 7 obiektów dziedzictwa kulturowego i 2 obszary dziedzictwa przyrodniczego, a na liście oczekujących na wpisanie znajduje się jeszcze 13 innych miejsc i obiektów. Będąc w tym kraju nie można po prostu ich wszystkich ominąć.

Na początek Park Naturalny Rusenski Łom - głęboko wcięte w wapiennych skałach jary, wypłukane przez rzekę Łom i jej dopływy. Średniowieczne, warowne miasto Czerwen było jedną z pierwszych fortyfikacji z czasów justyniańskich (VI w.) Miasto zostało zdobyte i zniszczone przez Turków w XIV w. Dziś jest tu najlepiej zachowana, średniowieczna baszta strażnicza w Bułgarii, a także pozostałości 13 cerkwi i innych budynków. Z baszty rozciąga się piękny widok na zakola Czarnego Łomu. Skalne cerkwie w Iwanowie koło Ruse, to zespół wykutych w skale kościołów, kaplic i klasztorów.  Wykute zostały w skałach tworzących wysoki brzeg, 32 metry ponad poziomem rzeki. W ich wnętrzu zachowały się średniowieczne freski pokrywające ściany i sklepienia. Najbardziej znane są freski z klasztoru św. Michała Archanioła, zwanego Iwanowskim, ufundowanego w 1220 r. przez mnicha Iwanowa. Poza klasztorem jest tu jeszcze ok. 20 cerkwi skalnych i 300 innych pomieszczeń. W malowniczej dolinie Rusenskiego Łomu znajduje się skalny monastyr Św. Demetriusza  w Basarbowie. Zwiedzający mogą zobaczyć tu skalną cerkiew z drewnianym, rzeźbionym ikonostasem, wykonanym w 1941 roku. 

W te sakralne obrazy pięknie wpisuje się mistyczna muzyka bułgarskiego zespołu Irfan oraz urzekający, "niebiański głos" wokalistki Denicy Serafimowej. Irfan wykonuje muzykę z pogranicza folk, ethno i world music, z elementami muzyki średniowiecznej. Nazwa Irfan została zapożyczona z islamu, z terminologii sufickiej. Z języka perskiego i arabskiego może być tłumaczona jako "wiedza tajemna" lub "objawienie". Muzyka Irfan to mistyczna podróż w czasie przez Bałkany, Azję Mniejszą, Bliski Wschód i Afrykę Północną. Połączenie muzyki sakralnej i ludowej tradycji Bułgarii, Bałkanów, Persji, Kaukazu, Bliskiego Wschodu i Maghrebu. Muzycy pełnymi garściami czerpią z muzycznego i duchowego dziedzictwa Bizancjum oraz średniowiecznej Europy. W ich mrocznej, niezwykle bogatej w dźwięki muzyce słychać wpływy takich tuzów jak: Dead Can Dance, Vas, Azam Ali, Jordi Savall, czy Loreena McKennitt, jednak udało im się również zachować własne, oryginalne brzmienie.

Irfan powstał w 2001 roku jako poboczny projekt muzyków kilku znanych, bułgarskich zespołów, jednak z czasem zespół stał się nowym, niezależnym podmiotem. Iwajło Petrow na gitarze i baghlamie, Kirył Bakardijew na santurze, cytrze i klawiszach, Kalin Jordanow na bębnach, tamburynach i instrumentach perkusyjnych, połączyli swoje siły z Denicą Serafimową - wokalistką o niezwykle głębokim i silnym, wręcz nawiedzonym głosie. Denica używa "języka serca" - transowej techniki wokalnej, którą rozpowszechniła jej idolka Lisa Gerrard z DCD. To śpiew w nieistniejącym języku, przy użyciu nieokreślonych słów, wymyślanych przez nią na poczekaniu. W niektórych utworach zespół używa również języka starobułgarskiego, łaciny lub średniowiecznego hiszpańskiego (kastylijski i galicyjski).  Muzycy Irfan grają na tradycyjnych, bułgarskich, bałkańskich, perskich, indyjskich oraz średniowiecznych europejskich instrumentach - m.in. oud, saz, tambura, santur, kaval, duduk, darbouka, daf, viola da gamba, bodhran, bendir, zarb i riq - stosując solowe i chóralne techniki wokalne, z dodatkami ambientu oraz dźwięków elektroniki. W 2003 roku zespół zadebiutował płytą zatytułowaną Irfan. W 2006 roku Denica została mamą i od tego czasu na niektórych koncertach zastępują ją inne wokalistki folkowe. W 2007 roku ukazał się drugi album zespołu z Serafimową na wokalu, zatytułowany - nomen omen - Seraphim. Z tej płyty posłuchaliśmy na pokazie utworu Simurgh. W roku 2015 Irfan wydał swój trzeci album The Eternal Return, a wśród nowych muzyków pojawili się Peter Todorow i Jasen Lazarow - obydwaj na instrumentach perkusyjnych. Zespół występuje prawie wyłącznie w Europie, w tym także w Polsce, głównie na festiwalach i koncertach muzyki dawnej - gotyckiej, średniowiecznej i neofolkowej.

W pobliżu Ruse odwiedzamy wyrzeźbioną przez podziemną rzekę, wapienną jaskinię Orlova Czuka (Orla Turnia). Ta druga pod względem długości jaskinia w Bułgarii (ponad 13 km długości), zamieszkana jest przez potężną kolonię ok. 10 tys. nietoperzy. Jaskinię można zwiedzić z przewodnikiem, który poza opowieścią prezentuje również niezwykłą akustykę skalnych wnętrz.

I tak na przykład w korytarzu zwanym "Polami Elizejskimi", nasz wesoły przewodnik odśpiewuje a'capella słynne "Ooo, Szanz Elize", pamiętny przebój Joe Dassina z płyty Les Champs-Elysées z 1969 roku. Któż nie zna tej piosenki? Wystarczy pierwszy takt, pierwsze słowa i wszyscy zaczynają nucić ten hymn do paryskich Pól Elizejskich. Autorem tekstu tego megapopularnego w latach 70, francuskiego przeboju był Pierre Delanoë, a kompozytorem muzyki Mike Wilsh. Uznana za jedną z najlepszych francuskich piosenek wszechczasów, to klasyczna piosenka z tekstem ("chanson à texte”), w której najważniejszą rolę odgrywają słowa. Piosenka sławiąca uroki reprezentacyjnej alei Paryża podbiła dosłownie cały świat, stała się międzynarodowym hitem i do dzisiaj kojarzy się z kolorowymi i beztroskimi latami siedemdziesiątymi, przywołując sentymentalne wspomnienia. Joe Dassin (1938-80) był amerykańskim piosenkarzem i kompozytorem pochodzenia żydowskiego. Rodzina ojca - amerykańskiego reżysera filmowego - pochodziła z Ukrainy i Polski, przodkowie matki (skrzypaczki) z Węgier. Joseph urodził się i spędził dzieciństwo w Nowym Jorku oraz Los Angeles, skąd w latach 50. cała rodzina musiała wyemigrować z powodów politycznych (ojciec oskarżony o komunizm znalazł się na tzw. "czarnej liście Hollywood") - najpierw do Szwajcarii, a potem do Francji. Dassin swoje największe triumfy święcił we Francji, gdzie był jednym z najpopularniejszych wokalistów w latach 60. i 70. W swojej twórczości łączył folk, country, pop i francuską chanson. Przebój Les Champs-Élysées opowiada o niespodziewanym spotkaniu kobiety i mężczyzny na Polach Elizejskich, spotkaniu, które jest początkiem wielkiej miłości. Pokazuje Francję uśmiechniętą, romantyczną, beztroską. Na Polach Elizejskich wszystko jest możliwe, jak w amerykańskim śnie: "Na Polach Elizejskich, w słońcu, w deszczu, w południe, o północy, tam jest wszystko czego chcecie. Na Polach Elizejskich".

Aux Champs-Elysées, aux Champs-Elysées
Au soleil, sous la pluie, à midi ou à minuit
Il y a tout ce que vous voulez aux Champs-Elysées

Na północnym przedgórzu Bałkanu znajduje się miasto Łowecz. Poza znanym klubem piłkarskim Liteks, Łowecz słynie z Zakrytego Mostu na rzece Osym, zbudowanego w 1876 roku przez najsłynniejszego bułgarskiego architekta Kolju Ficzetę. Most posiada oryginalne zadaszenie, tworzące konstrukcję tunelową (początkowo drewnianą, potem kamienną, a obecnie blaszaną). W XIX i XX wieku most był swego rodzaju bazarem, ale również popularnym miejscem tajnych spotkań ówczesnej opozycji bułgarskiej pod przywództwem Wasyla Lewskiego. Stąd też był wielokrotnie palony i niszczony przez Turków. W starej, zabytkowej dzielnicy Warosza, zwiedzamy kysztę, czyli tradycyjne, miejscowe muzeum.

Oglądając Łowecz po raz pierwszy słuchamy muzyki zespołu Oratnitza. To obecnie najbardziej popularny zespół z Bułgarii, grający muzykę etno-fusion - transową, prawdziwie wybuchową mieszankę bułgarskiego folkloru, tradycyjnych melodii i brzmień instrumentów, bałkańskich łamanych rytmów, wielogłosowych harmonii, muzyki Aborygenów i popularnych, nowoczesnych stylów muzycznych. Słowo Oratnica wywodzi się z prasłowiańskiego rytuału oczyszczania duszy ogniem, pochodzącego jeszcze z czasów pogańskich. Nazwa zapewne nieprzypadkowa, gdyż Oratnitza, to świeże i pełnie entuzjazmu podejście do tradycyjnej muzyki bułgarskiej. W ich grze słychać nie tylko odległe kulturowo instrumenty, takie jak peruwiański cajon, czy aborygeńskie didgeridoo, ale także fascynację takimi stylami jak drum'n'bas, hip hop czy dubstep. Zespół interpretuje tradycyjną muzykę bułgarską w taki sposób, aby obecne, młode pokolenie słuchaczy mogło ją lepiej zrozumieć. Jako cel muzycy stawiają sobie zainteresowanie i popularyzację bułgarskiej tradycji muzycznej, nie tylko w rodzinnym kraju, ale i w całej Europie. Oratnitza to czterech, młodych muzyków z Sofii: Christian Georgiew (kawal i dwojanka), Georgi „Horhe” Marinow (didgeridoo i gajda), Petar „Buny” Jordanow (cajón i tupan) oraz Iwan „Popa” Gospodinow (wokal).  Od 2009 roku zespół początkowo grywał na ulicach, potem kilkukrotnie zdołał objechać całą Bułgarię, a międzynarodową karierę rozpoczął w 2012 roku, zwyciężając w konkursie World Music Network. W tym samym roku muzycy zadebiutowali albumem zatytułowanym Oratnitza, z którego dwie piosenki znalazły się na ścieżce dźwiękowej naszego pokazu.  W 2015 Oratnitza wydała swój drugi album Folktron, na którym znalazły się tradycyjne utwory z różnych rejonów Bułgarii, podane w etno-jazzowych aranżacjach. W 2016 zespół dwukrotnie zagrał w Polsce - najpierw w Bułgarskim Instytucie Kultury w Warszawie, a w lipcu na Festiwalu "Z Wiejskiego Podwórza" w podlaskiej Czeremsze. Ten ostatni występ tak opisał Witt Wilczyński na portalu Folk24.pl: "(...) dialog bułgarskiej muzyki ludowej z didgeridoo, transowo-ambientowe melorecytacje kontra energetyczno-akustyczne dubstepy i ciekawie na tenże bit nałożone hiciory bułgarskiego folku (np. Mari Marijko)". A my, na pokazie w Jaremie, wysłuchaliśmy tradycyjnej, bułgarskiej piosenki ludowej Tzurni ochi. Muzyków wsparła w niej żeńska grupa wokalna Kipri, czyli duet Ilijana Najdenowa i Kristina Karamfiłowa, które bardzo często występują razem z Oratnitzą na koncertach.   

Jaskinia Dewetaszka we wsi Dewetaki w pobliżu Łowecza jest jedną z największych jaskiń w Bułgarii. Została odkryta w 1921 roku, a w niej wiele interesujących pozostałości z okresu neolitu. W nie tak dalekiej przeszłości jaskinia była obiektem wojskowym, wykorzystywanym jako magazyn paliw, rezerw żywności oraz magazyn rakietowy. Do niedawna żyła tu wielka kolonia ok. 30 tys. nietoperzy, złożona z aż 15 różnych gatunków. W 2011 w jaskini kręcono Niezniszczalnych 2, hollywoodzki film akcji z Sylwestrem Stallone. Niemal cała kolonia nietoperzy uciekła wówczas z jaskini. Obecnie z każdym rokiem kolonia powoli się odbudowuje. Nieopodal Dewetaszki oglądamy wodospad Kruszuna, tworzący w wapiennych skałach malownicze tarasy i kaskady, z których najwyższa ma 20 m wysokości. Monastyr Trojański w pobliżu miasta Trojan, to uważany za trzeci pod względem ważności kompleks klasztorny w Bułgarii. Jego początki sięgają XV wieku, kiedy osiadł tu pewien prawosławny mnich-pustelnik. W 1830 na mocy umowy z Turkami klasztor przeszedł pod nadzór Cerkwi, dzięki czemu pomimo niewoli osmańskiej mógł się rozwijać, stając się ostoją kultury i duchowości Bułgarów. Renesansowy monastyr zachwyca świetnie zachowanymi freskami, mozaikami i ikonami wykonanymi przez braci Zachariego i Dimitra Zografów. W pobliżu monastyru znajdują się ruiny warownego obozu rzymskiego, które przypominają o starożytnej historii Bułgarii.

Płyta Gaïtani (2010) Trio Tzane, to historia spotkania w Paryżu trzech kobiet, trzech różnych narodowości, które opowiadają swoje historie - różne i tak podobne jednocześnie. Śpiewają je na trzy, pełne harmonii głosy, w wielu różnych, bałkańskich językach: greckim, tureckim, bułgarskim, macedońskim, serbskim, bośniackim, rumuńskim i węgierskim. Gaïtani oznacza "ogniwo", "połączenie". Gülay Hacer Toruk, Sandrine Monlezun i Xanthoula Dakovanou śpiewają swoje bałkańskie historie w tradycyjnej polifonii, na wzór swoich przodków, mieszając harmonie i wokalne improwizacje w zupełnie nowych aranżacjach. Trio Tzane zabiera nas w bałkańską podróż z Turcji przez Grecję, Macedonię, Serbię i Bośnię, do Bułgarii i brzegów Morza Czarnego. Pochodząca ze Stambułu Gülay Hacer Toruk jest uważana za jedną z najlepszych wykonawczyń tradycyjnej pieśni tureckiej, specjalizującą się w poezji i klasycznych pieśniach otomańskich oraz tradycji ludowego śpiewu z Anatolii i Azji Środkowej. Jest jak jej rodzinne miasto, które oczy i serce zwrócone ma jednocześnie na Wschód i na Zachód. Gülay, dorastająca i wykształcona muzycznie w Paryżu, znana jest ze swojego artystycznego eklektyzmu. Współpracuje w wielu różnych projektach z wieloma muzykami, tancerzami, opowiadaczami historii i współczesnymi kompozytorami. Występuje i nagrywa m.in. z zespołem muzyki dawnej Renaissance Doulce Mémoire, z muzykiem i kompozytorem Titi Robin'em, a od 2013 roku śpiewa w słynnej, wielokulturowej orkiestrze Sarband, zrzeszającej artystów z bardzo różnych kultur i środowisk muzycznych. Z kolei urodzona w Paryżu Sandrine Monlezun jest etnomuzykologiem, specjalizującą się w tradycyjnych śpiewach bułgarskich. Xanthoula Dakovanou pochodzi z Aten i na co dzień  jest lekarką homeopatą i terapeutką muzyczną. Specjalizuje się w ludowych pieśniach z greckich gór Epiru (odziedziczonych po swojej babci), muzyce średniowiecznej i śródziemnomorskiej. Wszystkie trzy wokalistki spotkały się nad Sekwaną i w projekcie Trio Tzane połączyły swoje wysokie, krystalicznie czyste głosy w pełne harmonii polifonie. Gościnnie towarzyszą im zaproszeni muzycy z Francji, Grecji i Bułgarii, grający na tradycyjnych instrumentach, takich jak flet ney, lutnia saz, cymbały sandouri, bułgarska gadulka, akordeon, bas, tapan, daf, tombak i inne instrumenty perkusyjne. Xanthoula, Sandrine i Gülay śpiewają ludowe piosenki miłosne, religijne, obrzędowe, kołysanki, klasyczną poezję suficką. Snošti sedenki kladohme (Poszliśmy tej nocy na spotkanie), to ludowa pieśń bułgarska śpiewana na głosy. Rzecz dzieje się podczas Wigilii w pewnej rodopskiej wsi, gdzie mieszkańcy wspólnie oczekują na powrót pasterzy z gór. Jest to okazja dla młodych do poznania nowych osób - dziewczyn przez chłopaków, chłopców przez dziewczyny. Piosenka opowiada, jak podczas takiego spotkania, jednym z konkurentów jest młody pasterz, ubrany w "odświętne, reprezentacyjne" ubranie - kapelusz ze skóry królika, buty ze skóry myszy i spodnie z dziurami.

Snošti sedenki kladohme
Plevni go, ravni go, zâmni go, nakiči go, buljo mâri bajova
Plevni go, ravni go, zâmni go, nakiči go, buljo mâri bajova

Wielkie Tyrnowo, to jedno z najstarszych miast w Bułgarii, malowniczo położone na wzgórzach u podnóży Starej Płaniny, nad rzeką Jantrą. Na centralnym wzgórzu Carewec znajdują się pozostałości potężnego grodu i stolicy drugiego państwa bułgarskiego (XIII i XIV wiek). Gród na Carewcu zburzyli Turcy jako symbol bułgarskiej niepodległości. Na teren twierdzy prowadzą trzy zachowane bramy, za którymi znajdują się pozostałości ponad 470 średniowiecznych, spiętrzonych na stokach wzgórz domów, 23 cerkwi i czterech klasztorów, które odkryto w trakcie prac wykopaliskowych. Dopiero w latach 80-tych XX wieku odbudowano sobór - wielką cerkiew na szczycie wzgórza, dawną siedzibę bułgarskich patriarchów. Nad rzeką u podnóża Carewca, rozciąga się stara malownicza dzielnica z drewnianymi mostami, cerkwiami i tradycyjnymi domami. W miejscowej cerkwi w 1908 roku została ogłoszona niepodległość Bułgarii.

Theodosii Spassov, to prawdziwa, wielka gwiazda muzyki etno i etno-jazz. Muzyk, kompozytor i instrumentalista, który osiągnął niezwykłą wirtuozerię w grze na kavalu - popularnym w krajach bałkańskich drewnianym flecie, używanym dawniej przez pasterzy. Spassov jest klasycznie wykształconym muzykiem, twórcą własnego stylu, łączącego tradycyjne rytmy i melodie bałkańskie (głównie bułgarskie, tureckie i cygańskie) z elementami muzyki klasycznej, jazzowej improwizacji oraz współczesną muzyką pop. W rodzinnej Bułgarii uważany jest niemal za „bohatera narodowego”, który rozsławił muzykę bułgarską na całym świecie. Pochodzi z niewielkiego miasteczka Isperich w regionie Łudogorie, na północnym-wschodzie Bułgarii. Naukę gry na kavalu - jednym z najstarszych europejskich instrumentów, o specyficznej technice gry i pięknym, unikalnym brzmieniu - ukończył w Akademii Muzycznej w Płowdiw. Już od ponad 30 lat występuje na całym świecie, na swoim koncie ma nagranych około 40 płyt (solowych i wspólnych z innymi muzykami), jest kompozytorem muzyki filmowej i teatralnej, laureatem wielu międzynarodowych nagród muzycznych.  Spassov stworzył całkowicie nowy styl gry na kavalu. Jego utwory, to najczęściej jazzowe improwizacje, bazujące na muzyce tradycyjnej, tworzące naturalną i pełną maestrii syntezę dźwięków - ludowych i klasycznych, tradycyjnych i nowoczesnych. Pisze również bardziej rozbudowane kompozycje  na orkiestrę symfoniczną i kaval. Swoją debiutancką płytę The Long Road wydał w 1986 roku. Za album nagrany ze słynnym chórem Mistery of Bulgarian Voices otrzymał w 1994 roku prestiżową nagrodę Grammy. Współpracuje z  muzykami światowego formatu: m.in. z  Wyntonem Marsalisem,  Trilokiem Gurtu, Rabih Abou-Khalilem, Ennio Morricone, grupą Oregon. W 2015 roku otrzymał tytuł Artysty Pokoju UNESCO. Theodosii Spassov jest również częstym gościem w Polsce. W naszym kraju występował już m.in. na Mikołajkach Folkowych 2001 w Lublinie, Festiwalu Polskiego Radia Nowa Tradycja 2005 w Warszawie i w wielu innych miastach - ostatnio w 2016 roku we Wrocławiu. Na szóstej płycie artysty Beyond the Frontiers z 1995 roku, znalazło się kilka jego kompozycji filmowych z muzyką ilustracyjną zagranych na kaval, kwartet etno-jazzowy (klarnet, tupan, bas i fortepian), orkiestrę symfoniczną oraz żeński, ludowy zespół wokalny. Z tej płyty słuchaliśmy utworu Coloured Glass.

W pobliżu Wielkiego Tyrnowa znajduje się niewielka, acz niezwykle urokliwa wioska Arbanasi. Ze względu na unikatową, XIX-wieczną architekturę, Arbanasi wpisana została na listę UNESCO. We wsi podziwiać można ponad sto domostw należących dawniej do zamożnych rodzin kupieckich, a także pięć cerkwi i dwa monastyry. Większość domostw otoczona jest wysokimi, grubymi murami, z drewnianymi bramami i wąsko okratowanymi oknami.

Oglądając Arbanasi słuchamy pieśni będącej już prawdziwym kanonem muzyki bałkańskiej. Legendarne Ajde Jano...

Część 2 już wkrótce.

sobota, 04 marca 2017, piotrpiegat
Tagi: bułgaria

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:

Wirtualne Gęśle