Kategorie: Wszystkie | audycje | muzyka z płyt | pokazy | relacje | zapowiedzi | zdjęcia
RSS
niedziela, 29 stycznia 2017

Na zakończenie wyprawy ścieżkami Majów, odwiedzamy niewielki Salwador (czyli po hiszpańsku Zbawiciel), położony wśród wulkanicznych gór, na wybrzeżu Pacyfiku.

Podczas trekkingu w Parku Narodowym Wulkanów Cerro Verde, wchodzimy na wulkan Santa Ana (2381 m n.p.m.) Jest to najwyższy wulkaniczny szczyt w Salwadorze. Ostatnia jego erupcja miała miejsce w 2005 roku, a z krateru nadal wydobywają się masy gorącego powietrza i dym. Podziwiamy położone w wulkanicznej kalderze jezioro Coatepeque i po raz kolejny słuchamy muzyki Gustavo Santaolalli ze ścieżki dźwiękowej Dzienników motocyklowych. Tym razem to De Usuahia a la Quiaca (Od Ushuaia do Quiaca) - kameralny utwór zagrany m.in. na charango i bandoneon.


"Wśród wulkanów Salwadoru (...) odwiedzamy kolonialne, kolorowe miasteczka, w których zatrzymał się czas, a ich mieszkańcy wiodą spokojne życie wśród żyznych plantacji kawy i kwiatów, śpiewając i tańcząc rodzimą cumbię." (ADKP)

Na północ od Parku Wulkanów odwiedzamy trzecie co do wielkości miasto Salwadoru - Santa Ana. Podziwiamy XVIII-wieczną, hiszpańską architekturę kolonialną, m.in. neogotycką katedrę Catedral de Santa Ana, ratusz (Alcaldía Municipal) i Teatro de Santa Ana. Wokół miasta rozciągają się obszary rolnicze, gdzie uprawia się głównie kawę i trzcinę cukrową. Jedziemy dalej tzw. Drogą Kwiatów (Ruta de las Flores) w kierunku wulkanicznych gór Cordiliera Apaneca przy granicy z Gwatemalą. Przy drodze podziwiamy niewielkie, bajecznie kolorowe miasteczka Juayua, Ataco, Apaneca, Nahuizalco i Salcoatitan. W końcu docieramy do kolejnych majskich ruin, tym razem w Tazumal. To najważniejsze i najlepiej zachowane ruiny cywilizacji Majów w Salwadorze, z pozostałościami piramid, podziemnych tuneli i grobowców. W języku Majów Tazumal oznacza „miejsce, w którym zostały spalone ofiary”.

A my przy tej okazji, poznajemy taneczną muzykę rozrywkową z Salwadoru. Orkiestra Los Hermanos Flores (Bracia Flores), to już klasyka salwadorskiej cumbi, nagrywająca i występująca na scenie od 55 lat. To najdłużej działająca w kraju orkiestra, prawdziwa instytucja ciesząca się niezwykłym prestiżem i odkrywająca na międzynarodowych scenach muzyczną kulturę tropikalnego Salwadoru. Orquesta Internacional Hermanos Flores została założona w 1962 roku w mieście San Vicente przez Andresa Rodrigueza Floresa, muzyka miejscowej Marimba Orquesta Alma Vicentina. Flores zaangażował do swojego projektu pięciu synów, a z biegiem lat w skład kilkudziesięcioosobowej Orkiestry Braci Flores weszło w sumie dziesięcioro jego dzieci (siedmiu braci i trzy siostry). Swój pierwszy, najsławniejszy album La Bala (Pocisk) Hermanos Flores nagrywają w 1970 roku. Płyta ta pozwoliła orkiestrze zaistnieć na rynku międzynarodowym, a w samym Salwadorze do dzisiaj cieszy się niesłabnącą popularnością. W sumie Bracia Flores nagrali dotychczas aż 36 płyt długogrających i odbyli ponad 200 tournee, wielokrotnie koncertując w Stanach, Kanadzie, Meksyku, Australii i Europie. Prezydent kraju Arturo Molina nadał orkiestrze tytuł "Narodowej", za "ogromne znaczenie dla muzycznej kultury i dziedzictwa narodowego Salwadoru", a salwadorski Kongres, tytuł "Muzycznego ambasadora Salwadoru". W 2003 roku Los Hermanos Flores odebrali w Las Vegas prestiżową statuetkę Latin Grammy, którą otrzymali jako pierwszy wykonawca zespołowy w tej kategorii. Obecnie liderem i frontmanem orkiestry jest Arnoldo "Nono" Flores, najmłodszy z braci, który odpowiada za jej najnowszy repertuar. Z wydanej w 2001 roku płyty pochodzi kompilacja El Churro #1, zestaw tanecznych przebojów w rytmie cumbi, złożony z trzech utworów: Salvadoreña, La Tanga oraz La Cumbia Folklorica.


Miasto Santa Tecla w pobliżu San Salvador, zostało założone w XIX wieku, po tym jak stolica kraju została zniszczona przez potężne trzęsienie ziemi. Przez kilka lat pełniło nawet jej funkcję. San Salvador (Św. Zbawiciel) położony u stóp wulkanu o tej samej nazwie, to obecnie wielka aglomeracja miejska (ponad 2 mln mieszkańców). W swojej historii miasto było wielokrotnie niszczone przez trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, wojny domowe, a nawet powodzie. W San Salvador znajdują się trzy uniwersytety, w tym najstarszy założony w 1841, a miasto jest głównym ośrodkiem handlowym i przemysłowym kraju. W drodze na wybrzeże Pacyfiku oglądamy urocze, położone nad jeziorem, kolonialne miasteczko artystów Suchitoto, z górującą nad nim katedrą oraz wielkim placem. Kilka razy do roku to niewielkie miasteczko staje się centrum artystycznym, do którego zjeżdżają aktorzy, malarze, rzeźbiarze i plastycy z niemal całego świata. W końcu docieramy nad ocean na wybrzeże La Costa del Balsamo, czyli na rajskie, tropikalne plaże "Kraju Zbawiciela". Sporo tu już turystów i surferów z zachodu. Wokół ciemnych, wulkanicznych plaż wyrosły na ich potrzeby hoteliki, sklepiki i restauracje. Wszędzie z głośników króluje tu niepodzielnie salwadorska cumbia.

A jak cumbia to oczywiście niezawodni Los Hermanos Flores. Tym razem w dużym zestawie El Churro #2, z płyty wydanej w 2001 roku. Ten taneczny mix znalazł się również na przebojowej płycie Lo Mejor de lo Mejor z 2004 roku. Cumbia de el Salvador, La Sortija, El Carbonero i La Avispa pozwalają nam rytmicznie i bardzo radośnie pożegnać się z Salwadorem, Hondurasem i Gwatemalą.

 

 

Ania, Darek i Kuba Piech: El camino del Maya/Na ścieżkach Majów

19.11.2016, Klub Podróży Jarema

 

Lista utworów:

01. Marc Anthony - Che Che Colé (El Cantante, 2007)

02. Buika - No Habrá Nadie En El Mundo (Niña de Fuego, 2008)

03. Jorge Drexler - Al Otro Lado Del Rio (The Motorcycle Diaries, 2004)

04. El Gordo - Amuleto (El Segundo Disco de El Gordo, 2011)

05. Susana Baca - De Los Amores (Eco De Sombras, 2000)

06. Gustavo Santaolalla - Endless Flight (Babel OST, 2006)

07. Armand Amar, Julien Carton & The City of Prague Philharmonic - Castells (Human OST, 2015)

08. James Horner - The Storyteller's Dreams/To the Forest (Apocalypto OST, 2006)

09. Antonio Zepeda - Maya Fly By

10. Ñuca Llacta (Nuestra Tierra) (sanjuanito)

11. The Garifuna Collective - Seremei Buguya (Ayó, 2013)

12. The Garifuna Collective - Mongulu (Ayó, 2013)

13. The Garifuna Collective - Ubóu (Ayó, 2013)

14. Gustavo Santaolalla - Jardin (The Motorcycle Diaries, 2004)

15. Francis Maxino - World Allthing (Windsongs of the Ocarina, 2001)

16. Johnny Cash - (Ghost) Riders in the Sky (Silver, 1979)

17. Gustavo Santaolalla - De Usuahia a la Quiaca (The Motorcycle Diaries, 2004)

18. Los Hermanos Flores - El Churro #1 (El Churro No.1, 2001)

19. Los Hermanos Flores - El Churro #2 (El Churro No.2, 2001/Lo Mejor de lo Mejor, 2004))

"Jeśli ktoś ma więcej determinacji pojedzie jednak dalej na północ, w trudno dostępne rejony Gór Cuchumatanes. Tutaj żyje niezwykle ciekawy i tragiczny w swej historii lud Ixil. Ci potomkowie Majów zamieszkują tzw. Trójkąt Ixil - górskie doliny rozpostarte pomiędzy trzema niedużymi miastami: Santa Maria Nebaj, San Gaspar Chajul i San Juan Cotzal." (ADKP)

Oglądając trekking po tzw. Trójkącie Ixil (Triángulo Ixil) i niewielkich wioskach La Pista i Acul, słuchaliśmy nastrojowej melodii Endless Flight, ze ścieżki dźwiękowej filmu Babel (2006), w reżyserii Meksykanina Alejandro Gonzáleza Inárritu. Jej autorem jest pochodzący z Buenos Aires, popularny, argentyński muzyk i kompozytor Gustavo Santaolalla. Pracujący dla Hollywood Santaolalla jest cenionym twórcą muzyki, między innymi do filmów Amores Perros (2000), 21 Gramów (2003), Dzienniki motocyklowe (2004), czy Tajemnica Brokeback Mountain (2005), za którą uzyskał dwie, kolejne statuetki filmowych Oskarów (2006 i 2007 za Babel właśnie). Swoją muzyczną karierę zaczynał jeszcze w latach 60. w argentyńskiej formacji Arco Iris, łączącej muzykę rockową z latynoamerykańskim folkiem i muzyką andyjską. Po przeprowadzce w latach 90. do Los Angeles, zajął się działalnością producencką, lansując argentyńskiego rocka i nagrywając płyty solowe z muzyką instrumentalną. Santaolalla jest również gitarzystą, liderem argentyńsko-urugwajskiego projektu Bajofondo, łączącego tanga argentyńskie z klubową muzyką elektroniczną (więcej: Argentyna - powrót w Andy).

Babel, to trzy różne (jednak łączące się ze sobą) historie, rozgrywające się na trzech kontynentach, w czterech krajach: Maroku, Tunezji, Meksyku i Japonii. Razem historie te tworzą współczesną, filmową wersję biblijnej opowieści o budowie wieży Babel, w której bliscy sobie ludzie nie mogą się ze sobą porozumieć, mówiąc zupełnie innymi językami. Ścieżka dźwiękowa filmu to również dosłownie muzyczny Babel. Podobnie jak w filmie pojawiają się tutaj różne języki, wykonawcy z kilku kontynentów i najróżniejsze, muzyczne style. Filmowa partytura rozpisana została na brzmienia różnego rodzaju gitar, wzbogaconych innymi instrumentami oraz elektroniką. Całość utrzymana jest w kameralnej, nieco minimalistycznej, atmosferze - tak jak lekki i nastrojowy Endless Flight. Kompozycje Santaolalli urozmaicone zostały meksykańskimi piosenkami, motywami etnicznymi oraz ambientową elektroniką w wykonaniu Ryuichi Sakamoto. Na ścieżce dźwiękowej filmu możemy usłyszeć również wspaniały głos Chaveli Vargas, klasycznych, meksykańskich marriachi oraz taneczną, latynoską cumbię. Jak na prawdziwy, muzyczny Babel przystało jest tu też trochę muzyki klubowej, weselnych przyśpiewek po hiszpańsku, japońskiego popu i amerykańskiego rocka.

 

W mieście Chajul oglądamy niezwykłe zdjęcia portretujące Majów Ixil. Najważniejszy jest na nich portretowany człowiek, zwłaszcza gdy w tle rozbrzmiewa niezwykle klimatyczna muzyka ze ścieżki dźwiękowej dokumentalnego filmu Human (2015).

"Człowiek" francuskiego reżysera i fotografa Yanna-Arthusa Bertranda, to przedsięwzięcie z wielkim, logistycznym rozmachem. Reżyser zgromadził przed kamerą 2 tysiące rozmówców (o różnej narodowości, wieku, kolorze skóry i religii) z 60 państw z całego świata. Siedząc na wprost kamery, każdy z nich odpowiada na zestaw tych samych pytań - kim jest człowiek, jakie są jego ciemne i jasne strony i co tak naprawdę łączy nas wszystkich. Odpowiedzi składają się na obraz współczesnego świata i życia człowieka na Ziemi. Bertrand wykorzystuje swoje słynne zdjęcia Ziemi z lotu ptaka, tworząc wizualnie porywający, wręcz epicki obraz świata, ubarwiony nastrojową muzyką napisaną przez francuskiego kompozytora Armanda Amara.  Amar jest Francuzem pochodzenia marokańskiego, urodzonym w Jerozolimie, mieszkającym i tworzącym obecnie w Paryżu. Dzieciństwo spędził w Maroko, gdzie "przesiąkł" miejscową egzotyką, ucząc się gry na tradycyjnych, etnicznych instrumentach. W swoim kompozytorskim warsztacie zgrabnie łączy muzyczny minimalizm z bliskowschodnią tradycją etniczną. Jego wieloletnia współpraca z Bertrandem rozpoczęła się od projektu, który miał na celu sfotografowanie niesamowitych miejsc na Ziemi z "lotu ptaka". Barwne ilustracje muzyczne Amara towarzyszyły również kolejnym, proekologicznym pracom reżysera, takim jak Home, Planet Ocean, i w końcu Human. Ścieżka dźwiękowa do tego dokumentu to zestaw kompozycji o szerokiej palecie barw i zróżnicowanych, celnie ujętych emocjach. Przeważają stonowane brzmienia, pełne refleksji nad naturą człowieka. Muzyka do filmu Human powstała przy współudziale kilkudziesięciu znakomitych muzyków i wokalistów z całego świata (m.in. senegalski śpiewak Youssou N'Dour, Divna i Ravid Kahalani), a poza fragmentami instrumentalnymi z powracającym tematem przewodnim, pojawiają się również piękne, etniczne wokalizy i pieśni zaczerpnięte z kultury Bliskiego Wschodu. Fortepianowo-smyczkowej kompozycji Castells słuchaliśmy w wykonaniu pianisty Juliena Cartona oraz orkiestry The City of Prague Philharmonic, pod dyrekcją Adama Klemensa.  


Położone na wyspie na jeziorze Peten Itza miasto Flores, to brama wypadowa do zagubionych w dżungli ruin Tikal - państwa-miasta imperium Majów, które dominowało na tych terenach w VIII wieku. Historię upadku tej legendarnej cywilizacji opowiada nakręcony w dżungli na Półwyspie Yucatán film Apocalypto (2006), w reżyserii Mela Gibsona. Autorem ścieżki dźwiękowej tego niezwykle sugestywnego filmu jest znany, hollywoodzki kompozytor James Horner (1953-2015), twórca muzyki  do takich  superprodukcji, jak Braveheart (1995), Titanic (1997), Piękny umysł (2001) czy Avatar (2009). 

W Apocalypto Horner stworzył nastrojowe ilustracje muzyczne za pomocą rozbudowanej sekcji smyczkowej oraz emocjonalnych wokaliz pakistańskiego śpiewaka qawwali Rahana Nusrat Fateh Ali Khana. Autor korzysta tu z całej palety instrumentów etnicznych i dawnych - rozmaitych bębnów, grzechotek, afrykańskiej kory, rogów antylopy gnu, średniowiecznej tromba marina - ale również mocno zagęszczającej brzmienie elektroniki. Nastrojowy The Storyteller's Dreams operuje wyciszonymi, minimalistycznymi dźwiękami i elementami etnicznymi, tworząc naturalny efekt "wodno-leśny" obrazujący jedność pradawnej cywilizacji Majów z naturą. Z kolei w utworze To the Forest jeszcze głębiej wchodzimy w mroczną i tajemniczą dżunglę. Słychać wręcz jak ona żyje - odległymi fletami, piszczałkami, głosami ptaków. Dźwięki fletów, fujarki i bębny, które zanim staną się głośne i groźne, początkowo są miłe i pogodne. W punkcie kulminacyjnym dudniące bębny i hałaśliwe fujarki oddają sceny wkroczenie bohaterów w okrutny świat innej cywilizacji.

W ruinach Tikal podziwiamy wysokie i strome piramidy schodkowe, na których w okresie imperium Majów odbywało się rytualne składanie ofiar z ludzi - niewolników i schwytanych w dżungli wojowników z innych plemion. Rytuał ten niezwykle obrazowo i realistycznie przedstawił właśnie w Apocalypto Mel Gibson. Z kolei James Horner, autor ścieżki dźwiękowej filmu, poprosił o napisanie kilku tradycyjnych motywów muzycznych Antonio Zepedę. Ten pochodzący z Meksyku kompozytor, flecista i perkusjonista, oparł swoją twórczość na wyobrażeniu dawnej muzyki i kultury prekolumbijskich plemion Indian, zamieszkujących Meksyk i Amerykę Środkową. W latach 70-tych, na początku swojej kariery, Zepeda był muzykiem free-jazzowym i nagrywał muzykę filmową. Zainspirowany brzmieniem dawnych instrumentów Indian (gliniane bębny i flety), Zepeda od 1980 roku tworzy w swoim studio nagraniowym sugestywne, mistyczne dźwięki, budujące rytualny nastrój i uduchowioną atmosferę. Rytmiczny trans łączy się tu z rozbudowanymi improwizacjami, stając się duchowym pomostem między abstrakcyjnym światem duchów, dawnych, zaginionych cywilizacji, a wrażliwością współczesnego słuchacza. Wciągając się w tajemniczą atmosferę pradawnego Tikal wysłuchaliśmy instrumentalnej kompozycji Maya Fly By.  

"Odwiedzamy jeszcze starsze ruiny w Uaxactún w Gwatemali, Copan w Hondurasie i Tazumal w Salwadorze." (ADKP)

Niedaleko od Tikal znajdują się ruiny Uaxactún - kolejnego, ukrytego w dżungli, dawnego miasta Majów - ze słynną Świątynią Masek. Uaxactún w języku Majów oznacza "Osiem kamieni" i uznawane jest za najstarsze miasto ich cywilizacji. Towarzyszą nam andyjskie rytmy sanjuanito, gatunku popularnego wśród Indian potomków Azteków w Ekwadorze, północnym Peru i południowej Kolumbii. Pochodzenie tych rytmów określa się jeszcze na czasy prekolumbijskie, choć współcześnie dominują już tradycyjne instrumenty andyjskie i język Indian Keczua. Najbardziej popularnym wykonawcą grającym ekwadorskie sanjuanito jest grupa Ñanda Mañachi, kierowana przez Alfonso Cachichuango. Najbardziej popularna melodia i taniec sanjuanito to utwór Ñuca llacta (Nasza ziemia).


"Na wybrzeżu karaibskim poznajemy kulturę Garifuna  - potomków czarnych niewolników, którzy dzisiaj zamieszkują rybackie wioski Belize, Gwatemali i Hondurasu. Garifuna mówią własnym językiem a przede wszystkim tańczą i śpiewają w sposób, który prowadzi nas w tajniki wspólnot plemiennych Afryki Wschodniej." (ADKP)

W XVII wieku afrykańscy niewolnicy, którzy uciekli od pracy na plantacjach, rozbili się u wybrzeży wyspy Saint Vincent na Morzu Karaibskim. Tam wspólnie z lokalną ludnością indiańską (Awakami) zakładali rodziny i stawiali opór kolonizacji. Podbici przez Brytyjczyków, zostali przesiedleni do Ameryki Środkowej. O ludzie Garifuna mówi się "Czarni Karibowie". Czarnoskórzy, o kręconych włosach już na pierwszy rzut oka różnią się od Indian i Metysów. Zachowali swoją odrębną kulturę, tradycje, silnie afrykańskie korzenie i znajomość języka angielskiego, która ułatwia kontakt z cudzoziemcami przybywającymi do ich wiosek - na piękne, ocienione palmami, pełne kolorowych, rybackich łódek plaże. Garifuna mają swój własny taniec, który nazywają punta. Ich tradycyjny zespół muzyczny składa się z trzech dużych bębnów, skorupy żółwia, którą uderza się pałeczką oraz dużej muszli, na której się trąbi. Język, taniec i muzyka Garifunów zostały wpisane na listę Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. 

Niewielkie miasto Livingstone, położone jest u ujścia rzeki Dulce do Zatoki Honduraskiej na Morzu Karaibskim. Mieszkają tu zarówno potomkowie Majów, Garifuna, jak też grupa osadników z Europy. Dawniej był to najważniejszy port w Gwatemali, a obecnie stawia się tu na rozwój turystyki. Z miasteczka Rio Dulce do Livingstone płynie się "publicznym transportem rzecznym", czyli pasażerskimi łodziami.

Garifuna wyróżniają się charakterystyczną, afrykańską w rodowodzie muzyką, a jej najbardziej znanym wykonawcą jest grupa The Garifuna Collective. Zespół został założony w sąsiednim Belize przez Andy'ego Palacio - muzyka, polityka i działacza społecznego, który całe życie poświęcił zachowaniu i promowaniu kultury Garufina. W latach 90. zgromadził on najlepszych muzyków Garifuna z kilku krajów, stając się ambasadorem i symbolem muzyczno-społecznego odrodzenia tej niewielkiej społeczności. Dzięki ich nagraniom i koncertom świat dowiedział się o tej, przez lata dyskryminowanej grupie etnicznej. Ich pierwsza płyta Wátina z 2007 r. była sensacją i do dzisiaj zaliczana jest do najważniejszych albumów muzyki świata, a sam Palacio stał się prawdziwym bohaterem narodowym w rodzinnym Belize. Po nagłej i przedwczesnej śmierci Palacio w 2008 roku, liderem zespołu został jego przyjaciel i współpracownik, producent płyty Ivan Duran. Muzycy The Garifuna Collective odkrywają przed światem tradycyjny śpiew, taniec i muzykę Czarnych Karibów, łącząc je ze współczesnymi aranżacjami, gitarą, basem i saksofonem. Skład kolektywu często się zmienia, nigdy nie jest do końca zamknięty, nie ma jednego solisty, czy gwiazdy, a każdy może się przyłączyć do wspólnego muzykowania. Ten duch wspólnoty cechuje też ich bardzo energetyczne występy. Artyści wyznają zasadę współudziału publiczności i zachęcają do wspólnego śpiewu i tańca. Ich wyjątkowo rytmiczna muzyka, oparta jest na bębnach i grzechotkach (sisera), a dzięki gitarze zachowuje też wyjątkową melodyjność. W 2013 roku ukazał się ich drugi album The Garifuna Collective, zatytułowany Ayó (Do widzenia), w całości poświęcony pamięci Andy'ego Palacio. Z tego albumu wysłuchaliśmy na pokazie aż trzech, niezwykle rytmicznych kawałków:  Seremei Buguya (Dzięki Tobie) - pieśń, która opisuje żal i smutek po śmierci Palacio; Mongulu oraz Ubóu (Świat). Jesienią tego samego roku, w ramach swojego europejskiego tourne, The Garifuna Collective odwiedzili Warszawę, będąc jedną z gwiazd Festiwalu Skrzyżowanie Kultur 2013.  


Żegnamy się już z Gwatemalą oraz ludem Garifuna i przekraczamy granicę z Hondurasem. Podróżując w kierunku zagubionych w dżungli ruin w dolinie rzeki Copán, podziwiamy tamtejsze, kolorowe zwierzęta.

W tle muzyka filmowa skomponowana przez  Gustavo Santaolallę, kompozytora budzącego niemal tyle samo zachwytów, co i kontrowersji, ze względu na charakterystyczny dla jego muzyki minimalizm. Jednak ścieżka dźwiękowa filmu Dzienniki motocyklowe (Motorcycle Diaries, 2004), w reżyserii Waltera Sallesa, jest chyba najbardziej ze wszystkich dotychczasowych dzieł Santaolalli rozwinięta pod względem brzmieniowym i instrumentalnym. To bardzo nastrojowy zestaw skromnych w formie kompozycji, ilustrujących poszczególne etapy wędrówki po krajach Ameryki Południowej dwóch, głównych bohaterów filmu. Charakterystyczna jest tu różnorodność brzmień łączących latynoamerykański, gitarowy folk z argentyńską i andyjską muzyką etniczną, rockiem, a nawet elektronicznym ambientem. Całość oparta jest na melodyjnych, wpadających w ucho tematach przewodnich. Wiodącym instrumentem jest gitara akustyczna, puentująca wszystkie ważne momenty filmu. Jej brzmienie zostało wzbogacone o różne instrumenty etniczne, charakterystyczne dla Ameryki Południowej (między innymi andyjskie charango, czy argentyński bandoneon), niekiedy o zestaw rockowy, albo skromną sekcję smyczkową. Dwa utwory Jardín i De Usuahia a la Quiaca (Od Ushuaia do Quiaca) pochodzą z solowej, instrumentalnej  płyty Santaolalli wydanej w 1998 roku, a zatytułowanej Ronroco.

Copán to najbardziej na południe wysunięta metropolia Majów. Było to jedno z największych i najważniejszych miast Majów. Przez jakiś czas było nawet stolicą imperium, jednak ok. X wieku zostało całkowicie opuszczone i zarosło dżunglą. Ruiny zostały odkryte jeszcze w XVI wieku, zaś w połowie XIX wieku dwóch amerykańskich badaczy kupiło je za 50 $ i rozpoczęło ich penetrację archeologiczną, która trwa praktycznie do dzisiaj. W centrum znajdowały się świątynie zbudowane na piramidach schodkowych, zespoły pałacowe, pięć wielkich dziedzińców oraz boisko do gry w pelotę. Najokazalsze są tzw. Schody Hieroglifów, zbudowane z 63 stopni, na których wyryto 2500 znaków. Jest to najdłuższy zabytek piśmiennictwa Majów i zarazem najbardziej znany zabytek Copán. Reliefy wyryte na podstopnicach przedstawiają sceny z życia kolejnych władców.


Ruiny Copán oglądaliśmy przy dźwiękach okaryny - małego, glinianego instrumentu dętego - o charakterystycznym kształcie i brzmieniu. Nazwa tego instrumentu pochodzi od włoskiego słowa "occarina", oznaczającego "gąskę". W obecnej postaci okarynę skonstruował w XIX wieku Włoch Giuseppe Donati, jednak bardzo podobne instrumenty były wytwarzane wcześniej w Chinach (z porcelany) i Afryce (z wypalanej gliny). Ta mała "gąska" o owalnym, wydłużonym kształcie posiada 8 otworów bocznych i szpiczasty czubeczek do zadęcia. Jednym ze znanych mistrzów okaryny jest nowozelandzki multiinstrumentalista Francis Maxino. Jest klasycznie wykształconym pianistą, wokalistą, kompozytorem i autorem piosenek. Gra na instrumentach klawiszowych, strunowych progowych (wszelkie gitary, bas, charango, ukulele), perkusyjnych oraz dętych (m.in. różnego rodzaju dawne flety, didjeridoo, yidaki i okaryna). Prawdziwy człowiek-orkiestra. Specjalizuje się zarówno w brzmieniach i muzyce dawnej (od neolitu, po renesans i barok), jak i muzyce tradycyjnej i etnicznej z różnych kultur całego świata. Tworzy również muzykę do przedstawień teatralnych i multimedialnych. W 2001 roku w Nowej Zelandii, ukazała się jego płyta Windsongs of the Ocarina, która rynku międzynarodowym miała premierę w roku 2009. Maxino gra na niej na instrumentach wytworzonych specjalnie dla niego w , okarynach i innych instrumentach, powstałych jedynie z materiałów naturalnych - drewna, gliny, kości i kamienia. To prawdziwa mieszanka  stylów muzycznych z różnych epok i miejsc na świecie - od średniowiecznej muzyki dawnej, przez tradycyjną muzykę wyspiarską basenu Oceanu Spokojnego (tzw. Pacifica), po jazz i fusion. W kompozycji World Allthing słyszymy dźwięki drewnianych bębnów, aborygeńskiego didjeridoo oraz oczywiście tenorowej i sopranowej okaryny.

"Pojechaliśmy do Hondurasu, gdzie poznaliśmy kowbojski charakter tego górzystego państwa – ogrodu." (ADKP)

Tak jest - w Hondurasie mieszkają całkiem współcześni kowboje. Zajmują się wypasem bydła i wyglądają jak ich pierwowzory ze Stanów. Mężczyźni z dumą noszą szerokie spodnie i kowbojskie kapelusze i wyglądają jak bohaterowie westernów, w których swoje przeboje śpiewał sam Johnny Cash - legenda amerykańskiego country.

Johnny Cash (1932-2003) był największą gwiazdą muzyki country. Był piosenkarzem, muzykiem i aktorem, a obok tradycyjnego country pop i ballady kowbojskiej (country western), wykonywał również inne, popularne w Stanach gatunki, takie jak gospel, spirituals, rockabilly, southern blues i rock and roll. Początek jego twórczości przypadł właśnie w okresie narodzin rock and rolla, którego wpływy były w jego muzyce zawsze słyszalne. W ciągu całej kariery umieścił na listach przebojów ponad 100 swoich piosenek. Cash śpiewający barytonem, jedynie przy akompaniamencie gitary lub niewielkiego zespołu, nagrał setki ballad i piosenek country, które na trwałe weszły do kanonu gatunku. Ze względu na kolor ubrań jakie nosił - będący symbolem sprzeciwu wobec społecznych dyskryminacji i nierówności - nazywany był "Człowiekiem w Czerni". W latach 50-tych, wraz z kolegami brata - gitarzystą Lutherem Perkinsem i basistą Marshallem Grantem - grali amatorsko w domach, na rodzinnych imprezach i w lokalnym radiu w Memphis, tworząc zespół Johnny Cash and the Tennessee Two. Dzięki uporowi Casha nagrali swój pierwszy singiel Cry Cry Cry i od tego czasu ich kariera nabrała niezwykłego tempa. Po śmierci Perkinsa w 1968, stałym gitarzystą Casha na ponad trzydzieści lat został Robert Wootton. To on był współautorem największych przebojów Johnny'ego, które ukazały się na niemal 100 płytach. W 1987 roku Cash wystąpił wraz z zespołem na festiwalu w Operze Leśnej w Sopocie, a w 1992 został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame. Nagrywał i koncertował praktycznie do końca życia. Po śmierci został pochowany w Nashville - Mekce muzyki country.

Jednym największych i najbardziej popularnych przebojów Johnnego Casha był (Ghost) Riders in the Sky - piosenka w stylu country western napisana w 1948 roku przez amerykańskiego autora piosenek i aktora filmowego Stana Jonesa. Melodia tej piosenki oparta została na tradycyjnej, irlandzkiej piosence ludowej Spancil Hill. Jest to ludowa opowieść o starym kowboju, który pędząc bydło przez prerię, ścigany jest przez "duchy przeklętych kowbojów pędzących po niebie".  Fabuła tej opowieści oparta została na dawnych celtyckich i skandynawskich legendach o mitycznych polowaniach. Pierwszym wykonawcą, który w 1949 roku umieścił Riders in the Sky na listach przebojów był Vaughn Monroe. Natomiast członkowie Western Writers of America wybrali ją jako jeden ze 100 najlepszych, zachodnich przebojów wszechczasów. W sumie aż ponad 50 wykonawców nagrało wersje tego przeboju, a jednym z nich był Johnny Cash, którego bardzo bliskie oryginałowi wykonanie, znalazło się na albumie Silver wydanym w 1979 roku.

sobota, 14 stycznia 2017

"Podróż, którą odbyliśmy w poszukiwaniu dawnych i współczesnych Majów, zawiodła nas w te odległe miejsca, w których żyją dzisiejsi Majowie..." (ADKP)

El camino del Maya, czyli Na ścieżkach Majów, to kolejny, muzyczny pokaz slajdów w Klubie Podróży Jarema, w trakcie którego wraz z Anią, Darkiem i Kubą Piechami, wybraliśmy się do Ameryki Środkowej - do Gwatemali, Hondurasu i Salwadoru.

 

Muzyczną podróż ścieżkami Majów rozpoczęliśmy w tanecznym, przebojowym rytmie salsy. Che Che Colé, to prawdziwy klasyk gatunku, wielki przebój z lat 70-tych, skomponowany przez Willie Colóna, a zaśpiewany oryginalnie przez Héctora Lavoe (1946-1993), uznawanego za jeden z najlepszych głosów amerykańskiej sceny latino. Ten pamiętny, śpiewany po hiszpańsku, latyno-afrykański numer, oparty na rytmie pochodzącej z Ghany wyliczanki dla dzieci, został nagrany w 1969 roku w Nowym Jorku, ukazując się na płycie Cosa Nuestra (1970) Orkiestry Willie Colóna. Zarówno Colón jak i Lavoe, to pochodzący z Portoryko nowojorczycy (nazywani Nuyorican), którzy w latach 60. i 70. rozwijali w tym mieście prężną scenę latynoskiej salsy. Willie Colón początkowo grał na puzonie i śpiewał, po czym skoncentrował się na komponowaniu i aranżacji przebojów, składających się z elementów jazzu, rocka i salsy, łączących tradycyjne rytmy karaibskie z Kuby i Portoryko, brazylijskie i afrykańskie. Do dzisiaj jest on rekordzistą sprzedaży płyt z salsą - ponad 30 milionów na całym świecie. Jego płyta Siembra nagrana z Rubénem Bladesem, to najlepiej sprzedający się album wszechczasów tego gatunku. Współpraca Colóna z wokalistą Héctorem Lavoe stała się kamieniem milowym, który rozprzestrzenił taneczne rytmy salsy na całą Amerykę Łacińską. Nazywany "Królem salsy" Lavoe, posiadał niezwykły talent do wokalnych improwizacji, które zdobyły mu rzesze fanów wśród miłośników salsy. Od 1966 roku był frontmenem Orquestra Willie Colón. Wraz z nią nagrał aż 14 albumów, z których prawie wszystkie są perełkami w świecie muzyki latynoskiej. W połowie lat 70-tych Lavoe poświęcił się karierze solowej, stając się prawdziwą gwiazdą salsy, nominowaną do muzycznej nagrody Grammy. Niestety, olbrzymi sukces go przerósł - w rezultacie uzależnił się od heroiny, co doprowadziło do jego śmierci, w zapomnieniu i biedzie.


W filmie Pieśniarz (El Cantante, reż. Leon Ichaso) z 2006 roku, w postać legendarnego króla salsy wcielił się Marc Anthony - a właściwie Marco Antonio Muñiz – nowojorski piosenkarz i aktor pochodzenia portorykańskiego. Anthony jest znany z wykonywania salsy i latynoamerykańskich ballad, ale przede wszystkim jako były mąż Jennifer Lopez. Właśnie z J. Lo zagrali w filmie El Cantante  dwie główne role - Hectora Lavoe'a i jego żony. Płyta ze ścieżką dźwiękową filmu, to zbiór klasyków salsy z repertuaru Lavoe'a, w wykonaniu Anthony'ego. Na początku swojej muzycznej kariery Marco Antonio specjalizował się  w minimalistycznym gatunku house music, w którym wokalista przy rytmicznym akompaniamencie wielokrotnie powtarza jedną frazę, stale ją modyfikując. W takim repertuarze występował w nowojorskich klubach muzycznych, aż w 1993 roku wystąpił na konferencji muzyki latynoskiej, gdzie zaśpiewał po hiszpańsku popularną salsę. Po tym wydarzeniu jego kariera nabrała rozpędu, a Marc zaczął koncertować po całej Ameryce Łacińskiej, śpiewając wyłącznie po hiszpańsku. W 1999 roku, wraz w wydaniem pierwszej, anglojęzycznej płyty zatytułowanej Marc Anthony (potrójna platynowa płyta), jego popularność rozlała się na całą Amerykę Północną i Europę. W 2000 roku Marc został nominowany  do nagrody Grammy w kategorii Najlepszy Wykonawca Pop, po czym zdobył Grammy za Latynoską Piosenkę Roku. Jako śpiewający aktor występuje w musicalach (m.in. The Capeman Paula Simona i w  East Side Story (1988) oraz w filmach sławnych, amerykańskich reżyserów, m.in: Briana De Palmy (Życie Carlita, 1993), Martina Scorsese (Ciemna strona miasta, 1999), Stanleya Tucci (Wielkie otwarcie, 1996), Człowiek w ogniu (2004). Komponuje i nagrywa też piosenki do popularnych filmów, np. Maska Zorro (1998), czy też  Uciekająca panna młoda (1999).  Che Che Colé - salsa Willie Colóna i Hectora Lavoe w brawurowym wykonaniu Anthony'ego, to prawdziwy pokaz jego wyczucia rytmu i latynoskiego temperamentu.

Che che colé, (que bueno e'.........)                                         Che che cofriza, (muerto e' la risa......)                               Coqui saranga (ay viene la malanga......)                              Caca chilanga, (viene de catanga......)


Antigua Guatemala - dawna stolica Gwatemali - oddalona o ok. 40 km od obecnej stolicy Guatemala City, jest jedną z największych atrakcji turystycznych Gwatemali. Stolicę zmieniono po tym jak miasto nawiedziło kilka trzęsień ziemi. Aby odróżnić je od nowej stolicy nadano mu nazwę Antigua Guatemala, czyli Stara Gwatemala. W Antigua zachował się typowy dla miast kolonialnych układ ulic, krzyżujących się pod kątem prostym. Podziwiać można tu mnóstwo zachowanych zabytków w stylu baroku kolonialnego z XVII i XVIII wieku, wąskie, brukowane uliczki i kolorowe kamieniczki.

Towarzyszą nam gorące dźwięki tradycyjnego, ognistego flamenco, w wykonaniu czarnoskórej, hiszpańskiej śpiewaczki Conchy Buika. Artystka urodziła się na Majorce, a jej rodzice pochodzili z Gwinei Równikowej, byłej kolonii hiszpańskiej w Afryce, z której musieli wyemigrować z powodów politycznych. Buika dorastała w Palma de Mallorca, w dzielnicy zamieszkanej przez społeczność cygańską. Od dzieciństwa przesiąkała ich kulturą i muzyką, do dziś mocno utożsamiając się z hiszpańskimi gitanos. Jej muzyka, to mieszanka flamenco z soulem, jazzem i rytmami afrykańskimi. Śpiewa też tradycyjne, andaluzyjskie pieśni copla i tonadilla oraz covery takich wspaniałych pieśniarek jak Nina Simone, Chavela Vargas czy Édith Piaf. Od śpiewania właśnie tych pieśni w nocnych klubach Madrytu rozpoczęła Buika swoją przygodę z muzyką. Przełomowe okazały się studia aktorskie w Londynie, gdzie poznała samego Pata Metheny, który przekonał ją do rozpoczęcia profesjonalnej kariery. Debiutancki album Mestizüo nagrała w 2000 roku z pianistą Jacobem Suredą, ale dopiero trzeci krążek artystki, wydany 6 lat później Mi niña Lola (Moje dziecko Lola) osiągnął duży sukces w rodzinnym kraju, zostając najlepszą, hiszpańskojęzyczną płytą roku. O Buice zrobiło się naprawdę głośno, a kolejna płyta Niña de fuego (Dziecko ognia) z 2008 roku - z której pochodzi słuchany na pokazie utwór No habrá nadie en el mundo (Nigdy nie znajdzie się nikt na świecie) - uzyskał aż trzy nominacje do Latin Grammy, rozpoczynając jej prawdziwą, międzynarodową karierę. Niña de fuego jest zbiorem pieśni flamenco oraz ranchera - hiszpańskich i meksykańskich ballad ludowych. Emocjonalne teksty Buiki opowiadają o uczuciach samotności, porzucenia, zdrady i zawiedzionej miłości, ale także o poszukiwaniu pocieszenia w pieśniach i muzyce. Muzykę na płycie zaaranżował gitarzysta Javier Limón, na pianinie zagrał Ivan "Melon" Lewis, z którymi to muzykami Buika odbyła dużą trasę koncertową po Stanach.

Statuetkę Latin Grammy - najważniejszą nagrodę muzyczną w krajach Ameryki Łacińskiej i Hiszpanii - zdobyła Buika za swój następny album El Último trago (Ostatni łyk), nagrany w 2009 roku na Kubie, z udziałem legendarnego pianisty kubańskiego Chucho Valdésa. Buika zaśpiewała na niej piosenki oryginalnie wykonywane przez Chavelę Vargas, najbardziej znaną meksykańską piosenkarkę stylu canción ranchera. To wtedy na artystkę uwagę zwrócił Pedro Almodovar, a jej piosenki zostały wykorzystane w jego filmie Skóra, w której żyję, z Antonio Banderasem w roli głównej. W 2011 Buika na stałe zamieszkała w Miami na Florydzie, skąd wyrusza na swoje długie trasy koncertowe po obu Amerykach i Europie. Wydana w 2013 roku płyta La noche más larga (Najdłuższa noc), to kolejny przełom w jej karierze. Buika przełamuje na nim mur tradycji otaczającej flamenco i copla, tworząc jazzowe aranżacje swoich utworów, dodając rytmy latynoskie, soul i bossa novę. Album ten został nominowany do nagrody Grammy za najlepszy album w gatunku Latin jazz. Swój najnowszy album Vivir sin miedo (Żyć bez strachu), wydała w 2015 roku, z gościnnym udziałem m.in. Potito - hiszpańskiej legendy flamenco. Na tej płycie pojawiły się kolejne, współczesne style muzyczne - reggae, raga, soul, afrobeat i gospel - połączone z charakterystycznym stylem i głosem artystki. 

Concha Buika obdarzona jest mocnym, pełnym ekspresji głosem, z charakterystyczną chrypką, jednocześnie chropowatym i miękkim, którego używa w całej palecie barw - od czułego szeptu, po przejmujący krzyk. Bogactwo, zmysłowość i "przydymiona barwa" jej głosu zyskały już nawet swoje określenie - „aksamitny żwir". Niezwykle ważnym dla jej stylu instrumentem, towarzyszącym nagraniom i występom scenicznym jest cajón - drewniana skrzynia perkusyjna rodem z Peru - który to instrument Buika nazywa "swoim drugim sercem". Artystka już kilkukrotnie odwiedzała Polskę. W 2011 roku była gwiazdą Festiwalu Skrzyżowanie Kultur w Warszawie, w 2012 wystąpiła podczas Siesta Festival w Gdańsku, a ostatnio gościła również we Wrocławiu. 

No habra nadie en el mundo que cure, a herida que dejo tu orgullo,            yo no comprendo que tu me lastimes, con todo todo el amor que tu me diste




Pierwszych potomków Majów napotykamy w okolicach jeziora Atitlan. To położone w starej, wulkanicznej kalderze, otoczone wzgórzami i wulkanami jezioro, ze względu na niezwykłe krajobrazy nazywane jest często "najpiękniejszym jeziorem świata". W mieście Santiago Atitlan poznajemy praktykowany przez miejscowych Indian kult Maximóna. Urządzany podczas Wielkiego Tygodnia obrzęd jest mieszanką prekolumbijskich wierzeń w majańskiego boga Mam i tradycji katolickiej, nawiązującej do San Simóna - duchownego niosącego pomoc Indianom na początku XVI wieku. Ten nietypowy święty przedstawiany jest jako siedzący mężczyzna w kapeluszu i z cygarem (lub papierosem) w ustach. Jego znakiem rozpoznawczym są też zasłaniające twarz bandana i ciemne okulary.

Ballada Al Otro Lado Del Rio (Po drugiej stronie rzeki), napisana i zaśpiewana przez Urugwajczyka Jorge'a Drexlera, powstała specjalnie na potrzeby filmu Dzienniki motocyklowe (The Motorcycle Diaries, 2004). Fabuła brazylijskiego reżysera Waltersa Sallesa, nakręcona na podstawie dzienników Che Guevary, opowiada o podróży zdezelowanym motocyklem przez Amerykę Południową w 1952 roku, dwóch młodych Argentyńczyków: Alberto i Ernesto - studenta medycyny, późniejszego rewolucjonisty El Che. Film drogi opowiadający o dojrzewaniu dwójki przyjaciół - dojrzewaniu do rewolucji. Zaplanowali oni swoją trasę tak, by poznać „prawdziwe oblicze swojego kontynentu…” Oryginalną ścieżkę dźwiękową do Dzienników stworzył argentyński muzyk i kompozytor Gustavo Santaolalla, z wyjątkiem ballady Drexlera, która w filmie pojawia się tylko na końcowych napisach. Jednak, to właśnie ta, łatwo wpadająca w ucho piosenka, zdobyła w 2004 roku filmowego Oskara - nagrodę amerykańskiej Akademii Filmowej za najlepszą oryginalną piosenkę filmową roku. Było to pierwsze takie wyróżnienie dla piosenki w języku hiszpańskim. Również Drexler został pierwszym Urugwajczykiem, który zdobył Oskara, jednak to nie on zaśpiewał swoją balladę na uroczystości wręczenia nagród - Academy Awards 2005. Zamiast niego utwór wykonali hiszpański aktor Antonio Banderas oraz Carlos Santana. 

A sam Drexler? Oskar za Al Otro Lado Del Rio, to jak dotąd szczytowe osiągnięcie tego urodzonego ponad 50 lat temu w Montevideo autora piosenek i wokalisty. Pochodzi z rodziny żydowskich emigrantów z Niemiec, którzy w latach 30-tych uciekli aż do Urugwaju. Jego rodzice byli lekarzami i młody Jorge również kształcił się tym kierunku, jednak na początku lat 90-tych zdecydował się na karierę muzyczną. Po wydaniu w rodzinnym kraju dwóch albumów, wyjechał do Hiszpanii (na zaproszenie legendarnego pieśniarza Joaquína Sabiny), gdzie podpisał międzynarodowy kontrakt płytowy. Od tego czasu mieszka w Madrycie, gdzie nagrywa kolejne swoje płyty - wydał ich już 12. Przełomowym okazał się jego siódmy album Eco (2004), na którym właśnie ukazała się oskarowa Po drugiej stronie rzeki. Piosenki Jorge Drexlera, to połączenie tradycyjnych stylów muzyki z Urugwaju (candombe, murga, milonga, tango), bossa novy, pop'u, jazzu i muzyki elektronicznej. Swoje delikatne, spokojne kompozycje łączy z osobistymi tekstami, w których opowiada o miłości, tożsamości, różnicach rasowych i religijnych.

Clavo mi remo en el agua, llevo tu remo en el mío                   Creo que he visto una luz al otro lado del río 


"Turyści odwiedzający Gwatemalę nie omijają najbardziej znanego i największego targu w Chichicastenango, na który zjeżdżają się ze swoim rękodziełem i płodami rolnymi przedstawiciele największej grupy etnicznej w kraju Quiche. Jest to jedna z dwudziestu jeden społeczności w Gwatemali będących potomkami Majów." (ADKP)

Położona w środkowej Gwatemali, na wysokości 2 tys. m n.p.m. wioska Chichicastenango, znana jest jako silny ośrodek kultury Majów, z dobrze zachowanym, tradycyjnym rzemiosłem. Najbardziej znanym zabytkiem Chichi jest XVII-wieczny kościół Santo Tomás, na którego słynnych schodach odbywa się tradycyjny, największy w kraju targ.

Podczas wizyty w Chichi słuchaliśmy piosenki Amuleto, ulubionego barda Gwatemalczyków Carlosa Hernándeza, znanego jako El Gordo (co znaczy "Grubas"). Paradoksalnie chudy jak patyk El Gordo gra na gitarze akustycznej  od 12 roku życia. Własną muzykę zaczął tworzyć pod wpływem argentyńskiego rocka, stając się autorem repertuaru i basistą popularnej w Gwatemali, rockowej kapeli La Gran Calabaza (Wielka Dynia). W 2009 roku zadebiutował solowym albumem El disco de El Gordo, w tym samym roku wydając kolejny, zatytułowany El Segundo Disco de El Gordo. W 2011 roku El Gordo wydał swoją trzecią z kolei płytę El Gato Negro (Czarny Kot, 2011), potrójny album zawierający aż 33 różnorodne utwory, zaś najnowsza jego płyta została wydana w USA (gdzie od pewnego czasu mieszka) i nosi tytuł Señor Pasajero. Utwory El Gordo to proste, często melancholijne piosenki, w których słychać elementy rocka, alternatywnego popu, rytmów karaibskich, a nawet samby. Teksty piosenek pełne są osobistych, melancholijnych opowieści autora o niespełnionych obietnicach, straconym czasie, samotności, niespełnieniu. Amuleto, to utwór otwierający jego drugą, autorską płytę z 2009 roku.

Voy a disfrazarme de amuleto y voy a darte mi fortuna.
Voy a esperarte como lobito esperando a la luna.                        
No voy a dormir tranquilo hasta ver brillar tu figura.

 

Muzyka afro-peruwiańska, to jeszcze do niedawna słabo znana i niedoceniania część muzycznej kultury Peru. Muzyka potomków dawnych niewolników z Afryki jest obecnie bardzo ważnym elementem peruwiańskiej kultury. Jedną z najważniejszych osób, które przyczyniły się do odrodzenia i popularności tej muzyki jest Susana Baca. Dziś już ponad 70-letnia pieśniarka, to żywa ikona, legenda i prawdziwy ambasador kultury afro-peruwiańskiej na świecie.  Susana Esther Baca de la Colina urodziła się w rybackiej wiosce Chorrillos na przedmieściach Limy. Wioskę zamieszkiwali przede wszystkim czarnoskórzy rybacy, którym czas wolny wypełniało wspólne muzykowanie, śpiewy i tańce. Susana śpiewała już od najmłodszych lat, wykonując głównie pieśni landó (afro-peruwiański blues), vals criollo (kreolski walc) oraz rodzimą poezję śpiewaną. Na przełomie lat 70. i 80. jej muzyczną mentorką została peruwiańska pieśniarka Chabuca Granda, dzięki której Baca profesjonalnie zajęła się repertuarem afro-peruwiańskim. W 1992 roku Susana wraz ze swoim mężem założyła w Limie Instituto Negro Continuo, placówkę zajmującą się dokumentacją i popularyzacją tradycji afro-peruwiańskiej. W ramach swoich działań Instytut prowadzi badania nad historią potomków afrykańskich niewolników, którzy przybyli do Peru w XVI wieku, podczas podboju tych terenów przez Hiszpanów.

Na szeroką scenę artystka wypłynęła dopiero w wieku 50 lat, kiedy to na składance Afro-Peruvian Classics: The Soul of Black Peru, wydanej w 1995 roku przez Davida Byrne'a, lidera zespołu Talking Heads, ukazała się jej nastrojowa ballada María Landó, stając się światowym przebojem i prawdziwą wizytówką "czarnego Peru". Był to jednocześnie jeden z pierwszych albumów poświęconych w całości muzyce afro-peruwiańskiej. Od tego czasu Baca zaczęła regularnie nagrywać płyty, a większość z nich ukazała się w założonej przez Byrne'a wytwórni Luaka Bop. Wydaną w 2000 roku płytą Eco de Sombras (Echo Cieni) pieśniarka odniosła ogromny sukces międzynarodowy. Gośćmi na płycie byli między innymi John Medeski i Tom Waits, zaś teksty piosenek poruszały problemy regionu z którego pochodzi Susana: "walkę peruwiańskich rolników o przetrwanie, a także spuściznę dawnego, afrykańskiego niewolnictwa". Z tej płyty wysłuchaliśmy na pokazie pieśni De Los Amores - lirycznej ballady o miłości. W 2002 roku Baca wydala album Espiritu Vivo, zaś jej poprzednia płyta Lamento Negro (2001), została uznana przez akademię Latin Grammy Award za najlepszy album folkowy roku oraz otrzymała nominację w kategorii najlepszy album z muzyką świata. W 2006 roku nagrała album Travesias, a w 2009 powróciła do śpiewania poezji, wydając płytę Seis Poemas (Sześć poematów). W 2011 roku ukazał się ostatni dotychczas album artystki Afrodiaspora.

Susana Baca
czerpie w swoich pieśniach z tradycji afro-peruwiańskiej i kreolskiej, łącząc je ze współczesnymi brzmieniami muzyki afrykańskiej, andyjskiej i hiszpańskiej. Często wykorzystuje również taneczne rytmy brazylijskie, kolumbijskie, portorykańskie i kubańskie. Swoje piosenki pisze we współpracy ze znanymi latynoskimi poetami, a przejmujące teksty śpiewa delikatnym i melancholijnym głosem, porównywanym często do głosu Cesarii Evory. Towarzyszący artystce muzycy grają na różnych, tradycyjnych instrumentach peruwiańskich, m.in. cajón (drewniana skrzynka perkusyjna - oryginalnie odwrócona do góry nogami skrzynka na owoce, na której siedzi się podczas gry), guapeo (gliniany kwadratowy garnek z pokrywką i sznurkiem), czy quijada de burro (unikalny instrument zrobiony ze... szczęki muła, konia albo osła). Całość uzupełniają kontrabas, gitara akustyczna i skrzypce.

W 2011 roku prezydent Peru powierzył artystce tekę ministra kultury. Baca stała się tym samym pierwszą w historii kraju osobą pochodzenia afro-peruwiańskiego, która objęła urząd ministra. W tym samym roku powołano ją na stanowisko przewodniczącej Komisji Kultury Organizacji Państw Amerykańskich, zaś w ramach swojej trasy koncertowej po Europie Susana odwiedziła Polskę, występując na Ethno Jazz Festivalu we Wrocławiu. Natomiast w ubiegłym roku Susana Baca była największą i najgoręcej oklaskiwaną przez warszawską publiczność gwiazdą Festiwalu Skrzyżowanie Kultur 2016

De los amores no entiendo y del dolor fui el primero pescador,                      no soy bella como duele el esmero

15:01, piotrpiegat , pokazy
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 68

Wirtualne Gęśle