Kategorie: Wszystkie | audycje | muzyka z płyt | pokazy | relacje | zapowiedzi | zdjęcia
RSS
środa, 08 czerwca 2016

cz.1:: Upalna droga z Turcji do Kurdystanu

Irbil (albo Arbil lub Erbil), to miasto na zachodnim pogórzu Gór Kurdystańskich, stolica Kurdyjskiego Okręgu Autonomicznego, zamieszkane przez ok. 1,5 mln mieszkańców (głównie sunnickich Kurdów i chrześcijan), czwarte pod względem wielkości miasto w Iraku. To jedno z najstarszych miast na świecie, zamieszkane nieprzerwanie od ponad 8 tysięcy lat.

fot. Magda Jackowska

Samych początków miasta sięga historia miejscowej cytadeli - dawna twierdza, która w 2014 roku została odbudowana i jako pierwszy zabytek w Regionie Kurdystanu wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Sheikh Chooli Minaret pochodzi z okresu wczesnego islamu, jest obecnie centralnym punktem niedawno założonego Minara Park. Z kolei Sami Abdul Rahman Park, to największy w mieście park, wybudowany na miejscu dawnej bazy wojsk irackich, popularne miejsce wypoczynku mieszkańców, pełne kawiarni, placów zabaw i sadzawek. Zaglądamy również na Qaysari Bazaar - tradycyjny targ, na którym można kupić miejscowe jedzenie, tkaniny, rękodzieła i pamiątki. W całym mieście widoczna jest jednak obecność kurdyjskiego wojska - w końcu region nie należy do najbezpieczniejszych.

Silbûs û Tarî to zespół założony w szwajcarskim St. Gallen przez kurdyjską rodzinę Dogan, pochodzącą z wioski Bazlaman. Zespół założył w 1998 roku Musa Dogan, a w skład wchodzą jego dzieci - trzy córki i syn - Gülden, Gülsefa, Anter i Sema. Silbûs po ormiańsku oznacza "Jasny", Tarî w języku kurdyjskim oznacza "Ciemny". Silbûs i Tarî to jednocześnie nazwa dwóch górskich szczytów, leżących w pobliżu rodzinnej wioski Doganów, nazywanych "Górą Dwóch Braci", a symbolizującej braterstwo Ormian i Kurdów. W 1985 roku Musa wraz z żoną Gülsüm wyjechał z kraju na przymusową emigrację do Szwajcarii. Swój pierwszy zespół założyli z córką Gülden, grającą na  klawiszach. Gülden studiowała grę na fortepianie, a także europejski śpiew klasyczny na Uniwersytecie w Zurychu. Następnie do zespołu dołączały kolejne, uzdolnione muzycznie dzieci Doganów. Gülsefa ukończyła Wyższą Szkołę Muzyczną w St. Gallen w klasie gitary klasycznej. Grający w zespole na perkusji Anter kształcił się w grze m.in. na gitarze elektrycznej, a najmłodsza Sema uczy się gry na skrzypcach oraz śpiewa w chórze Akademii Teatralnej. Silbûs û Tarî wydali dotychczas dwie płyty i występowali w wielu krajach Europy, a także w Turcji. Swoje piosenki śpiewają po kurdyjsku, turecku, niemiecku, francusku i angielsku. Przebojowy, niezwykle dynamiczny i taneczny Her Dad, pochodzi z płyty Dìyaloġ, która ukazała się w 2008 roku.


Alkusz, to miasteczko Chaldejczyków - chrześcijan zamieszkujących głównie w Iraku, Turcji, Syrii i Iranie. Wraz a Asyryjczykami uważani są za jeden z rdzennych narodów Bliskiego Wschodu. Kolebką ich starożytnej cywilizacji były tereny położone wokół Tygrysu i Eufratu - Asyria i Chaldea. Posługują się językiem aramejskim - językiem Jezusa Chrystusa - używanym na tych terenach przed podbojem arabskim. Są też jednymi z najstarszych narodów, które przyjęły chrześcijaństwo w II wieku n.e. W starym Alkusz oglądamy malowane domy - specyficzną demonstrację religijności Chaldejczyków - a potem odwiedzamy ojca Gabriela w nowym, chaldejskim Monasterze Maryi Dziewicy. W muzycznym tle słuchamy religijnej pieśni chaldejskiej.


"Królestwo Ognia (Orbis De Ignis) przetacza się przez niebo i ziemię, cały świat staje się czerwoną scenerią historii." To podniosła i mroczna kompozycja z płyty The Serpent's Egg - czwartego albumu duetu Dead Can Dance, wydanego w 1988 roku. Ta kameralna płyta, zbudowana jest przede wszystkim na głosach Lisy Gerrard i Brandona Perry. Dużo tu zaśpiewów i motywów wokalnych inspirowanych kulturą arabską. Dominuje niezwykły ascetyzm i prostota - organowo-smyczkowe podkłady, bębny, dzwony i śpiew. W nagraniach udział wzięło sześciu dodatkowych muzyków. Dwie skrzypaczki, dwoje alcistów, wiolonczelista oraz wokalista David Navarro Sust, wspomagający Lisę w partiach a'capella. Niezwykłą rolę odegrała też zwykła katarynka - instrument używany w XVIII w. przez francuskich trubadurów, którą Brendan zdobył do swojej kolekcji. W Orbis de Ignis można usłyszeć niesamowitą rozpiętość i barwę głosu Lisy. Niby-sakralna maniera i nakładanie na siebie wielu barw, szeptów i modlitw wytwarza szczególną, bardzo intensywną atmosferę uniesienia i skupienia.

W Alkusz odwiedzamy również stary, chrześcijański monaster Rabban Hormizd z VII wieku. Podobnie jak Jazydzi, aramejskie mniejszości chrześcijańskie od wieków były uważane za wrogów islamu, prześladowane i przeżywały częste pogromy. Jedną z nich byli Asyryjczycy. Diaspora asyryjska istnieje obecnie na całym świecie. Powstała w efekcie ucieczki od częstych prześladowań przez większość islamską, głównie turecką i kurdyjską. Dzisiaj, Kurdowie są nieco bardziej przyjaźnie nastawieni do chrześcijan, jednak nadal zdarzają się przypadki prześladowań i wypędzania ich z domów. W tle słuchamy sakralnej muzyki i śpiewu w języku wschodnio-aramejskim, w Hymnie do Świętego Józefa (Yawsip Kena), który ukazał się na płycie Christian Hymns - Chaldean Assyrian Syriac Aramaic, wydanej w 2014 roku w Kanadzie. Płyta prezentuje pieśni religijne bliskowschodnich chrześcijan - Chaldejczyków, Asyryjczyków i Aramejczyków - nagrane przez członków kanadyjskiej diaspory.


"W trasie dzień i noc towarzyszył nam upał nie do zniesienia, ramadan i poczucie, że tuż za miedzą toczy się wojna. Jednak warto było powałęsać się po bocznych drogach i bezdrożach mimo gorących nocy pełnych komarów, napojów chłodzących o temperaturze +35C i nerwowych wizyt uzbrojonych strażników granicy turecko-syryjskiej." (MJ) 

Z północnego Iraku wracamy do wschodniej Turcji. To nadal Kurdystan, tylko ciągle ten zależny i nieautonomiczny. Odpoczynkowi i kąpieli w przydrożnej rzece towarzyszy krótki pokaz kurdyjskich tańców spontanicznie zainicjowany przez spotkanych tu Kurdów - oczywiście przy tanecznych dźwiękach kurdyjskiej muzyki i utworu Diley

Jedziemy na północ drogą w kierunku Kars. Wokół kolorowe góry, uprawy pistacji i coraz więcej zieleni. Z głośników rozlega się Urmiye - kolejny kawałek Aynur Doğan z jej znakomitej płyty Hevra, z 2013 roku.

 

Jesteśmy we wschodniej Turcji, na Wyżynie Armeńskiej. Wulkan Nemrut (Nemrut Dağı - jedna z dwóch gór o tej nazwie w tym rejonie), to uśpiony wulkan z olbrzymim kraterem, jedyny we wschodniej Turcji aktywny w czasach historycznych - ostatnia erupcja miała miejsce w XV wieku. To rzadka na tym suchym obszarze enklawa zieleni. Kaldera wznosi się na wysokość 3 tys metrów i mierzy ponad 7 km średnicy. W środku krateru powstało 5 jezior. Powstanie wulkanu podzieliło zlewisko rzeki Mus na dwie części, zablokowało odpływ i doprowadziło do powstania największego i najgłębszego w Turcji jeziora Wan. Van Gölü, to silnie zasolone, bezodpływowe jezioro, największe na świecie jezioro sodowe. Soda i sól pozyskiwane są tu przez odparowanie wody. Zarokati, to kolejny utwór kurdyjskiej grupy Çar Newa, pochodzący tym razem z ich trzeciej płyty Zîz, z 2007 roku.


Jedziemy malowniczą droga wzdłuż brzegów jeziora Wan. W miejscowości Ahlat oglądamy średniowieczny grobowiec Grand Kumbet oraz meczet Bayindir. W pobliżu skalne miasto Ahlat - z mieszkalnymi pieczarami wykutymi w wapiennej skale - oraz wspaniały cmentarz z okresu seldżuckiego. W końcu dojeżdżamy do Kars w północno-wschodniej Turcji - dawnej stolicy Armenii. To dawne tereny ormiańskie, obecnie pod panowaniem tureckim. Zgromadzona w Kars prawdziwa mozaika narodowościowa odzwierciedlała niezwykle burzliwą historię miasta, gdzie przez wieki ścierał się ze sobą żywioł ormiański, turecki, kurdyjski, grecki, a nawet rosyjski. W przeszłości obszar ten był centrum ormiańskiego Królestwa Ani, podbitego przez Bizantyjczyków, a następnie zajętego przez tureckich Seldżuków i Osmanów. W połowie XIX wieku Kars był przedmiotem sporu w trakcie licznych wojen rosyjsko-tureckich. Na przełomie XIX i XX wieku miasto znalazło się pod panowaniem rosyjskim. Największymi zabytkami miasta są dawny kościół ormiański z XI wieku (dziś przekształcony na meczet Kümbet Cami), cytadela Kars Kalesi z XVI wieku oraz kamienny most z XVIII wieku (Taş Köprü) na rzece Kars. Do dzisiaj zachowało się tu sporo pozostałości klasycznej, drewnianej architektury rosyjskiej.

Płyta Barzakh z 1991 roku, to debiutancki album Anouar Brahem Trio wydany dla niemieckiej, jazzowej wytwórni ECM. Razem z tunezyjskim mistrzem oud na płycie zagrali: perkusjonista Lassad Hosni - stały współpracownik Brahema - oraz skrzypek Bechir Selmi. To, jak zawsze w przypadku tych wykonawców, kameralna i bardzo gustowna mieszanka bliskowschodnich brzmień i jazzowego frazowania. Wręcz intuicyjne porozumienie i muzyczna synergia muzyków wspaniale objawiają się w skocznej, radosnej kompozycji Parfum De Gitane.


Przy granicy z Armenią zwiedzamy ruiny Ani - średniowiecznej stolicy Ormian. Dawniej Ani było najwspanialszym ze wszystkich ormiańskich miast i zwane było "miastem tysiąca i jednego kościołów". Od X wieku Ani było stolicą Armenii pod rządami Bagratydów. Największy okres świetności miasto przeżywało na początku XI wieku, po czym zostało złupione przez Turków, a w XIV wieku zniszczyło je trzęsienie ziemi. Za każdym razem było jednak odbudowywane. Do dnia dzisiejszego zachowały się głównie malownicze ruiny - cytadeli i murów miejskich, ormiańskiej katedry i licznych kościołów. Armenia, to jeden z największych przebojów pochodzącej z Londynu, ormiańskiej wokalistki folkowej Sonyi Varoujian, z jej płyty Janabar z 2006 roku. O Sonyi poczytaj we wpisie "Armenii-Mania, czyli damski notatnik z podróży".


Dalej na północ, to już droga w kierunku granicy z Gruzją. Zachodzące słońce ciepło oświetla malownicze krajobrazy pogranicza turecko-ormiańsko-gruzińskiego. Krajobraz robi się coraz bardzo górzysty, a klimat mniej suchy i upalny. Zbliżamy się coraz bardziej ku szczytom Kaukazu.

No i jak tu nie jechać? - śpiewał dokładnie pół wieku temu duet autorski Przybora i Wasowski z legendarnego, telewizyjnego Kabaretu Starszych Panów. Piosenka pochodzi z ich programu Wieczór XVI - Zaopiekujcie się Leonem! wyemitowanego po raz pierwszy w lipcu 1966 roku. To był bodajże ostatni odcinek z ich pierwszej, oryginalnej serii wieczorów, nadawanych na antenie TVP w latach 1958-1966. Choć sam program nadawany był na żywo, to jednak piosenki były nagrane wcześniej i były puszczane z playbacku. Kabaret Starszych Panów był autorskim programem dwóch sławnych twórców i artystów - Jeremiego Przybory (1915-2004) i Jerzego Wasowskiego (1913-1984). Obaj swoją działalność artystyczną rozpoczynali w Warszawie, jeszcze w latach 30-tych. Przybora był poetą, pisarzem, satyrykiem, aktorem. Z Wasowskim - kompozytorem, reżyserem i dziennikarzem radiowym - poznali się w siedzibie Polskiego Radia, podczas oblężenia miasta w 1939 roku. Przybora był tam wówczas spikerem, a podczas Powstania Warszawskiego prowadził audycje w cywilnej rozgłośni PR. Po wojnie spotkali się ponownie w 1948 roku i zaczęli wspólnie tworzyć piosenki. Byli jednym z najsławniejszych kompozytorskich duetów w historii polskiej piosenki i kabaretu. Wasowski pisał muzykę do tekstów Przybory. Sam Wasowski stworzył około 700 piosenek, ilustracji muzycznych do słuchowisk radiowych, widowisk telewizyjnych, filmów animowanych i fabularnych oraz sztuk teatralnych. Dorobek spółki autorskiej Przybora-Wasowski pod szyldem Kabaretu, ukazał się na 6-płytowym albumie Piosenki Kabaretu Starszych Panów od A do Z, wydanym w 2008 roku z okazji 50-lecia Kabaretu. To archiwalny zapis jego działalności z lat 1958–66, czyli z pierwszych ośmiu lat działalności. Album zawiera radiowe wersje kupletów, które były nagrywane po premierach telewizyjnych, często w innych wersjach i z tekstami nieco różniącymi się od tych znanych z wersji TV.

"No i jak tu nie jechać? - Kiedy tak nowy szlak nas urzeka?

Kiedy dal oczy wabi, chociaż żal tego co za nami.

Nie ma nic bez ryzyka, tylko widz, tylko widz go unika.

A kto chce być wewnątrz zdarzeń - musi żyć wciąż z bagażem,

Musi mieć walizeczkę i koc, i latarenkę na noc"

 

I tak oto dotarliśmy do Gruzji. Jadąc przez Mały Kaukaz cały czas na północ, w kierunku wysokich gór, odwiedzamy dwa uzdrowiskowe miasta Achalciche i Bordżomi. Achalciche (dawna Lomsia) znane jest ze swoich wód termalnych. To bardzo stare miasto, datowane na X wiek, które przez sporą cześć swojej historii znajdowało się pod okupacją imperium osmańskiego. Z tych czasów pozostał w mieście meczet, minaret, sułtańskie zabudowania pałacowe i ruiny medresy. Na wzgórzu w starej części miasta Rabati znajduje się zamek-twierdza oraz złożony system fortyfikacji obronnych z XII wieku.

Z kolei Bordżomi to stosunkowe młode uzdrowisko, założone w poł. XIX wieku. Największą popularnością cieszyło się zdecydowanie w czasach radzieckich. Wtedy to do leczniczych wód przyjeżdżała cała elita polityczna, intelektualna oraz artyści ZSRR. Pozostałością lat świetności jest Park Likani, w którym znajdują się dawne pałace rodziny carskiej. Wody z bordżomskich źródeł leczą choroby układu pokarmowego i dróg żółciowych. To stąd właśnie pochodzi najsłynniejsza gruzińska woda mineralna Borjomi, o lekko słonawym smaku, która za pierwszym razem może nie smakuje, a później można się od niej zdecydowanie uzależnić. W 2006 roku, na fali ochłodzenia stosunków rosyjsko-gruzińskich, rosyjskie władze zakazały importu wody Borjomi do Rosji, co ze względu na popularność marki, spotkało się "ze słusznymi protestami ludu". Pomimo utraty głównego rynku zbytu, producent wody kontynuuje swoją ekspansję w innych krajach - w Polsce również.

fot. Magda Jackowska

Nieopodal kolejnego miasta Gori, oglądamy starożytne, skalne miasto Upliscyche, zbudowane na skalistym, wysokim brzegu rzeki Kury. To jedna z najstarszych osad ludzkich w Gruzji. Powstanie budynków szacuje się na okres już od V wieku p.n.e. aż do późnego średniowiecza. Miasto jest mieszanką unikalnych stylów kultur Anatolii i Iranu, architektury pogańskiej i chrześcijańskiej.

Zulal, to folkowe trio wokalne z Armenii, którego nazwa w języku ormiańskim oznacza "Źródlana woda". Właśnie z tego źródła grupa czerpie swój tradycyjny repertuar śpiewany a'capella. Wykonują ludowe pieśni z armeńskich wsi, pełne skomplikowanych, korzennych fraz i łamanych rytmów, wprowadzając w nie wyrafinowany liryzm i współczesną energię. Trio Zulal tworzą Teni Apelian, Yeraz Markarian i Anaïs Tekerian. Występują wspólnie od 2002 roku, dając koncerty w najsłynniejszych salach m.in. USA i Kanady. Mają za sobą również wspólne występy ze sławnymi projektami Cirque du Soleil oraz Silk Road. Na swoim koncie mają nagrane trzy albumy oraz udział w filmie "Kamień - czas dotyku". W ich interpretacjach dawnych pieśni ożywają obrazy z przeszłości, opisują w nich radości i smutki codziennego życia dawnej wsi ormiańskiej. Na swoim trzecim albumie Seven Springs z 2015 roku, Zulal odkrywa harmoniczne i rytmiczne bogactwo ormiańskiego śpiewu kanonicznego. W pieśni Yes Boojoor Em wiejskie dziewczęta spotykają w nich współczesne kobiety, melodie przesuwają się w czasie, a dobro i zło na równi oddziałuje na losy ludzi. Siedem Wiosen to również prawdziwa oda do równonocy wiosennej, obchodzonej powszechnie w dawnej Armenii. A oto mała próbka możliwości wokalnych Zulal:

 

I tak właśnie docieramy w góry Kaukazu. Wjeżdżamy do górskiej Chewsuretii w północno-wschodniej Gruzji, położonej na północnych stokach Wielkiego Kaukazu, przy granicy z Rosją (Inguszetią i Czeczenią). To najmniej zaludniona prowincja w Gruzji (jedynie 11 zamieszkałych wiosek), pełna głębokich dolin i stromych szczytów górskich. W wiosce Roszka oglądamy niewielkie muzeum narzędzi i broni Chewsurów, po czym wjeżdżamy na górską przełęcz Datwis-Dżwari i zdobywamy górę Chokis Matura (3170 m).

W tle rozlegają się przestrzenne dźwięki ilustracji muzycznej, filmowej ekranizacji pierwszej części najsłynniejszej powieści fantasy - Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia, w reżyserii Petera Jacksona. Ścieżka dźwiękowa skomponowana przez znanego, hollywoodzkiego kompozytora z Kanady Howarda Shore'a, ukazała się w 2001 roku na płycie The Lord of the Rings: The Fellowship of the Ring. Partytura to prawdziwe, muzyczne arcydzieło (Oskar, Złoty Glob), powtórzone przy dwóch kolejnych częściach trylogii Tolkiena. Wagnerowski rozmach kompozycji - patetyczne dźwięki orkiestry i podniosłe partie chórów (męskiego i chłopięcego) - znakomicie ilustrują pełną mroku i powagi opowieść. Plejada symfonicznych dźwięków i instrumentów opisuje emocje bohaterów - lęk, niepokój, smutek, radość, dramat - i umiejętnie wydobywa nastrój poszczególnych scen. W dwóch utworach zaśpiewała Enya, dodając do całości swój, pełen magii głos. Kompozycja Many Meetings rozpoczyna się podniosłą partią chóru, po czym przechodzi w łagodne, solowe partie fletu.


Chewsureckie wsie mają charakter obronnych twierdzy. Składają się z przylegających do siebie, zazwyczaj trójkondygnacyjnych, wież mieszkalno-obronnych, o grubych ścianach i maleńkich oknach. Budowano je na wyniosłych skałach u zbiegu rzek, dzięki czemu z trzech stron otaczały je rwące potoki i urwiska, a z czwartej strony bezpieczeństwo zapewniały strome, górskie zbocza. Szatili to niewielka, warowna wioska przy granicy z Czeczenią, położona wysoko w górach na wysokości ok. 1400 m n.p.m, nad rzeką Argun, w głębokim wąwozie Arghuni. Wioska stanowi unikalny, XII-wieczny zespół ok. 60 wież obronnych, połączonych ścianami i pomostami. Wieże mają drewniane balkony i wysoko położone wejścia, do których wchodzi się po drabinach. Domy o płaskich dachach położone są tarasowo na stromych zboczach wzgórza. W latach 50. sowieckie władze przesiedliły większość mieszkańców na niziny. Obecnie Szatili jest zamieszkane przez kilkanaście rodzin. Obrazom Szatili towarzyszył tradycyjny, instrumentalny utwór gruziński Mtis Melodiebi, w wykonaniu sławnego Kwintetu Urmuli, z płyty Georgische Musik der Jahrhunderte, wydanej w Niemczech w 2000 roku. (więcej o Urmuli we wpisie: "Gruzjawisko czyli zjawiskowy zawrót głowy")

 Drugi z odwiedzanych kaukaskich regionów to Tuszetia, przy granicy z Czeczenią i Dagestanem. Region zamieszkują Tuszeci - bardzo stara, gruzińska grupa etniczna. Tuszetia jest jednym z najmniej ekologicznie skażonych regionów Kaukazu. Tradycyjnie Tuszeci zajmują się wypasem owiec. Miejscowi pasterze spędzają miesiące letnie na terenach górzystych, ale zimą mieszkają w niżej położonych wioskach. Tuszetia słynie z wyrobu owczego i krowiego sera oraz wysokiej jakości wełny, które dawnej eksportowano do Rosji i Europy. Wąską i przepaścistą, górską drogą wjeżdżamy na przełęcz Abano (2926 m). Na terenie Tuszeckiego Parku Narodowego w paśmie Wielkiego Kaukazu docieramy do górskiej osady Omalo. Tworzą ją kamienne baszty obronno-mieszkalne, które istnieją tu już ponad 500 lat. Charakterystyczne budowle służyły za schronieni przed łupieżczymi rajdami górali z Dagestanu i Czeczenii. Me movigone (Wymyśliłem to), to tytułowy utwór z płyty wydanej w 2008 roku przez gruziński zespół Mgzavrebi (więcej o zespole we wpisie: "Gruzjawisko, czyli zjawiskowy zawrót głowy")


W Omalo i okolicznych, górskich wioskach pozostało do dziś niewielu tuszeckich górali. Nieliczni mieszkańcy żyją w domach, które zbudowała dla nich władza radziecka. Przeprowadzka okazała się nieuchronna...

Nieuchronny niestety, okazał się być również koniec tej upalnej i niezwykle barwnej podróży na  trasie: Polska - Ukraina - Rumunia - Bułgaria - Turcja - Kurdystan (Irak) - Turcja - Gruzja - Kaukaz. Jeszcze tylko krótki przejazd z Tuszetii do Tbilisi i droga powrotna - jedni samolotem, inni samochodem do Warszawy. Tak więc Pa! pa! pa! - jak śpiewali "Starsi Panowie Dwaj" - Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski. Po raz pierwszy Starsi Panowie zaśpiewali swoje Kuplety pożegnalne w 1958 roku, na zakończenie Wieczoru I Popołudnia Starszych Panów, od którego rozpoczął się legendarny cykl Kabaretu.

Pa! Pa! Pa! Na dziś już chyba dość!
Pa! Pa! Pa! Nie czyńmy więc na złość.
Chęć ukróćmy i uśmiech rzućmy,
Choć trochę ściska nas tu…
Bo, kochani, ten wieczór z wami
naprawdę był très doux.

fot. Magda Jackowska

cz.3:: Kurdystan - upalna droga do Gruzji (lista utworów)

sobota, 28 maja 2016

„Chcecie połazić po gruzińskich górach?” – zapytał retoryczne Piotrek. Obie z Alą miałyśmy niedosyt Kaukazu, więc taka oferta nie mogła zostać bez odzewu (...) Zamiast namiotu naszym domem na prawie 3 tygodnie stał się przemyślnie urządzony i świetnie zaprowiantowany niebieski opel movano (pieszczotliwie zwany Movankiem), który zapewniał dach nad głową i nocleg w każdych warunkach, a więc możliwość odbicia od głównych szlaków." (MJ)

Tak rozpoczęła się kolejna, slajdowa relacja z podróży w Klubie Podróży Jarema. 5 marca, wraz z Magdą Jackowską i Alą Majewską (a także gościnnym udziałem kierownika wyprawy Piotra Słowika) wybraliśmy się w długą i upalną podróż do Turcji, Gruzji oraz irackiego Kurdystanu. Przed nami muzyczna relacja z pokazu "Kurdystan - upalna droga do Gruzji".

fot. Magdalena Jackowska

"Pod koniec czerwca 2014 roku ruszyliśmy do Gruzji trasą nieoczywistą, wokół Morza Czarnego: przez Ukrainę, Rumunię, Bułgarię i Turcję. Po drodze postanowiliśmy wpaść do irackiego Kurdystanu, który od niedawna kusił (s)pokojem i otwartością na turystów. I tak, niepostrzeżenie droga okazała się równie ciekawa jak cel podróży." (MJ)

Pokaz rozpoczął się od instrumentalnego Piece for Solo Flute, z koncertowego albumu Toward the Within z 1994 roku, legendarnego duetu Dead Can Dance. Zespół powstał w 1981 roku w australijskim Melbourne. Założyli go brytyjski multiinstrumentalista Brendan Perry oraz australijska wokalistka Lisa Gerrard. Po szybkich przenosinach do Londynu duet podpisał kontakt z legendarną wytwórnią płytową 4AD, specjalizującą się w mrocznej, nastrojowej muzyce alternatywnej. Zadebiutowali płytą wydaną w 1984 roku, zaś w 4AD ukazały się wszystkie, cieszące się wręcz kultową sławą płyty Dead Can Dance. Duet czerpie inspiracje i motywy z muzyki etnicznej, world music, chorałów gregoriańskich i muzyki dawnej. Szczególną uwagę przykuwa głęboki, wręcz magiczny głos Lisy Gerrard. Toward The Within, to pierwszy (i przez wiele lat jedyny) album koncertowy zespołu. Zawiera 15 utworów, z których tylko pięć znalazło się na poprzednich albumach duetu. Album nagrany został w 1993 roku w Mayfair Theatre w Santa Monica w Kalifornii. Było to ostatnie duże wydarzenie w Mayfair Theatre, jakiś czas później został on uszkodzony w wyniku trzęsienia ziemi i zburzony. Album został nagrany w znakomitej jakości dźwięku, niewiele różniącej się od nagrań studyjnych. Wraz z Brendanem (to on gra na flecie w Piece for Solo Flute) i Lisą wystąpiło tu jeszcze pięciu muzyków grających na wielu, różnych instrumentach tradycyjnych i etnicznych, m.in. na dudach Uillean pipes, irlandzkim buzuki, gitarze 12-strunowej, flażolecie, instrumentach perkusyjnych. Melancholijna, kontemplacyjna muzyka Dead Can Dance, zakorzeniona w folklorze różnych narodów oraz w muzyce średniowiecznej, ma w sobie coś z magicznego rytuału. Podniosłe pieśni śpiewane natchnionym głosem przez Lisę i akustyczne ballady Brendana to kwintesencja stylu nazwanego dark independent, z którym w pierwszej kolejności utożsamia się właśnie duet Dead Can Dance.


Pierwszy przystanek w drodze do Turcji miał miejsce w Rumunii. Położony na terenie historycznej Mołdawii Monaster Neamţ, to jeden z najstarszych i najważniejszych, prawosławnych klasztorów rumuńskich. Powstał w XIV wieku jako jeden z pierwszych w państwie mołdawskim. Słynął z jednej z największych bibliotek i pracowni ikon, stąd często był określany prestiżowym mianem ławry. W monasterze znajduje się ponad 600-letnia biblioteka z blisko 11 tys. woluminów oraz zbiór ikon i innych dzieł sztuki prawosławnej. W Berca niedaleko miasta Buzău, obejrzeliśmy wulkany błotne - zjawisko typowe dla terenów roponośnych. Błotne substancje, słona woda i opary gazu wydobywają się z małych, stożkowych kraterów i jeziorek błotnych. Panuje tu iście księżycowy krajobraz - rytmiczne, błotne wybuchy i bulgoczące kałuże. W przejeździe przez Rumunię towarzyszył nam prog-rockowy przebój Timisoara legendarnego, transylwańskiego zespołu Phoenix (czytaj: Rumunia - za siedmioma górami, za siedmioma grodami (cz. 3)


"Turcja południowa i wschodnia zaskoczyła nas różnorodnością przyrodniczą i kulturową." (MJ)

Anatolia, środkowa Turcja. Tuz Gölü czyli Jezioro Solne, to jedno z największych słonych jezior na świecie i drugie pod względem wielkości w Turcji. Położone na płaskowyżu, w tektonicznej depresji, płytkie, słone jezioro o 33% zasoleniu, znane jest z wydobycia soli kamiennej. Każdego lata jezioro cofa się, bieleje lub czerwieni, pozostawiając przy brzegu popękane, grube warstwy soli.

A my słuchamy Muzycznej Opowieści (Sohbet Müziği) ze ścieżki dźwiękowej tureckiego serialu Yunus Emre Aşkın Yolculuğu. "Yunus Emre - Podróż Miłości" to bardzo popularny obecnie w Turcji serial telewizji TRT1, reżyserowany przez Emre Konuka. Filmowo-muzyczna opowieść o życiu Yunusa Emre, średniowiecznego, tureckiego derwisza, poety i mistyka, członka sławnego bractwa wędrownych derwiszów. Emre, to jeden z najważniejszych poetów Anatolii, który jako pierwszy opracował i opisał w języku tureckim zasady sufizmu. Tworzył popularne utwory pisane formą ludowego wiersza. Tytułową rolę Yunusa Emre zagrał Gökhan Atalay. Autorami oryginalnej ścieżki dźwiękowej serialu są Alpay Göltekin oraz Gürkan Çakıcı - kompozytorzy muzyki filmowej ze Stambułu. To nastrojowa i pełna zadumy muzyka, zagrana na tradycyjne instrumenty perkusyjne - bendir i tambur - oraz turecki flet ney.

Południowo-wschodnia Turcja. Miasto Sanli Urfa, to cel pielgrzymek wyznawców islamu i judaizmu, wedle tradycji silnie związane z życiem dwóch proroków – Abrahama i Hioba. Podobno pierwsze miasto - Edessa - powstało w tym miejscu po biblijnym potopie. Po I wojnie światowej, dla upamiętnienia oporu mieszkańców przed francuskim okupantem (1918–20), Urfa otrzymała przedrostek Sanli, czyli „wspaniała, bohaterska”. Miasto zachwyca swym nieśpiesznym rytmem i uśmiechami mieszkańców, a każdy spacer kończy się w parku Gölbasi, otoczoną beżowymi domami oazą zieleni - sercu Starego Miasta. W parku wszędzie rosną róże, a w świętej sadzawce pływają karpie dokarmiane przez odwiedzających. Nad miastem górują ruiny zamku złego króla Nimroda, z dwiema kamiennymi kolumnami. Niezwykłe wrażenie robi zajmujący dużą część miasta kryty bazar, pełen wąskich i krętych uliczek, zadaszonych i otwartych, kilku Hanów, łaźni i meczetów. W najstarszej dzielnica Urfy z mnóstwem starych kamiennych domów, pomiędzy którymi wiją się brukowane uliczki, poczuć można prawdziwy zapach dawnego Wschodu, który nie zmienił się od dwóch tysięcy lat.

W Sanli Urfa towarzyszy nam muzyka Berberów - rdzennych mieszkańców północnych krańców Afryki - w klasycznym utworze Adarghal (The Blind In Spirit). Pochodzący z algierskiej, górzystej Kabylii Abdelli gra na algierskiej mandoli (podobnej do gitary portugalskiej), łącząc w swoich utworach tradycyjną, muzykę berberyjską z muzyką arabskich medyn. Album New Moon (1995), to muzyka korzenna - naturalny, mantrowy styl gry i natarczywie zawodzący głos - z wyczuciem połączona ze współczesną produkcją i miękkimi brzmieniami syntezatora. Zespół instrumentalistów tworzą Marokańczycy, grający zarówno na darbukach, bendirze, skrzypcach i tunezyjskim ney (flet), jak i na andyjskich charango i cajone; ukraińskiej bandurze i wielkiej cytrze.


W południowo-wschodniej Turcji można znaleźć ślady wspaniałej, chrześcijańskiej cywilizacji Asyryjczyków. Hasankeyf to urocze, skalne miasto, zbudowane na stromych brzegach Tygrysu. Przypomina nieco Kapadocję z wykutymi w skałach domami i kościołami Nad rzeką górują pozostałości skalnej cytadeli, a w rzece stoją przęsła dawnego mostu z VII wieku. Wiele wskazuje, że to niezwykłe miejsce wkrótce bezpowrotnie zniknie, wraz z całą okolicą, która zostanie zalana na skutek budowy wielkiej zapory.

Aynur Doğan, to najbardziej znana w świecie, kurdyjska wokalistka folkowa. Pochodzi z małego, górskiego miasteczka Çemişgezek w prowincji Tunceli w południowo-zachodniej Turcji. Swoje utwory śpiewa zarówno po turecku jak i po kurdyjsku. Międzynarodowe uznanie zdobyła swoim niezwykłym, pełnym pasji i wyrafinowania głosem, folkowym repertuarem oraz grą na sazie - lutni, bardzo popularnym w tureckiej muzyce ludowej. Muzyka Aynur czerpie z kurdyjskich tradycji, co wywołuje sprzeciw władz tureckich. Od najmłodszych lat Aynur uczyła się gry na sazie, a podczas studiów w Szkole Muzycznej ASM w Stambule zaczęła również szkolić głos. Jej mistrzami i nauczycielami byli znani tureccy pieśniarze Begüm Erdem i Aşkın Metiner. W 2002 roku wydała swój debiutancki album Seyir. Przełomem stał się jej kolejny album Keçe Kurdan (Kurdyjska Dziewczyna) z 2004 roku, który sprawił, że muzyką kurdyjską zainteresował się cały świat, a London Times umieścił artystkę na okładce dodatku "Kulturalne bogactwo Turcji". Popularność Aynur zaowocowała licznymi ofertami występów na srebrnym ekranie. Zadebiutowała w filmie Gönül Yarası-Heartache, gdzie zaśpiewała poruszającą, kurdyjską balladę ludową. To był pierwszy raz, kiedy w tureckim filmie można było usłyszeć piosenkę zaśpiewaną po kurdyjsku. Pojawiła się również w w filmie dokumentalnym Fatiha Akına Crossing the bridge: The sound of Istambul. Kolejne swoje płyty nagrywała we współpracy z popularnymi artystami i zespołami tureckimi, m.in: Orient Expressions, Kardeş Türküler, Grup Yorum oraz Mikailem Aslanem. W 2010 roku wydała bardzo ciepło przyjęty przez słuchaczy album Rewend oraz zaśpiewała na ceremonii otwarcia Europejskiej Stolicy Kultury w Stambule. Z kolei w 2011 roku, Aynur była gorąco oklaskiwaną przez polską publiczność gwiazdą warszawskiego festiwalu Skrzyżowanie Kultur.

Wydany w 2013 roku album Hevra (Razem), to już ósma płyta Aynur Doğan. Album łączy tradycyjne, kurdyjskie korzenie z wieloma różnymi wpływami muzycznymi. Współproducentem płyty jest hiszpański kompozytor i wirtuoz gitary flamenco Javier Limón - pięciokrotny laureat Latin Grammy, współpracownik m.in. Yasmin Levy i Buiki. Limón wzbogacił muzykę o dźwięki gitary flamenco, a razem z Aynur stworzyli unikalną fuzję muzyki i śpiewu kurdyjskiego z andaluzyjskim flamenco. Charakterystyczne dźwięki instrumentów kurdyjskich takich jak flet ney, bilûr lub dwu- i trzystrunowy tembûr, połączyli z dźwiękami basu i perkusji, fortepianu, wiolonczeli, klarnetu, buzuki oraz tańcem flamenco. W centrum uwagi nadal jednak znajduje się głos Aynur. W utworze Tobedarim dominuje funkowy rytm basu i delikatne brzmienia nylonowych strun gitary flamenco.


Docieramy do granicy turecko-irackiej. Tu zaczyna się iracki Kurdystan, a właściwie Kurdyjski Region Autonomiczny w Iraku. Kurdowie są czwartym co do liczebności, bo około 25 milionowym, narodem Bliskiego Wschodu, jednym z najliczniejszych narodów świata, który nie ma własnej państwowości. W 1991 roku siły kurdyjskie wyparły stąd wojska irackie, ustanawiając de facto niezależne państwo kurdyjskie. Nigdy jednak nie ogłoszono niepodległości Kurdystanu. Pierwsze od granicy miasto to Dohuk (Duhok, Dahuk starożytna Nohadra), siedziba pierwszych, chrześcijańskich biskupów. Miejscowy kościół Mart Mariam, został przejęty przez władze irackie i zamknięty w 1982 roku, by zapobiec korzystaniu z niego przez Asyryjczyków.

Anouar Brahem, to tunezyjski wirtuoz lutni oud, jeden z najciekawszych artystów wywodzących się z kultury arabskiej. W swojej muzyce łączy europejską tradycję klasyczną, arabskie harmonie, jazz i muzykę orientalną z mistrzowską improwizacją na oudzie. Od jego arabskiej nazwy (al-ud) pochodzi słowo lutnia. Oud pochodzi z terytorium dzisiejszego Iraku. Pierwsze ryciny grających na nim muzyków, pochodzą sprzed dwóch tysięcy lat. W średniowieczu rozprzestrzenił się on na cały Bliski i Środkowy Wschód, północną Afrykę i dotarł do Europy. W średniowiecznej muzyce basenu Morza Śródziemnego przenikały się wpływy różnych kultur i narodów zamieszkujących ten obszar. Oud stał się ulubionym instrumentem wędrownych minstreli. W Europie oud przekształcił się w lutnię, a potem w gitarę.

Anouar Brahem jest jednym z najsławniejszych, współczesnych oudzistów, uczniem Alego Sriti - jednego z największych mistrzów oudu w historii. Brahem urodził się w medynie - starej, arabskiej dzielnicy Tunisu. Studiował grę na oud w miejscowym konserwatorium muzycznym, grał solo specjalizując się klasycznej muzyce arabskiej. Na początku lat 80. wyjechał na cztery lata do Paryża, a po powrocie do Tunisu założył swój pierwszy zespół, z którym koncertował w USA i Kanadzie. Zaowocowało to kontraktem ze słynną, niemiecką wytwórnią płytową ECM, dla której nagrywa od 1991 roku. Brahem gra w różnych składach instrumentalnych, choć najczęściej w trio, ze znanymi muzykami jazzowymi z Europy i USA, takimi jak Jan Garbarek, Dave Holland czy John Surman. W świecie muzycznym Brahema uważa się za pioniera, który wprowadził lutnę oud do współczesnej muzyki jazzowej. Nagrywa wyśmienite, wysmakowane płyty, muzykę filmowa i teatralną, z wielkim umiarem i wyczuciem łączy tradycję bliskowschodnią i arabską z nowoczesnością i współczesnymi, zachodnimi gatunkami muzycznymi.

Astrakan Café, to szósty album Anouara Brahema wydany w wytwórni ECM. Nagrany został w 1999 roku w starym, średniowiecznym klasztorze Św. Gerolda w Austrii. Jako Anouar Brahem Trio, muzyk nagrał go wraz ze swym przyjacielem, tunezyjskim perkusjonistą Lassadem Hosnim - grającym na bendirze, darabuce i tabli - oraz znakomitym klarnecistą, tureckim Cyganem, pochodzącym z Bursy Barbarosem Erköse. Muzycy wspólnie tworzą tu tzw. takht - tradycyjny mały zespół improwizujących muzyków. Takht, to dosłownie "tron", a w tym przypadku wspólne podium, na którym muzycy razem zasiadają wygodnie „po turecku”, dobrze się widzą, słyszą i "rozmawiają" ze sobą na różnych instrumentach. Płyta składa się z 14 kompozycji, noszących przeważnie geograficzne tytuły z peryferiów muzułmańskiego Wschodu, głównie z Azji Środkowej - irańskiej, tatarskiej, czy turkmeńskiej. Słychać w nich wpływy muzyki arabskiej, tureckiej, bałkańskiej, cygańskiego flamenco, indyjskich rag oraz orientalnego jazzu. Astrachań - miasto u ujścia Wołgi do słonego Morza Kaspijskiego - zanim w XVI wieku nie zostało włączone do Rosji, było stolicą chazarskich i tatarskich chanatów. Do dziś pozostaje miejscem niezwykłym, bardzo specyficznym, różnorodnym etnicznie i o bogatej tradycji, raczej mało znanej zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie. Utwór Astrakan Cafe nawiązuje w brzmieniu do muzyki rosyjskiej, azerskiej oraz niezwykłej atmosfery i tajemniczości tego miejsca. To delikatne, muzyczne tchnienie Wschodu tworzy atmosferę tęsknego piękna i ukojenia, subtelnego dialogu tradycyjnych instrumentów, egzotycznego oddalenia, zapachu kawy i orientalnych perfum.


Kolejna miejscowość w irackim Kurdystanie to Lalish, mała wioska oddalona o 60 km od Mosulu, duchowa stolica niewielkiej mniejszości religijnej Jazydów. Dawne miasto Hennes to najważniejsze miejsce kultu Jazydów, mniejszości kurdyjskiej wyznającej bardzo starą religię (sięgającą 2500 lat wstecz), za którą byli przez wieki dyskryminowani i mordowani. Obecnej na terenach Iraku i Syrii zajętych przez islamskich terrorystów również dotyka ich ten los. Jazydyzm łączy elementy islamu, chrześcijaństwa, pierwotnych wierzeń indoirańskich i kurdyjskich oraz judaistycznych. Religia ta określana jest niekiedy mianem szamanizmu.

W liczącym tysiąc lat monastyrze w Lalish znajduje się grobowiec szejka Adiego. Świątynia jest co roku wynajmowana innej rodzinie, która odpowiada za utrzymanie zadrzewionych podwórek i poczerniałych od dymu sal w dobrym stanie. Na jednej ze ścian okalających ogrody Lalish znajduje się wizerunek pawia, symbolizującego najważniejszego z aniołów, stworzonego przez Boga przy okazji budowy świata. Jedno z imion Pawiego Anioła brzmi Shaytan, czyli tak samo jak Szatan w Koranie. Prowadzi to do wielu nieporozumień i przekonania, że jazydzi są czcicielami diabła. Grobowce jazydzkich przywódców znaczą krajobraz północnego Iraku i często nazywane są przez lokalnych muzułmanów Beit Shaytan, czyli Domem Szatana. Opowieści o historii Jazydów towarzyszył nam kolejny fragment muzyki instrumentalnej Alpaya Göltekina i Gürkana Çakıcı, pochodzącej z tureckiego serialu Yunus Emre Aşkın Yolculuğu. Aşk Müziği czyli Muzyka Miłości, to kameralny utwór zagrany na tradycyjnym, tureckim flecie ney i perkusyjnym tamburze.


"Wszędzie, a szczególnie w Kurdystanie irackim urzekli nas ludzie: naturalni, bardzo otwarci na przybyszów, jeszcze nie zmęczeni ruchem turystycznym i bardzo dumni z kraju, który rozwija się intensywnie, mimo niesprzyjającego otoczenia politycznego." (MJ)

Z Lelisz przemieszczamy się do wąwozu Gali Ali Bek. Wokół kraj w budowie, nowe drogi, ekskluzywne osiedla mieszkaniowe, reklamy centrów handlowych i wszechobecne stacje benzynowe. Jest tak gorąco, że niezbędna wydaje się kąpiel w przydrożnej rzece, z której chętnie korzystają zarówno przyjezdni, jak i miejscowi.

Kurdyjski zespół Çar Newa założyli w 2000 roku Serhat Karakas, Süleyman Gultekin, Mehmet Gul, Fikri Kutlay i Ahmet Kaya, grający wcześniej w popularnej grupie Koma Amed z Ankary. Zadebiutowali płytą (Cień), drugi album Mak ukazał się w 2002, a trzeci Zîz w 2007 roku. Swoje rytmiczne, przebojowe utwory śpiewają aż w trzech dialektach języka kurdyjskiego (Kurmancî, Soranî i Dimlî). To przede wszystkim kurdyjskie piosenki ludowe w nowoczesnych, rockowo-elektronicznych aranżacjach, z elementami tradycyjnych, kurdyjskich melodii oraz tanecznych rytmów. Utwór Bostano z 2002 roku pochodzi z przebojowej płyty Mak.

Her bostano bostano, Her bêlo, bêlo, bêlo

Her bostano bostano, Kî dibê gundo, kî dibê şindo

Kavirê gurî gîskê hile Mişkê aşa ne di male


Wodospady w głębokim i malowniczym wąwozie Gali Ali Bek otaczają czarne skały, mieniące się w słońcu, pomiędzy którymi zielenią się górskie łąki. Rozciągają się stąd wspaniałe widoki na ośnieżone Góry Kurdystańskie.

Kolejny wykonawca to kurdyjski wokalista dance-pop Şahe Bedo. Pod tym pseudonimem kryje się pochodzący z miejscowości Ağrı-Diyadin Şahin Güneş. Po przeprowadzce do Stambułu Şahin rozpoczął studia muzyczne  i w 2000 roku zadebiutował tanecznym albumem Govenda Nû. Druga płyta Gûla Çiya/Roj Naçe ukazała się w 2005 roku. To właśnie z niej pochodzi taneczny przebój Kani Kani. Kolejna płyta Zerya/Evinamın została wydana w 2009 roku. Przebój Şahe Bedo Çavreşamın to jeden z najchętniej słuchanych utworów w języku kurdyjskim.

 

Położone w wąwozie Gali Ali Bek uzdrowisko Bexal, to popularne miejsce wypoczynkowe dla mieszkańców Irbilu i Tikritu. To prawdziwa, zielona oaza ze źródłami krystalicznej wody oraz restauracją na wodzie, wśród suchych i pustynnych gór.

Zespół BaBa ZuLa, to jedni z pionierów i najbardziej znanych, tureckich przedstawicieli transowego etno-electro, alternatywnej psychodelii i folk-rocka. W zestawie instrumentów w zespole są zarówno rockowe gitary, jazzowy klarnet i saksofon, jak też tradycyjne ludowe instrumenty darabuka i saz, czyli turecki instrument strunowy podobny do greckiej buzuki, o jasnym, wysokim dźwięku. Ich koncerty to niezwykle barwne przedstawienia z udziałem malarzy i tancerzy. Zespół powstał w 1996 roku w Stambule, założony przez perkusistę Leventa Akmana oraz wokalistę Osmana Murata Ertela, grającego też na gitarze, bağlamie (elektrycznym sazie) i thereminie. Poza założycielami w zespole grają: Periklis Tsoukalas – oud, klawisze i śpiew, Melike Şahin – elektronika, Özgür Çakırlar – darbuka, bendir, davul i perkusjonalia. Prócz wymienionych z zespołem współpracują również muzycy sesyjni - jak więc widać instrumentarium jest imponujące. Muzyka BaBa ZuLa to niezwykłe bogactwo dźwięków, orientalnych instrumentów, chóralnych wokali, mnóstwo instrumentów perkusyjnych i pulsujący rytm. Sami muzycy mówią o niej orientalny Dub, a europejskie media reklamują ich mianem "Star Trek orientalnej muzyki". Zadebiutowali w 1996 roku nagraniem ścieżki dźwiękowej do tureckiego filmu Tabutta Rövaşata (Salto w trumnie). Na swoim koncie mają już osiem płyt, a odkąd rozpoczęli współpracę ze znanym producentem reggae, pochodzącym z Gujany londyńczykiem Mad Professor, ich muzyka nabrała psychodelicznych barw i stała się jeszcze bardziej egzotyczna i uwodząca. BaBa ZuLa są głównymi bohaterami głośnego filmu dokumentalnego Fatiha Akina "Życie jest muzyką". BaBa ZuLa koncertuje na wielu znanych festiwalach w całej Europie, np. w duńskim Roskilde. W Polsce grali we Wrocławiu na festiwalu Era Nowe Horyzonty. Ich szósty w dyskografii album, wydany w 2007 roku Kökler (Korzenie), to powrót do muzycznych, folkowych korzeni zespołu. Z tej płyty na pokazie znalazł się utwór Girdim Oyun Havası (słuchaj).

Wzdłuż stromych zboczy wąwozu Gali Ali Bek jedziemy drogą do Irbilu. Zbliżając się do miasta widzimy budującą się autostradę. Üç Oyundan Onyedi Müzik z 1999 roku, to drugi w dorobku album BaBa ZuLa. Z tej płyty słuchaliśmy transowego utworu Çöl Aslanlari (Lwy Pustyni).

cz. 2:: Upalna droga z Kurdystanu do Gruzji

22:49, piotrpiegat , pokazy
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 kwietnia 2016

Tallińskie wybrzeże w dużej części zostało zagospodarowane przez Rosjan, zarówno carów, jak i sowietów. Prawie sześciokilometrowa ścieżka z portu Pirita do centrum Tallina pełna jest biegaczy, rolkarzy i rowerzystów. Przez całą drogę do centrum widać malowniczo położoną tallińską Starówkę i port, z którego odpływają promy do Helsinek. Wszystko to tworzy malowniczą panoramę miasta.


Pirita, to północno-wschodnia, nadmorska dzielnica Tallina, ulubione miejsce odpoczynku mieszkańców miasta. Nazwa pochodzi od średniowiecznego, szwedzkiego Pirita klooster (Klasztor Św. Brygidy), założonego tu w XV wieku. Stojący niedaleko morza konwent był dosyć oryginalny - razem mieszkali tu bowiem mnisi i mniszki. W XVI wieku, podczas oblężenia miasta przez Iwana Groźnego, klasztor został zniszczony i nieodbudowany, z czasem zamieniając się w romantyczne, malownicze ruiny. Imponujące wielkością ruiny kościoła i klasztoru są obecnie pod opieką zgromadzenia sióstr Brygidek. Długa, piaszczysta plaża osłonięta jest od głównej drogi sosnowym laskiem. Nad brzegiem morza rozlokowały się restauracje, puby i budki z lodami. Marina w Piricie, to niewielka przystań jachtowa z pozostałościami Tallinna Olumpiakeskus - budynków i instalacji z czasu Letnich Igrzysk Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku, podczas których u ujścia rzeki Pirity odbywały się na zatoce konkurencje żeglarskie. Dziś trochę już podstarzałe budynki są często odwiedzanym centrum sportowym - mieści się tu kompleks basenów, sauny i siłownie.


Wzdłuż wybrzeża porozrzucane są też inne, postsowieckie obiekty. Wielki, betonowy Maarjamäe memoriaal, czyli "Pomnik na Górze Marii", znajduje się nad samym morzem i rozciąga się z niego malownicza panorama Starówki. Obiekt jest jednym z lepszych miejsc do obserwowania długich, letnich zachodów słońca nad Zatoką Tallińską. Obiekt z lat 60-tych upamiętnia bolszewików walczących przeciw... Estończykom w czasie estońskiej wojny wyzwoleńczej (1918-20) oraz sowieckich żołnierzy walczących z hitlerowcami i estońskimi oddziałami SS w czasie II wojny światowej. W sumie cały kompleks z 35-metrowym obeliskiem i betonową niecką (odwróconą piramidą) wygląda na tyle charakterystycznie, że doczekał się kilku "ludowych pseudonimów". Niektórzy nazywają kompleks "grobem Pinokia", inni "snem impotenta", jeszcze inni mówią o "estońskiej piramidzie słońca". Z kolei Finowie podejrzewają Estończyków o próbę zbudowania mostu przez Zatokę Fińską do Helsinek. W pobliskim pałacyku Maarjamäe Loss ulokował się oddział Estońskiego Muzeum Historycznego. Placówka specjalizuje się w międzywojennej historii kraju - można prześledzić tu drogę Estonii do uzyskania niepodległości w 1918 roku. Pseudogotycki pałacyk w stylu angielskich dworków wzniesiono w XIX wieku, jako letnią rezydencję carskiego generała. Niedaleki, położony w głębi lądu, leśny cmentarz Metsakalmistu, można porównać do warszawskich Powązek - miejsca pochówku osób sławnych i zasłużonych. Spoczywają tu m.in. poetka Lydia Koidula, pisarz Anton Hansen Tammsaare, czy prezydent międzywojennej Estonii Konstantin Päts.

Za lasem Maarjamäe sowiecka administracja rozsypała wiaderko z klockami, które ułożyły się w jedno z największych blokowisk w Europie - dzielnicę Lasnamäe. Zbudowana w latach 70-tych, licząca około 120 tysięcy mieszkańców, składa się właściwie tylko z bloków i przez długi czas stanowiła autonomiczny organizm w granicach miasta. W czasie istnienia ZSRR w dzielnicy mogli osiedlać się właściwie tylko Rosjanie.


Jedną z największych (i najwyższych) atrakcji turystycznych Pirity jest Teletorn - olbrzymia, 314-metrowa wieża telewizyjna. Widać z niej nie tylko miasto, ale i wielkie, pasażerskie promy przemierzające Zatokę Fińską w drodze do Helsinek. Zmodernizowana budowla z platformą widokową i kawiarnią na poziomie 170 metrów została wzniesiona w 1980 roku przy okazji Igrzysk. Estończycy mawiają, że przez lata spędzone za żelazną kurtyną była dla nich oknem na wolny świat. Nocą przy dobrej widoczności szczęśliwcy mogą dostrzec z niej nawet światła Helsinek. Wieża była miejscem ważnych dla Estonii wydarzeń historycznych. 20 sierpnia 1991 próbowali ją zająć sowieccy spadochroniarze. Estończycy stawili opór, garstka obrońców zamknęła się wewnątrz wieży, a wszyscy czekali na szturm wojska - analogiczny do tego jaki miał miejsce w Wilnie. Tego samego wieczoru, Rada Najwyższa Republiki Estonii zdecydowała o wycofaniu z ZSRR i ogłosiła niezależność kraju. Dzisiaj Teletorn to ciekawy kompleks naukowo-rozrywkowy, gdzie poza historią i architekturą wieży, można poznać aspekty nowoczesnej technologii, skorzystać z ekspresowej windy i przybliżających kamer widokowych, stanąć na przeźroczystym włazie i spojrzeć pod nogi 170 metrów w dół (tylko dla pozbawionych lęku wysokości). Niezapomnianych wrażeń dostarcza też wyjście na zewnętrzny taras widokowy - widoki, wiatr oraz bajońskie ceny w tutejszej kawiarni wprost oszałamiają.


Poza Starym Miastem w Tallinie swoim pięknem urzeka również XVIII-wieczny zespół pałacowo-parkowy Kadriorg. Letnia rezydencja cara Piotra Wielkiego, to jeden z najpiękniejszych i najlepiej zachowanych kompleksów pałacowych w krajach bałtyckich. Kadriorg (w estońskim oznacza "Dolina Katarzyny") powstawał pod czujnym okiem cara, specjalnie dla ukochanej, przyszłej carycy Katarzyny I. Barokowy pałac, zaprojektowany przez Nicolo Michettiego, wzniesiony został na wzór ówczesnych włoskich pałaców, z trzypoziomową fasadą od frontu i dwupoziomową z tyłu, tworząc unikalną mozaikę architektoniczną. W niewielkim Białym Domku, w którym przed wybudowaniem pałacu na czas pobytu w Tallinie zatrzymywał się Piotr I, urządzono muzeum z wieloma osobistymi przedmiotami cara. Rozległy kompleks parkowy ciągnie się między brzegiem morza a wapiennym wzgórzem Lasnamagi. W urządzonym w stylu francuskim parku znajdują się fontanny, kwiaty, przystrzyżone krzewy, ławeczki oraz pomniki zasłużonych Estończyków. Najnowszą częścią parku są japońskie ogrody otworzone w 2011 roku, zaprojektowane przez znanego architekta krajobrazu Masao Sone. Rośliny w ogrodzie dobrane zostały specjalnie do chłodnego, estońskiego klimatu. Na wiosnę rozkwitają drzewa wiśni i rododendrony, latem irysy, a jesienią ogród wypełnia się czerwienią, pomarańczą, żółcią i brązem. Kadriorg jest ulubionym miejscem spacerów i wypoczynku mieszkańców Tallina oraz nowożeńców, którzy przyjeżdżają tu na ślubne sesje fotograficzne.


Innym, ważnym budynkiem w parku jest Pałac Prezydencki z lat 30-tych XX wieku, który bardzo dobrze komponuje się z pałacem Kadriorg (niektórzy nawet je mylą, co zważywszy na odmienny styl architektury jest dosyć dziwne). Pałac prezydencki od tyłu ogrodzony jest wysokim murem, ale od frontu można podejść praktycznie pod same drzwi - trzeba tylko uważać na dwóch uzbrojonych strażników. W parku i jego okolicy znajdują się też inne, interesujące muzea. Klasycystyczny budynek pałacowej kuchni z XVIII wieku, to obecnie część Estońskiego Muzeum Sztuki. Kolekcja składa się m.in. z europejskiego malarstwa, rosyjskich ikon (XIV-XIX wiek) i chińskiej porcelany. W starych, drewnianych domach mieszczą się muzea Eduarda Vilda, estońskiego pisarza okresu międzywojennego oraz Antona Hansena Tammsaare - narodowego powieściopisarza estońskiego z XIX wieku. Nad brzegiem zatoki na wprost Kadriorgu stoi pomnik ofiar katastrofy rosyjskiego okrętu wojennego "Rusałka", który zatonął w 1893 roku w okolicach Helsinek. Pomnik przedstawia anioła z wyciągniętą ręką trzymającego prawosławny krzyż skierowany w stronę miejsca zatonięcia okrętu.


W pobliżu Kadriorgu znajduje się wbudowany w zbocze wzgórza Lasnaberg, niezwykły gmach Estońskiego Muzeum Sztuki Współczesnej KUMU (KUnstiMUuseum). Perła nowoczesnej architektury autorstwa fińskiego architekta Pekki Juhani Vapaavuori, to najdroższy i najbardziej ekscentryczny obiekt publiczny w historii Estonii. Nowoczesną konstrukcję spajają tafle szkła, stal i wapienne mury (wapień to narodowy kamień Estonii). Budynek sprawia wrażenie jakby wdzierał się w niebo. Otwarte w 2006 roku muzeum od razu stało się jedną z największych atrakcji Tallina. Na siedmiu kondygnacjach prezentuje się tu przekrój estońskiej sztuki od początków XVIII wieku do czasów współczesnych. Oprócz malarstwa w muzeum są również rzeźby, instalacje i fotografie.

Obok Kardiorgu znajduje się olbrzymi amfiteatr festiwalowy nazywany "Polem Śpiewu" (Lauluväljak). Jedyny w swoim rodzaju amfiteatr szczyci się imponującą, modernistyczną architekturą oraz wyjątkowym położeniem na zboczu wzgórza Lasnaberg. Olbrzymia scena z muszlą i wieżą usytuowana jest tyłem do zatoki, podczas gdy publiczność zbiera się na zielonym zboczu opadającym łagodnie aż do samej sceny. Największe wrażenia zapewniają miejsce na samym szczycie wzgórza z wieczornym widokiem na skrzące się światłami wybrzeże Tallina. Dzięki organizowanym tu obchodom narodowego Święta Pieśni i Tańca, Pole Śpiewu jest jednym z najważniejszych, estońskich symboli wolności i niepodległości. Narodowa tradycja, masowych chóralnych śpiewów pochodzi jeszcze z połowy XIX wieku. Żyjący wówczas w carskim, a potem w radzieckim imperium Estończycy - niemający najmniejszego wpływu na życie społeczne i polityczne kraju - znaleźli ujście dla swoich patriotycznych uczuć, organizując wielkie, plenerowe koncerty. W 1988 roku tereny festiwalowe stały się centrum słynnej "Śpiewającej Rewolucji". Nocne Święto Pieśni przyciągnęło wówczas około 300 tysięcy "śpiewających wywrotowców", żądających niepodległości Estonii. Zanim Estonia odzyskała niepodległość, minęły jeszcze trzy lata. Organizowane obecnie raz na pięć lat uroczystości, gromadzą tysiące chórzystów, śpiewaków, instrumentalistów i tancerzy, ubranych w tradycyjne, kolorowe stroje ludowe, a także około 100 tysięcy osób zebranych na widowni. To wyjątkowe, fascynujące wydarzenie, dzięki któremu Estończycy zdobyli sobie przydomek "rozśpiewanego narodu". Niepowtarzalny charakter święta sprawił, że festiwal znalazł się na liście Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.

 

Kolejną, estońską artystką, która nawiązuje w muzyce i wykonywanych utworach do swoich korzeni, jest wokalistka, instrumentalistka i kompozytorka Mari Kalkun. Pochodzi z Võrumaa - pagórkowatego i pełnego lasów regionu w południowo-wschodniej Estonii, przy granicy z Łotwą. Jej utwory inspirowane są tutejszą naturą, rozległą przestrzenią i bujną przyrodą; tradycyjnymi melodiami, pieśniami i poezją ludową; dawnymi, pełnymi magii opowieściami. Wiele z wykonywanych przez nią tekstów napisanych zostało przez lokalnych, ludowych poetów, opisujących życie na wsi, wśród lasów, pięknej przyrody i sielskich krajobrazów. Jej nastrojowe pieśni w południowo-estońskim dialekcie võro, przeplatanym tradycyjnym śpiewem runicznym, nazywanym regilaul, tworzą atmosferę pełną medytacji. Mari wykonuje je na wielu, różnych instrumentach: gitarze, akordeonie, fortepianie i własnoręcznie wykonanym kannelu - lokalnej odmianie cytry, spokrewnionej z łotewskimi kokles i litewskimi kanklami. Ważną częścią jej kompozycji są improwizacje i niezwykłe dźwięki uzyskiwane na różnych gwizdkach, rurach i dziecięcych zabawkach.

Muzyczne inspiracje Mari Kalkun wywodzą się z jej dzieciństwa spędzonego w krainie Võru. Jej rodzinny dom usytuowany jest na szczycie wzgórza wśród lasów, gdzie z rzadka dociera jakakolwiek komunikacja. Jej pradziadowie kupili to miejsce pod koniec XIX wieku za "fartuch pełen srebrnych monet". Na podwórzu rośnie już ponad 100-letni klon, zasadzony przez pradziadka Mari. Jako dziecko Mari uwielbiała spędzać wolny czas, a potem wszystkie wakacje i ferie, pod tym właśnie klonem. Lasy, pola, piękna przyroda i pagórkowaty, pełen przestrzeni krajobraz Võrumaa, do dzisiaj mają wpływ na jej muzyczne poszukiwania. Do szkoły muzycznej chodziła w Elva niedaleko Tartu, gdzie uczyła się gry na fortepianie. To tam zaczęła komponować pierwsze swoje piosenki z akompaniamentem fortepianu, pisać swoje teksty i śpiewać je z przyjaciółmi ze szkoły. Na początku naszego wieku, jako nastolatka zaczęła interesować się estońską muzyką ludową, jeździć na festiwale folkowe, gdzie coraz silniej rozwijał się nurt muzyki tradycyjnej. Z przyjaciółmi założyła zespół Marr, łączący tradycyjne pieśni i melodie z jazz-rockowymi rytmami, z którym wystąpiła na festiwalu muzyki folkowej w Viljandi. Po ukończeniu liceum w Tartu Mari rozpoczęła studia na uniwersyteckiej Akademii Kultury w Viljandi, gdzie uczyła się gry na akordeonie i kannelu. W 2011 roku zaczęła studia magisterskie na specjalizacji śpiewu tradycyjnego na Estońskiej Akademii Muzyki i Teatru w Tallinie. W tym czasie uzyskała również roczne stypendium na Wydziale Muzyki Ludowej Akademii Sibeliusa w Helsinkach, gdzie poznała zasady oraz techniki wokalne stosowane w karelskich pieśniach runicznych. Pobyt w helsińskiej Akademii okazał się dla Mari niezwykłą inspiracją w podejściu do współczesnej muzyki ludowej oraz sztuki improwizacji.

Pierwsze nagrania Mari Kalkun znalazły się na składance Toatuur (Wycieczka do domu) - kolekcji muzyki folkowej wykonywanej przez estońskich bardów, wydanej przez małą wytwórnie Õunaviks (która wydaje także solowe płyty artystki). Pierwszy, nagrany w Viljandi album Üü tulõk (Nadejście nocy), ukazał się w 2007 roku i zyskał duże uznanie wśród słuchaczy i recenzentów. Sukces zaowocował serią koncertów w kilku krajach Europy, w Rosji, Armenii oraz dużą trasą po Japonii. Obok Mari na płycie zagrali - pianista Triin Norman oraz fiński gitarzysta i flecista Ramo Teder, znany z solowego projektu o nazwie Pastacas. Kolejny album Vihmakõnõ (Ukochany deszcz) Mari zadedykowała swoim dziadkom. Nagrała go w 2010 roku, w kilku różnych miejscach i drewnianych domach starej dzielnicy Tartu Supilinn, czyli "Miasta-zupy" (wszystkie ulice tej dzielnicy noszą nazwy warzyw i owoców - składników tradycyjnej, estońskiej zupy). Każdy z utworów nagrywany był w innym domu, mieszkaniu, na innym, oryginalnym pianinie - na przykład w domu matki Mari. W nagraniach dominuje minimalizm dźwięków połączony z nostalgią oraz kameralnym nastrojem spokojnego, uniwersyteckiego miasta, w którym artystka spędziła swoją młodość. Mari śpiewa i gra tu na pianinach, gitarze, kannelu, akordeonie, tubie i melodyce. Towarzyszą jej Triin Norman i kontrabasista Tanel Kadalipp

W 2012 roku, podczas pobytu w Akademii Sibeliusa w Helsinkach, Mari Kalkun rozpoczęła współpracę z poznanymi tam muzykami, tworząc projekt muzyczny pod nazwą Mari Kalkum & Runorun. W języku fińskim „runo” oznacza wiersz, tradycyjną opowieść, legendę, starą baśń lub podanie ludowe. Słowo "run" w języku staronordyckim oznacza z kolei "tajemnicę". Natomiast "runy", to dawne, skandynawskie pieśni runiczne - tradycyjne, fińskie i karelskie pieśni ludowe. Runy, to epicka lub liryczna forma śpiewanej poezji ludowej, powstała około 3 tysięcy lat temu wśród plemion zamieszkujących wybrzeża Zatoki Fińskiej. Bohaterem run epickich jest zazwyczaj "potężny, plemienny szaman, znachor-czarownik, pieśniarz i duchowy przywódca, który udaje się do krainy zmarłych w poszukiwaniu zaklęć". Runy liryczne natomiast, to pieśni towarzyszące w codziennych zajęciach i uroczystościach - pełna magii, rytualna poezja, wyrażająca głębokie uczucia. Runorun więc to nic innego jak dawne, tajemnicze, śpiewane baśnie i opowieści. Razem z Mari zespół Runorun współtworzą muzycy grający na tradycyjnych, etnicznych instrumentach. Pochodząca z Saarijärvi w środkowej Finlandii Maija Kauhanen, śpiewa i gra na tradycyjnym, 12-strunowym, fińskim kantele. Kontrabasista Nathan Riki Thomson pochodzi z Australii, gdzie ukończył Konserwatorium Muzyczne w Queensland. Przez pięć lat mieszkał w Afryce, gdzie od tradycyjnych muzyków afrykańskich uczył się gry na fletach i kalimbach. Tatu Viitala gra na różnych, etnicznych instrumentach perkusyjnych, łącząc je w jeden, niezwykły świat rytmu. Wspólne poszukiwania i dźwiękowe improwizacje pozwoliły całej czwórce wybrać się we wspólną, fascynującą podróż w odkrywaniu nieznanych miejsc. Podróż w świat tajemniczych baśni, starych opowieści i pieśni runicznych znad Zatoki Fińskiej. Ich album Tii ilo (Piękno drogi) został wydany wiosną 2015 roku przez renomowane, fińskie wydawnictwo Rockadillo Records. W tym samym roku płyta ta ukazała się w nowej edycji w Japonii - już ze zmienioną okładką. To opowieść o uroku bycia w drodze, w ciągłym ruchu, w poszukiwaniu i odkrywaniu nieznanego. Opowieść czerpiąca energię z estońskich, tradycyjnych pieśni w dialekcie võro, fińskiej i karelskiej poezji i ludowych przekazów oraz improwizacji i muzyki współczesnej. Muzyczne pejzaże na Tii ilo malują transowe rytmy basu i bębnów; dzikie, pierwotne głosy; kameralne, nastrojowe pieśni oraz oniryczne dźwięki skandynawskich lir. Album został nagrany latem 2014 roku w małej miejscowości Tuhalaane w południowej Estonii, w niewielkim studio urządzonym w małym, drewnianym domku, nieopodal ruin starej cerkwi, nad brzegiem malowniczego jeziorka.


W 2013 roku Mari Kalkun otrzymała nagrodę dla najlepszej wokalistki etnicznej w Estonii. W tym samym roku jej dwie tradycyjne ballady znalazły się na ścieżce dźwiękowej niezwykłego, kameralnego filmu Kertu, uznanego za najlepszy film w Estonii. Mari wraz z Runorun koncertuje zarówno w kraju, jak i za granicą (Finlandia, Węgry), raz nawet towarzysząc prezydentowi Estonii w jego oficjalnej wizycie na Litwie. W 2015 roku ukazała się płyta z kolejnym projektem Mari, zatytułowana Upa-upa ubinakõnõ, a prezentująca piosenki dla dzieci w języku võro. Projekt ten, to współpraca Mari z estońską akordeonistką Tuulikki Bartosik oraz fińskim gitarzystą Ramo Tederem, grającym również na niewielkiej, tradycyjnej fińskiej lirze jouhikko. Na płycie znalazły się proste, wesołe melodie i piosenki - niektóre z nich mają stare, tradycyjne teksty, niektóre zaś to tradycyjne pieśni z Võrumaa. Album został wydany przez Instytut Dzieci Võru - instytucję podtrzymującą przy życiu dawny język võro.

Tsuutelli-luutelli z płyty Upa-upa ubinakõnõ (2015)

Mari Kalkun & Runorun Jakopi unõnägo czyli Sen Jakuba

Mari Kalkun & Runorun - Tee hümn

Mari Kalkun - Hommikuvalge z płyty Vihmakõnõ (2010)

Mari Kalkun - Üü tulõk (2007) w wersji koncertowej z Kanuti Gildis w 2011 roku 

Mari Kalkun - Mu õnn z płyty ÜÜ tulõk (2007)


1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 67

Wirtualne Gęśle