Kategorie: Wszystkie | audycje | muzyka z płyt | pokazy | relacje | zapowiedzi | zdjęcia
RSS
sobota, 28 maja 2016

„Chcecie połazić po gruzińskich górach?” – zapytał retoryczne Piotrek. Obie z Alą miałyśmy niedosyt Kaukazu, więc taka oferta nie mogła zostać bez odzewu (...) Zamiast namiotu naszym domem na prawie 3 tygodnie stał się przemyślnie urządzony i świetnie zaprowiantowany niebieski opel movano (pieszczotliwie zwany Movankiem), który zapewniał dach nad głową i nocleg w każdych warunkach, a więc możliwość odbicia od głównych szlaków." (MJ)

Tak rozpoczęła się kolejna, slajdowa relacja z podróży w Klubie Podróży Jarema. 5 marca, wraz z Magdą Jackowską i Alą Majewską (a także gościnnym udziałem kierownika wyprawy Piotra Słowika) wybraliśmy się w długą i upalną podróż do Turcji, Gruzji oraz irackiego Kurdystanu. Przed nami muzyczna relacja z pokazu "Kurdystan - upalna droga do Gruzji".

fot. Magdalena Jackowska

"Pod koniec czerwca 2014 roku ruszyliśmy do Gruzji trasą nieoczywistą, wokół Morza Czarnego: przez Ukrainę, Rumunię, Bułgarię i Turcję. Po drodze postanowiliśmy wpaść do irackiego Kurdystanu, który od niedawna kusił (s)pokojem i otwartością na turystów. I tak, niepostrzeżenie droga okazała się równie ciekawa jak cel podróży." (MJ)

Pokaz rozpoczął się od instrumentalnego Piece for Solo Flute, z koncertowego albumu Toward the Within z 1994 roku, legendarnego duetu Dead Can Dance. Zespół powstał w 1981 roku w australijskim Melbourne. Założyli go brytyjski multiinstrumentalista Brendan Perry oraz australijska wokalistka Lisa Gerrard. Po szybkich przenosinach do Londynu duet podpisał kontakt z legendarną wytwórnią płytową 4AD, specjalizującą się w mrocznej, nastrojowej muzyce alternatywnej. Zadebiutowali płytą wydaną w 1984 roku, zaś w 4AD ukazały się wszystkie, cieszące się wręcz kultową sławą płyty Dead Can Dance. Duet czerpie inspiracje i motywy z muzyki etnicznej, world music, chorałów gregoriańskich i muzyki dawnej. Szczególną uwagę przykuwa głęboki, wręcz magiczny głos Lisy Gerrard. Toward The Within, to pierwszy (i przez wiele lat jedyny) album koncertowy zespołu. Zawiera 15 utworów, z których tylko pięć znalazło się na poprzednich albumach duetu. Album nagrany został w 1993 roku w Mayfair Theatre w Santa Monica w Kalifornii. Było to ostatnie duże wydarzenie w Mayfair Theatre, jakiś czas później został on uszkodzony w wyniku trzęsienia ziemi i zburzony. Album został nagrany w znakomitej jakości dźwięku, niewiele różniącej się od nagrań studyjnych. Wraz z Brendanem (to on gra na flecie w Piece for Solo Flute) i Lisą wystąpiło tu jeszcze pięciu muzyków grających na wielu, różnych instrumentach tradycyjnych i etnicznych, m.in. na dudach Uillean pipes, irlandzkim buzuki, gitarze 12-strunowej, flażolecie, instrumentach perkusyjnych. Melancholijna, kontemplacyjna muzyka Dead Can Dance, zakorzeniona w folklorze różnych narodów oraz w muzyce średniowiecznej, ma w sobie coś z magicznego rytuału. Podniosłe pieśni śpiewane natchnionym głosem przez Lisę i akustyczne ballady Brendana to kwintesencja stylu nazwanego dark independent, z którym w pierwszej kolejności utożsamia się właśnie duet Dead Can Dance.


Pierwszy przystanek w drodze do Turcji miał miejsce w Rumunii. Położony na terenie historycznej Mołdawii Monaster Neamţ, to jeden z najstarszych i najważniejszych, prawosławnych klasztorów rumuńskich. Powstał w XIV wieku jako jeden z pierwszych w państwie mołdawskim. Słynął z jednej z największych bibliotek i pracowni ikon, stąd często był określany prestiżowym mianem ławry. W monasterze znajduje się ponad 600-letnia biblioteka z blisko 11 tys. woluminów oraz zbiór ikon i innych dzieł sztuki prawosławnej. W Berca niedaleko miasta Buzău, obejrzeliśmy wulkany błotne - zjawisko typowe dla terenów roponośnych. Błotne substancje, słona woda i opary gazu wydobywają się z małych, stożkowych kraterów i jeziorek błotnych. Panuje tu iście księżycowy krajobraz - rytmiczne, błotne wybuchy i bulgoczące kałuże. W przejeździe przez Rumunię towarzyszył nam prog-rockowy przebój Timisoara legendarnego, transylwańskiego zespołu Phoenix (czytaj: Rumunia - za siedmioma górami, za siedmioma grodami (cz. 3)


"Turcja południowa i wschodnia zaskoczyła nas różnorodnością przyrodniczą i kulturową." (MJ)

Anatolia, środkowa Turcja. Tuz Gölü czyli Jezioro Solne, to jedno z największych słonych jezior na świecie i drugie pod względem wielkości w Turcji. Położone na płaskowyżu, w tektonicznej depresji, płytkie, słone jezioro o 33% zasoleniu, znane jest z wydobycia soli kamiennej. Każdego lata jezioro cofa się, bieleje lub czerwieni, pozostawiając przy brzegu popękane, grube warstwy soli.

A my słuchamy Muzycznej Opowieści (Sohbet Müziği) ze ścieżki dźwiękowej tureckiego serialu Yunus Emre Aşkın Yolculuğu. "Yunus Emre - Podróż Miłości" to bardzo popularny obecnie w Turcji serial telewizji TRT1, reżyserowany przez Emre Konuka. Filmowo-muzyczna opowieść o życiu Yunusa Emre, średniowiecznego, tureckiego derwisza, poety i mistyka, członka sławnego bractwa wędrownych derwiszów. Emre, to jeden z najważniejszych poetów Anatolii, który jako pierwszy opracował i opisał w języku tureckim zasady sufizmu. Tworzył popularne utwory pisane formą ludowego wiersza. Tytułową rolę Yunusa Emre zagrał Gökhan Atalay. Autorami oryginalnej ścieżki dźwiękowej serialu są Alpay Göltekin oraz Gürkan Çakıcı - kompozytorzy muzyki filmowej ze Stambułu. To nastrojowa i pełna zadumy muzyka, zagrana na tradycyjne instrumenty perkusyjne - bendir i tambur - oraz turecki flet ney.

Południowo-wschodnia Turcja. Miasto Sanli Urfa, to cel pielgrzymek wyznawców islamu i judaizmu, wedle tradycji silnie związane z życiem dwóch proroków – Abrahama i Hioba. Podobno pierwsze miasto - Edessa - powstało w tym miejscu po biblijnym potopie. Po I wojnie światowej, dla upamiętnienia oporu mieszkańców przed francuskim okupantem (1918–20), Urfa otrzymała przedrostek Sanli, czyli „wspaniała, bohaterska”. Miasto zachwyca swym nieśpiesznym rytmem i uśmiechami mieszkańców, a każdy spacer kończy się w parku Gölbasi, otoczoną beżowymi domami oazą zieleni - sercu Starego Miasta. W parku wszędzie rosną róże, a w świętej sadzawce pływają karpie dokarmiane przez odwiedzających. Nad miastem górują ruiny zamku złego króla Nimroda, z dwiema kamiennymi kolumnami. Niezwykłe wrażenie robi zajmujący dużą część miasta kryty bazar, pełen wąskich i krętych uliczek, zadaszonych i otwartych, kilku Hanów, łaźni i meczetów. W najstarszej dzielnica Urfy z mnóstwem starych kamiennych domów, pomiędzy którymi wiją się brukowane uliczki, poczuć można prawdziwy zapach dawnego Wschodu, który nie zmienił się od dwóch tysięcy lat.

W Sanli Urfa towarzyszy nam muzyka Berberów - rdzennych mieszkańców północnych krańców Afryki - w klasycznym utworze Adarghal (The Blind In Spirit). Pochodzący z algierskiej, górzystej Kabylii Abdelli gra na algierskiej mandoli (podobnej do gitary portugalskiej), łącząc w swoich utworach tradycyjną, muzykę berberyjską z muzyką arabskich medyn. Album New Moon (1995), to muzyka korzenna - naturalny, mantrowy styl gry i natarczywie zawodzący głos - z wyczuciem połączona ze współczesną produkcją i miękkimi brzmieniami syntezatora. Zespół instrumentalistów tworzą Marokańczycy, grający zarówno na darbukach, bendirze, skrzypcach i tunezyjskim ney (flet), jak i na andyjskich charango i cajone; ukraińskiej bandurze i wielkiej cytrze.


W południowo-wschodniej Turcji można znaleźć ślady wspaniałej, chrześcijańskiej cywilizacji Asyryjczyków. Hasankeyf to urocze, skalne miasto, zbudowane na stromych brzegach Tygrysu. Przypomina nieco Kapadocję z wykutymi w skałach domami i kościołami Nad rzeką górują pozostałości skalnej cytadeli, a w rzece stoją przęsła dawnego mostu z VII wieku. Wiele wskazuje, że to niezwykłe miejsce wkrótce bezpowrotnie zniknie, wraz z całą okolicą, która zostanie zalana na skutek budowy wielkiej zapory.

Aynur Doğan, to najbardziej znana w świecie, kurdyjska wokalistka folkowa. Pochodzi z małego, górskiego miasteczka Çemişgezek w prowincji Tunceli w południowo-zachodniej Turcji. Swoje utwory śpiewa zarówno po turecku jak i po kurdyjsku. Międzynarodowe uznanie zdobyła swoim niezwykłym, pełnym pasji i wyrafinowania głosem, folkowym repertuarem oraz grą na sazie - lutni, bardzo popularnym w tureckiej muzyce ludowej. Muzyka Aynur czerpie z kurdyjskich tradycji, co wywołuje sprzeciw władz tureckich. Od najmłodszych lat Aynur uczyła się gry na sazie, a podczas studiów w Szkole Muzycznej ASM w Stambule zaczęła również szkolić głos. Jej mistrzami i nauczycielami byli znani tureccy pieśniarze Begüm Erdem i Aşkın Metiner. W 2002 roku wydała swój debiutancki album Seyir. Przełomem stał się jej kolejny album Keçe Kurdan (Kurdyjska Dziewczyna) z 2004 roku, który sprawił, że muzyką kurdyjską zainteresował się cały świat, a London Times umieścił artystkę na okładce dodatku "Kulturalne bogactwo Turcji". Popularność Aynur zaowocowała licznymi ofertami występów na srebrnym ekranie. Zadebiutowała w filmie Gönül Yarası-Heartache, gdzie zaśpiewała poruszającą, kurdyjską balladę ludową. To był pierwszy raz, kiedy w tureckim filmie można było usłyszeć piosenkę zaśpiewaną po kurdyjsku. Pojawiła się również w w filmie dokumentalnym Fatiha Akına Crossing the bridge: The sound of Istambul. Kolejne swoje płyty nagrywała we współpracy z popularnymi artystami i zespołami tureckimi, m.in: Orient Expressions, Kardeş Türküler, Grup Yorum oraz Mikailem Aslanem. W 2010 roku wydała bardzo ciepło przyjęty przez słuchaczy album Rewend oraz zaśpiewała na ceremonii otwarcia Europejskiej Stolicy Kultury w Stambule. Z kolei w 2011 roku, Aynur była gorąco oklaskiwaną przez polską publiczność gwiazdą warszawskiego festiwalu Skrzyżowanie Kultur.

Wydany w 2013 roku album Hevra (Razem), to już ósma płyta Aynur Doğan. Album łączy tradycyjne, kurdyjskie korzenie z wieloma różnymi wpływami muzycznymi. Współproducentem płyty jest hiszpański kompozytor i wirtuoz gitary flamenco Javier Limón - pięciokrotny laureat Latin Grammy, współpracownik m.in. Yasmin Levy i Buiki. Limón wzbogacił muzykę o dźwięki gitary flamenco, a razem z Aynur stworzyli unikalną fuzję muzyki i śpiewu kurdyjskiego z andaluzyjskim flamenco. Charakterystyczne dźwięki instrumentów kurdyjskich takich jak flet ney, bilûr lub dwu- i trzystrunowy tembûr, połączyli z dźwiękami basu i perkusji, fortepianu, wiolonczeli, klarnetu, buzuki oraz tańcem flamenco. W centrum uwagi nadal jednak znajduje się głos Aynur. W utworze Tobedarim dominuje funkowy rytm basu i delikatne brzmienia nylonowych strun gitary flamenco.


Docieramy do granicy turecko-irackiej. Tu zaczyna się iracki Kurdystan, a właściwie Kurdyjski Region Autonomiczny w Iraku. Kurdowie są czwartym co do liczebności, bo około 25 milionowym, narodem Bliskiego Wschodu, jednym z najliczniejszych narodów świata, który nie ma własnej państwowości. W 1991 roku siły kurdyjskie wyparły stąd wojska irackie, ustanawiając de facto niezależne państwo kurdyjskie. Nigdy jednak nie ogłoszono niepodległości Kurdystanu. Pierwsze od granicy miasto to Dohuk (Duhok, Dahuk starożytna Nohadra), siedziba pierwszych, chrześcijańskich biskupów. Miejscowy kościół Mart Mariam, został przejęty przez władze irackie i zamknięty w 1982 roku, by zapobiec korzystaniu z niego przez Asyryjczyków.

Anouar Brahem, to tunezyjski wirtuoz lutni oud, jeden z najciekawszych artystów wywodzących się z kultury arabskiej. W swojej muzyce łączy europejską tradycję klasyczną, arabskie harmonie, jazz i muzykę orientalną z mistrzowską improwizacją na oudzie. Od jego arabskiej nazwy (al-ud) pochodzi słowo lutnia. Oud pochodzi z terytorium dzisiejszego Iraku. Pierwsze ryciny grających na nim muzyków, pochodzą sprzed dwóch tysięcy lat. W średniowieczu rozprzestrzenił się on na cały Bliski i Środkowy Wschód, północną Afrykę i dotarł do Europy. W średniowiecznej muzyce basenu Morza Śródziemnego przenikały się wpływy różnych kultur i narodów zamieszkujących ten obszar. Oud stał się ulubionym instrumentem wędrownych minstreli. W Europie oud przekształcił się w lutnię, a potem w gitarę.

Anouar Brahem jest jednym z najsławniejszych, współczesnych oudzistów, uczniem Alego Sriti - jednego z największych mistrzów oudu w historii. Brahem urodził się w medynie - starej, arabskiej dzielnicy Tunisu. Studiował grę na oud w miejscowym konserwatorium muzycznym, grał solo specjalizując się klasycznej muzyce arabskiej. Na początku lat 80. wyjechał na cztery lata do Paryża, a po powrocie do Tunisu założył swój pierwszy zespół, z którym koncertował w USA i Kanadzie. Zaowocowało to kontraktem ze słynną, niemiecką wytwórnią płytową ECM, dla której nagrywa od 1991 roku. Brahem gra w różnych składach instrumentalnych, choć najczęściej w trio, ze znanymi muzykami jazzowymi z Europy i USA, takimi jak Jan Garbarek, Dave Holland czy John Surman. W świecie muzycznym Brahema uważa się za pioniera, który wprowadził lutnę oud do współczesnej muzyki jazzowej. Nagrywa wyśmienite, wysmakowane płyty, muzykę filmowa i teatralną, z wielkim umiarem i wyczuciem łączy tradycję bliskowschodnią i arabską z nowoczesnością i współczesnymi, zachodnimi gatunkami muzycznymi.

Astrakan Café, to szósty album Anouara Brahema wydany w wytwórni ECM. Nagrany został w 1999 roku w starym, średniowiecznym klasztorze Św. Gerolda w Austrii. Jako Anouar Brahem Trio, muzyk nagrał go wraz ze swym przyjacielem, tunezyjskim perkusjonistą Lassadem Hosnim - grającym na bendirze, darabuce i tabli - oraz znakomitym klarnecistą, tureckim Cyganem, pochodzącym z Bursy Barbarosem Erköse. Muzycy wspólnie tworzą tu tzw. takht - tradycyjny mały zespół improwizujących muzyków. Takht, to dosłownie "tron", a w tym przypadku wspólne podium, na którym muzycy razem zasiadają wygodnie „po turecku”, dobrze się widzą, słyszą i "rozmawiają" ze sobą na różnych instrumentach. Płyta składa się z 14 kompozycji, noszących przeważnie geograficzne tytuły z peryferiów muzułmańskiego Wschodu, głównie z Azji Środkowej - irańskiej, tatarskiej, czy turkmeńskiej. Słychać w nich wpływy muzyki arabskiej, tureckiej, bałkańskiej, cygańskiego flamenco, indyjskich rag oraz orientalnego jazzu. Astrachań - miasto u ujścia Wołgi do słonego Morza Kaspijskiego - zanim w XVI wieku nie zostało włączone do Rosji, było stolicą chazarskich i tatarskich chanatów. Do dziś pozostaje miejscem niezwykłym, bardzo specyficznym, różnorodnym etnicznie i o bogatej tradycji, raczej mało znanej zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie. Utwór Astrakan Cafe nawiązuje w brzmieniu do muzyki rosyjskiej, azerskiej oraz niezwykłej atmosfery i tajemniczości tego miejsca. To delikatne, muzyczne tchnienie Wschodu tworzy atmosferę tęsknego piękna i ukojenia, subtelnego dialogu tradycyjnych instrumentów, egzotycznego oddalenia, zapachu kawy i orientalnych perfum.


Kolejna miejscowość w irackim Kurdystanie to Lalish, mała wioska oddalona o 60 km od Mosulu, duchowa stolica niewielkiej mniejszości religijnej Jazydów. Dawne miasto Hennes to najważniejsze miejsce kultu Jazydów, mniejszości kurdyjskiej wyznającej bardzo starą religię (sięgającą 2500 lat wstecz), za którą byli przez wieki dyskryminowani i mordowani. Obecnej na terenach Iraku i Syrii zajętych przez islamskich terrorystów również dotyka ich ten los. Jazydyzm łączy elementy islamu, chrześcijaństwa, pierwotnych wierzeń indoirańskich i kurdyjskich oraz judaistycznych. Religia ta określana jest niekiedy mianem szamanizmu.

W liczącym tysiąc lat monastyrze w Lalish znajduje się grobowiec szejka Adiego. Świątynia jest co roku wynajmowana innej rodzinie, która odpowiada za utrzymanie zadrzewionych podwórek i poczerniałych od dymu sal w dobrym stanie. Na jednej ze ścian okalających ogrody Lalish znajduje się wizerunek pawia, symbolizującego najważniejszego z aniołów, stworzonego przez Boga przy okazji budowy świata. Jedno z imion Pawiego Anioła brzmi Shaytan, czyli tak samo jak Szatan w Koranie. Prowadzi to do wielu nieporozumień i przekonania, że jazydzi są czcicielami diabła. Grobowce jazydzkich przywódców znaczą krajobraz północnego Iraku i często nazywane są przez lokalnych muzułmanów Beit Shaytan, czyli Domem Szatana. Opowieści o historii Jazydów towarzyszył nam kolejny fragment muzyki instrumentalnej Alpaya Göltekina i Gürkana Çakıcı, pochodzącej z tureckiego serialu Yunus Emre Aşkın Yolculuğu. Aşk Müziği czyli Muzyka Miłości, to kameralny utwór zagrany na tradycyjnym, tureckim flecie ney i perkusyjnym tamburze.


"Wszędzie, a szczególnie w Kurdystanie irackim urzekli nas ludzie: naturalni, bardzo otwarci na przybyszów, jeszcze nie zmęczeni ruchem turystycznym i bardzo dumni z kraju, który rozwija się intensywnie, mimo niesprzyjającego otoczenia politycznego." (MJ)

Z Lelisz przemieszczamy się do wąwozu Gali Ali Bek. Wokół kraj w budowie, nowe drogi, ekskluzywne osiedla mieszkaniowe, reklamy centrów handlowych i wszechobecne stacje benzynowe. Jest tak gorąco, że niezbędna wydaje się kąpiel w przydrożnej rzece, z której chętnie korzystają zarówno przyjezdni, jak i miejscowi.

Kurdyjski zespół Çar Newa założyli w 2000 roku Serhat Karakas, Süleyman Gultekin, Mehmet Gul, Fikri Kutlay i Ahmet Kaya, grający wcześniej w popularnej grupie Koma Amed z Ankary. Zadebiutowali płytą (Cień), drugi album Mak ukazał się w 2002, a trzeci Zîz w 2007 roku. Swoje rytmiczne, przebojowe utwory śpiewają aż w trzech dialektach języka kurdyjskiego (Kurmancî, Soranî i Dimlî). To przede wszystkim kurdyjskie piosenki ludowe w nowoczesnych, rockowo-elektronicznych aranżacjach, z elementami tradycyjnych, kurdyjskich melodii oraz tanecznych rytmów. Utwór Bostano z 2002 roku pochodzi z przebojowej płyty Mak.

Her bostano bostano, Her bêlo, bêlo, bêlo

Her bostano bostano, Kî dibê gundo, kî dibê şindo

Kavirê gurî gîskê hile Mişkê aşa ne di male


Wodospady w głębokim i malowniczym wąwozie Gali Ali Bek otaczają czarne skały, mieniące się w słońcu, pomiędzy którymi zielenią się górskie łąki. Rozciągają się stąd wspaniałe widoki na ośnieżone Góry Kurdystańskie.

Kolejny wykonawca to kurdyjski wokalista dance-pop Şahe Bedo. Pod tym pseudonimem kryje się pochodzący z miejscowości Ağrı-Diyadin Şahin Güneş. Po przeprowadzce do Stambułu Şahin rozpoczął studia muzyczne  i w 2000 roku zadebiutował tanecznym albumem Govenda Nû. Druga płyta Gûla Çiya/Roj Naçe ukazała się w 2005 roku. To właśnie z niej pochodzi taneczny przebój Kani Kani. Kolejna płyta Zerya/Evinamın została wydana w 2009 roku. Przebój Şahe Bedo Çavreşamın to jeden z najchętniej słuchanych utworów w języku kurdyjskim.

 

Położone w wąwozie Gali Ali Bek uzdrowisko Bexal, to popularne miejsce wypoczynkowe dla mieszkańców Irbilu i Tikritu. To prawdziwa, zielona oaza ze źródłami krystalicznej wody oraz restauracją na wodzie, wśród suchych i pustynnych gór.

Zespół BaBa ZuLa, to jedni z pionierów i najbardziej znanych, tureckich przedstawicieli transowego etno-electro, alternatywnej psychodelii i folk-rocka. W zestawie instrumentów w zespole są zarówno rockowe gitary, jazzowy klarnet i saksofon, jak też tradycyjne ludowe instrumenty darabuka i saz, czyli turecki instrument strunowy podobny do greckiej buzuki, o jasnym, wysokim dźwięku. Ich koncerty to niezwykle barwne przedstawienia z udziałem malarzy i tancerzy. Zespół powstał w 1996 roku w Stambule, założony przez perkusistę Leventa Akmana oraz wokalistę Osmana Murata Ertela, grającego też na gitarze, bağlamie (elektrycznym sazie) i thereminie. Poza założycielami w zespole grają: Periklis Tsoukalas – oud, klawisze i śpiew, Melike Şahin – elektronika, Özgür Çakırlar – darbuka, bendir, davul i perkusjonalia. Prócz wymienionych z zespołem współpracują również muzycy sesyjni - jak więc widać instrumentarium jest imponujące. Muzyka BaBa ZuLa to niezwykłe bogactwo dźwięków, orientalnych instrumentów, chóralnych wokali, mnóstwo instrumentów perkusyjnych i pulsujący rytm. Sami muzycy mówią o niej orientalny Dub, a europejskie media reklamują ich mianem "Star Trek orientalnej muzyki". Zadebiutowali w 1996 roku nagraniem ścieżki dźwiękowej do tureckiego filmu Tabutta Rövaşata (Salto w trumnie). Na swoim koncie mają już osiem płyt, a odkąd rozpoczęli współpracę ze znanym producentem reggae, pochodzącym z Gujany londyńczykiem Mad Professor, ich muzyka nabrała psychodelicznych barw i stała się jeszcze bardziej egzotyczna i uwodząca. BaBa ZuLa są głównymi bohaterami głośnego filmu dokumentalnego Fatiha Akina "Życie jest muzyką". BaBa ZuLa koncertuje na wielu znanych festiwalach w całej Europie, np. w duńskim Roskilde. W Polsce grali we Wrocławiu na festiwalu Era Nowe Horyzonty. Ich szósty w dyskografii album, wydany w 2007 roku Kökler (Korzenie), to powrót do muzycznych, folkowych korzeni zespołu. Z tej płyty na pokazie znalazł się utwór Girdim Oyun Havası (słuchaj).

Wzdłuż stromych zboczy wąwozu Gali Ali Bek jedziemy drogą do Irbilu. Zbliżając się do miasta widzimy budującą się autostradę. Üç Oyundan Onyedi Müzik z 1999 roku, to drugi w dorobku album BaBa ZuLa. Z tej płyty słuchaliśmy transowego utworu Çöl Aslanlari (Lwy Pustyni).

cz. 2:: Upalna droga z Kurdystanu do Gruzji

22:49, piotrpiegat , pokazy
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 kwietnia 2016

Tallińskie wybrzeże w dużej części zostało zagospodarowane przez Rosjan, zarówno carów, jak i sowietów. Prawie sześciokilometrowa ścieżka z portu Pirita do centrum Tallina pełna jest biegaczy, rolkarzy i rowerzystów. Przez całą drogę do centrum widać malowniczo położoną tallińską Starówkę i port, z którego odpływają promy do Helsinek. Wszystko to tworzy malowniczą panoramę miasta.


Pirita, to północno-wschodnia, nadmorska dzielnica Tallina, ulubione miejsce odpoczynku mieszkańców miasta. Nazwa pochodzi od średniowiecznego, szwedzkiego Pirita klooster (Klasztor Św. Brygidy), założonego tu w XV wieku. Stojący niedaleko morza konwent był dosyć oryginalny - razem mieszkali tu bowiem mnisi i mniszki. W XVI wieku, podczas oblężenia miasta przez Iwana Groźnego, klasztor został zniszczony i nieodbudowany, z czasem zamieniając się w romantyczne, malownicze ruiny. Imponujące wielkością ruiny kościoła i klasztoru są obecnie pod opieką zgromadzenia sióstr Brygidek. Długa, piaszczysta plaża osłonięta jest od głównej drogi sosnowym laskiem. Nad brzegiem morza rozlokowały się restauracje, puby i budki z lodami. Marina w Piricie, to niewielka przystań jachtowa z pozostałościami Tallinna Olumpiakeskus - budynków i instalacji z czasu Letnich Igrzysk Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku, podczas których u ujścia rzeki Pirity odbywały się na zatoce konkurencje żeglarskie. Dziś trochę już podstarzałe budynki są często odwiedzanym centrum sportowym - mieści się tu kompleks basenów, sauny i siłownie.


Wzdłuż wybrzeża porozrzucane są też inne, postsowieckie obiekty. Wielki, betonowy Maarjamäe memoriaal, czyli "Pomnik na Górze Marii", znajduje się nad samym morzem i rozciąga się z niego malownicza panorama Starówki. Obiekt jest jednym z lepszych miejsc do obserwowania długich, letnich zachodów słońca nad Zatoką Tallińską. Obiekt z lat 60-tych upamiętnia bolszewików walczących przeciw... Estończykom w czasie estońskiej wojny wyzwoleńczej (1918-20) oraz sowieckich żołnierzy walczących z hitlerowcami i estońskimi oddziałami SS w czasie II wojny światowej. W sumie cały kompleks z 35-metrowym obeliskiem i betonową niecką (odwróconą piramidą) wygląda na tyle charakterystycznie, że doczekał się kilku "ludowych pseudonimów". Niektórzy nazywają kompleks "grobem Pinokia", inni "snem impotenta", jeszcze inni mówią o "estońskiej piramidzie słońca". Z kolei Finowie podejrzewają Estończyków o próbę zbudowania mostu przez Zatokę Fińską do Helsinek. W pobliskim pałacyku Maarjamäe Loss ulokował się oddział Estońskiego Muzeum Historycznego. Placówka specjalizuje się w międzywojennej historii kraju - można prześledzić tu drogę Estonii do uzyskania niepodległości w 1918 roku. Pseudogotycki pałacyk w stylu angielskich dworków wzniesiono w XIX wieku, jako letnią rezydencję carskiego generała. Niedaleki, położony w głębi lądu, leśny cmentarz Metsakalmistu, można porównać do warszawskich Powązek - miejsca pochówku osób sławnych i zasłużonych. Spoczywają tu m.in. poetka Lydia Koidula, pisarz Anton Hansen Tammsaare, czy prezydent międzywojennej Estonii Konstantin Päts.

Za lasem Maarjamäe sowiecka administracja rozsypała wiaderko z klockami, które ułożyły się w jedno z największych blokowisk w Europie - dzielnicę Lasnamäe. Zbudowana w latach 70-tych, licząca około 120 tysięcy mieszkańców, składa się właściwie tylko z bloków i przez długi czas stanowiła autonomiczny organizm w granicach miasta. W czasie istnienia ZSRR w dzielnicy mogli osiedlać się właściwie tylko Rosjanie.


Jedną z największych (i najwyższych) atrakcji turystycznych Pirity jest Teletorn - olbrzymia, 314-metrowa wieża telewizyjna. Widać z niej nie tylko miasto, ale i wielkie, pasażerskie promy przemierzające Zatokę Fińską w drodze do Helsinek. Zmodernizowana budowla z platformą widokową i kawiarnią na poziomie 170 metrów została wzniesiona w 1980 roku przy okazji Igrzysk. Estończycy mawiają, że przez lata spędzone za żelazną kurtyną była dla nich oknem na wolny świat. Nocą przy dobrej widoczności szczęśliwcy mogą dostrzec z niej nawet światła Helsinek. Wieża była miejscem ważnych dla Estonii wydarzeń historycznych. 20 sierpnia 1991 próbowali ją zająć sowieccy spadochroniarze. Estończycy stawili opór, garstka obrońców zamknęła się wewnątrz wieży, a wszyscy czekali na szturm wojska - analogiczny do tego jaki miał miejsce w Wilnie. Tego samego wieczoru, Rada Najwyższa Republiki Estonii zdecydowała o wycofaniu z ZSRR i ogłosiła niezależność kraju. Dzisiaj Teletorn to ciekawy kompleks naukowo-rozrywkowy, gdzie poza historią i architekturą wieży, można poznać aspekty nowoczesnej technologii, skorzystać z ekspresowej windy i przybliżających kamer widokowych, stanąć na przeźroczystym włazie i spojrzeć pod nogi 170 metrów w dół (tylko dla pozbawionych lęku wysokości). Niezapomnianych wrażeń dostarcza też wyjście na zewnętrzny taras widokowy - widoki, wiatr oraz bajońskie ceny w tutejszej kawiarni wprost oszałamiają.


Poza Starym Miastem w Tallinie swoim pięknem urzeka również XVIII-wieczny zespół pałacowo-parkowy Kadriorg. Letnia rezydencja cara Piotra Wielkiego, to jeden z najpiękniejszych i najlepiej zachowanych kompleksów pałacowych w krajach bałtyckich. Kadriorg (w estońskim oznacza "Dolina Katarzyny") powstawał pod czujnym okiem cara, specjalnie dla ukochanej, przyszłej carycy Katarzyny I. Barokowy pałac, zaprojektowany przez Nicolo Michettiego, wzniesiony został na wzór ówczesnych włoskich pałaców, z trzypoziomową fasadą od frontu i dwupoziomową z tyłu, tworząc unikalną mozaikę architektoniczną. W niewielkim Białym Domku, w którym przed wybudowaniem pałacu na czas pobytu w Tallinie zatrzymywał się Piotr I, urządzono muzeum z wieloma osobistymi przedmiotami cara. Rozległy kompleks parkowy ciągnie się między brzegiem morza a wapiennym wzgórzem Lasnamagi. W urządzonym w stylu francuskim parku znajdują się fontanny, kwiaty, przystrzyżone krzewy, ławeczki oraz pomniki zasłużonych Estończyków. Najnowszą częścią parku są japońskie ogrody otworzone w 2011 roku, zaprojektowane przez znanego architekta krajobrazu Masao Sone. Rośliny w ogrodzie dobrane zostały specjalnie do chłodnego, estońskiego klimatu. Na wiosnę rozkwitają drzewa wiśni i rododendrony, latem irysy, a jesienią ogród wypełnia się czerwienią, pomarańczą, żółcią i brązem. Kadriorg jest ulubionym miejscem spacerów i wypoczynku mieszkańców Tallina oraz nowożeńców, którzy przyjeżdżają tu na ślubne sesje fotograficzne.


Innym, ważnym budynkiem w parku jest Pałac Prezydencki z lat 30-tych XX wieku, który bardzo dobrze komponuje się z pałacem Kadriorg (niektórzy nawet je mylą, co zważywszy na odmienny styl architektury jest dosyć dziwne). Pałac prezydencki od tyłu ogrodzony jest wysokim murem, ale od frontu można podejść praktycznie pod same drzwi - trzeba tylko uważać na dwóch uzbrojonych strażników. W parku i jego okolicy znajdują się też inne, interesujące muzea. Klasycystyczny budynek pałacowej kuchni z XVIII wieku, to obecnie część Estońskiego Muzeum Sztuki. Kolekcja składa się m.in. z europejskiego malarstwa, rosyjskich ikon (XIV-XIX wiek) i chińskiej porcelany. W starych, drewnianych domach mieszczą się muzea Eduarda Vilda, estońskiego pisarza okresu międzywojennego oraz Antona Hansena Tammsaare - narodowego powieściopisarza estońskiego z XIX wieku. Nad brzegiem zatoki na wprost Kadriorgu stoi pomnik ofiar katastrofy rosyjskiego okrętu wojennego "Rusałka", który zatonął w 1893 roku w okolicach Helsinek. Pomnik przedstawia anioła z wyciągniętą ręką trzymającego prawosławny krzyż skierowany w stronę miejsca zatonięcia okrętu.


W pobliżu Kadriorgu znajduje się wbudowany w zbocze wzgórza Lasnaberg, niezwykły gmach Estońskiego Muzeum Sztuki Współczesnej KUMU (KUnstiMUuseum). Perła nowoczesnej architektury autorstwa fińskiego architekta Pekki Juhani Vapaavuori, to najdroższy i najbardziej ekscentryczny obiekt publiczny w historii Estonii. Nowoczesną konstrukcję spajają tafle szkła, stal i wapienne mury (wapień to narodowy kamień Estonii). Budynek sprawia wrażenie jakby wdzierał się w niebo. Otwarte w 2006 roku muzeum od razu stało się jedną z największych atrakcji Tallina. Na siedmiu kondygnacjach prezentuje się tu przekrój estońskiej sztuki od początków XVIII wieku do czasów współczesnych. Oprócz malarstwa w muzeum są również rzeźby, instalacje i fotografie.

Obok Kardiorgu znajduje się olbrzymi amfiteatr festiwalowy nazywany "Polem Śpiewu" (Lauluväljak). Jedyny w swoim rodzaju amfiteatr szczyci się imponującą, modernistyczną architekturą oraz wyjątkowym położeniem na zboczu wzgórza Lasnaberg. Olbrzymia scena z muszlą i wieżą usytuowana jest tyłem do zatoki, podczas gdy publiczność zbiera się na zielonym zboczu opadającym łagodnie aż do samej sceny. Największe wrażenia zapewniają miejsce na samym szczycie wzgórza z wieczornym widokiem na skrzące się światłami wybrzeże Tallina. Dzięki organizowanym tu obchodom narodowego Święta Pieśni i Tańca, Pole Śpiewu jest jednym z najważniejszych, estońskich symboli wolności i niepodległości. Narodowa tradycja, masowych chóralnych śpiewów pochodzi jeszcze z połowy XIX wieku. Żyjący wówczas w carskim, a potem w radzieckim imperium Estończycy - niemający najmniejszego wpływu na życie społeczne i polityczne kraju - znaleźli ujście dla swoich patriotycznych uczuć, organizując wielkie, plenerowe koncerty. W 1988 roku tereny festiwalowe stały się centrum słynnej "Śpiewającej Rewolucji". Nocne Święto Pieśni przyciągnęło wówczas około 300 tysięcy "śpiewających wywrotowców", żądających niepodległości Estonii. Zanim Estonia odzyskała niepodległość, minęły jeszcze trzy lata. Organizowane obecnie raz na pięć lat uroczystości, gromadzą tysiące chórzystów, śpiewaków, instrumentalistów i tancerzy, ubranych w tradycyjne, kolorowe stroje ludowe, a także około 100 tysięcy osób zebranych na widowni. To wyjątkowe, fascynujące wydarzenie, dzięki któremu Estończycy zdobyli sobie przydomek "rozśpiewanego narodu". Niepowtarzalny charakter święta sprawił, że festiwal znalazł się na liście Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.

 

Kolejną, estońską artystką, która nawiązuje w muzyce i wykonywanych utworach do swoich korzeni, jest wokalistka, instrumentalistka i kompozytorka Mari Kalkun. Pochodzi z Võrumaa - pagórkowatego i pełnego lasów regionu w południowo-wschodniej Estonii, przy granicy z Łotwą. Jej utwory inspirowane są tutejszą naturą, rozległą przestrzenią i bujną przyrodą; tradycyjnymi melodiami, pieśniami i poezją ludową; dawnymi, pełnymi magii opowieściami. Wiele z wykonywanych przez nią tekstów napisanych zostało przez lokalnych, ludowych poetów, opisujących życie na wsi, wśród lasów, pięknej przyrody i sielskich krajobrazów. Jej nastrojowe pieśni w południowo-estońskim dialekcie võro, przeplatanym tradycyjnym śpiewem runicznym, nazywanym regilaul, tworzą atmosferę pełną medytacji. Mari wykonuje je na wielu, różnych instrumentach: gitarze, akordeonie, fortepianie i własnoręcznie wykonanym kannelu - lokalnej odmianie cytry, spokrewnionej z łotewskimi kokles i litewskimi kanklami. Ważną częścią jej kompozycji są improwizacje i niezwykłe dźwięki uzyskiwane na różnych gwizdkach, rurach i dziecięcych zabawkach.

Muzyczne inspiracje Mari Kalkun wywodzą się z jej dzieciństwa spędzonego w krainie Võru. Jej rodzinny dom usytuowany jest na szczycie wzgórza wśród lasów, gdzie z rzadka dociera jakakolwiek komunikacja. Jej pradziadowie kupili to miejsce pod koniec XIX wieku za "fartuch pełen srebrnych monet". Na podwórzu rośnie już ponad 100-letni klon, zasadzony przez pradziadka Mari. Jako dziecko Mari uwielbiała spędzać wolny czas, a potem wszystkie wakacje i ferie, pod tym właśnie klonem. Lasy, pola, piękna przyroda i pagórkowaty, pełen przestrzeni krajobraz Võrumaa, do dzisiaj mają wpływ na jej muzyczne poszukiwania. Do szkoły muzycznej chodziła w Elva niedaleko Tartu, gdzie uczyła się gry na fortepianie. To tam zaczęła komponować pierwsze swoje piosenki z akompaniamentem fortepianu, pisać swoje teksty i śpiewać je z przyjaciółmi ze szkoły. Na początku naszego wieku, jako nastolatka zaczęła interesować się estońską muzyką ludową, jeździć na festiwale folkowe, gdzie coraz silniej rozwijał się nurt muzyki tradycyjnej. Z przyjaciółmi założyła zespół Marr, łączący tradycyjne pieśni i melodie z jazz-rockowymi rytmami, z którym wystąpiła na festiwalu muzyki folkowej w Viljandi. Po ukończeniu liceum w Tartu Mari rozpoczęła studia na uniwersyteckiej Akademii Kultury w Viljandi, gdzie uczyła się gry na akordeonie i kannelu. W 2011 roku zaczęła studia magisterskie na specjalizacji śpiewu tradycyjnego na Estońskiej Akademii Muzyki i Teatru w Tallinie. W tym czasie uzyskała również roczne stypendium na Wydziale Muzyki Ludowej Akademii Sibeliusa w Helsinkach, gdzie poznała zasady oraz techniki wokalne stosowane w karelskich pieśniach runicznych. Pobyt w helsińskiej Akademii okazał się dla Mari niezwykłą inspiracją w podejściu do współczesnej muzyki ludowej oraz sztuki improwizacji.

Pierwsze nagrania Mari Kalkun znalazły się na składance Toatuur (Wycieczka do domu) - kolekcji muzyki folkowej wykonywanej przez estońskich bardów, wydanej przez małą wytwórnie Õunaviks (która wydaje także solowe płyty artystki). Pierwszy, nagrany w Viljandi album Üü tulõk (Nadejście nocy), ukazał się w 2007 roku i zyskał duże uznanie wśród słuchaczy i recenzentów. Sukces zaowocował serią koncertów w kilku krajach Europy, w Rosji, Armenii oraz dużą trasą po Japonii. Obok Mari na płycie zagrali - pianista Triin Norman oraz fiński gitarzysta i flecista Ramo Teder, znany z solowego projektu o nazwie Pastacas. Kolejny album Vihmakõnõ (Ukochany deszcz) Mari zadedykowała swoim dziadkom. Nagrała go w 2010 roku, w kilku różnych miejscach i drewnianych domach starej dzielnicy Tartu Supilinn, czyli "Miasta-zupy" (wszystkie ulice tej dzielnicy noszą nazwy warzyw i owoców - składników tradycyjnej, estońskiej zupy). Każdy z utworów nagrywany był w innym domu, mieszkaniu, na innym, oryginalnym pianinie - na przykład w domu matki Mari. W nagraniach dominuje minimalizm dźwięków połączony z nostalgią oraz kameralnym nastrojem spokojnego, uniwersyteckiego miasta, w którym artystka spędziła swoją młodość. Mari śpiewa i gra tu na pianinach, gitarze, kannelu, akordeonie, tubie i melodyce. Towarzyszą jej Triin Norman i kontrabasista Tanel Kadalipp

W 2012 roku, podczas pobytu w Akademii Sibeliusa w Helsinkach, Mari Kalkun rozpoczęła współpracę z poznanymi tam muzykami, tworząc projekt muzyczny pod nazwą Mari Kalkum & Runorun. W języku fińskim „runo” oznacza wiersz, tradycyjną opowieść, legendę, starą baśń lub podanie ludowe. Słowo "run" w języku staronordyckim oznacza z kolei "tajemnicę". Natomiast "runy", to dawne, skandynawskie pieśni runiczne - tradycyjne, fińskie i karelskie pieśni ludowe. Runy, to epicka lub liryczna forma śpiewanej poezji ludowej, powstała około 3 tysięcy lat temu wśród plemion zamieszkujących wybrzeża Zatoki Fińskiej. Bohaterem run epickich jest zazwyczaj "potężny, plemienny szaman, znachor-czarownik, pieśniarz i duchowy przywódca, który udaje się do krainy zmarłych w poszukiwaniu zaklęć". Runy liryczne natomiast, to pieśni towarzyszące w codziennych zajęciach i uroczystościach - pełna magii, rytualna poezja, wyrażająca głębokie uczucia. Runorun więc to nic innego jak dawne, tajemnicze, śpiewane baśnie i opowieści. Razem z Mari zespół Runorun współtworzą muzycy grający na tradycyjnych, etnicznych instrumentach. Pochodząca z Saarijärvi w środkowej Finlandii Maija Kauhanen, śpiewa i gra na tradycyjnym, 12-strunowym, fińskim kantele. Kontrabasista Nathan Riki Thomson pochodzi z Australii, gdzie ukończył Konserwatorium Muzyczne w Queensland. Przez pięć lat mieszkał w Afryce, gdzie od tradycyjnych muzyków afrykańskich uczył się gry na fletach i kalimbach. Tatu Viitala gra na różnych, etnicznych instrumentach perkusyjnych, łącząc je w jeden, niezwykły świat rytmu. Wspólne poszukiwania i dźwiękowe improwizacje pozwoliły całej czwórce wybrać się we wspólną, fascynującą podróż w odkrywaniu nieznanych miejsc. Podróż w świat tajemniczych baśni, starych opowieści i pieśni runicznych znad Zatoki Fińskiej. Ich album Tii ilo (Piękno drogi) został wydany wiosną 2015 roku przez renomowane, fińskie wydawnictwo Rockadillo Records. W tym samym roku płyta ta ukazała się w nowej edycji w Japonii - już ze zmienioną okładką. To opowieść o uroku bycia w drodze, w ciągłym ruchu, w poszukiwaniu i odkrywaniu nieznanego. Opowieść czerpiąca energię z estońskich, tradycyjnych pieśni w dialekcie võro, fińskiej i karelskiej poezji i ludowych przekazów oraz improwizacji i muzyki współczesnej. Muzyczne pejzaże na Tii ilo malują transowe rytmy basu i bębnów; dzikie, pierwotne głosy; kameralne, nastrojowe pieśni oraz oniryczne dźwięki skandynawskich lir. Album został nagrany latem 2014 roku w małej miejscowości Tuhalaane w południowej Estonii, w niewielkim studio urządzonym w małym, drewnianym domku, nieopodal ruin starej cerkwi, nad brzegiem malowniczego jeziorka.


W 2013 roku Mari Kalkun otrzymała nagrodę dla najlepszej wokalistki etnicznej w Estonii. W tym samym roku jej dwie tradycyjne ballady znalazły się na ścieżce dźwiękowej niezwykłego, kameralnego filmu Kertu, uznanego za najlepszy film w Estonii. Mari wraz z Runorun koncertuje zarówno w kraju, jak i za granicą (Finlandia, Węgry), raz nawet towarzysząc prezydentowi Estonii w jego oficjalnej wizycie na Litwie. W 2015 roku ukazała się płyta z kolejnym projektem Mari, zatytułowana Upa-upa ubinakõnõ, a prezentująca piosenki dla dzieci w języku võro. Projekt ten, to współpraca Mari z estońską akordeonistką Tuulikki Bartosik oraz fińskim gitarzystą Ramo Tederem, grającym również na niewielkiej, tradycyjnej fińskiej lirze jouhikko. Na płycie znalazły się proste, wesołe melodie i piosenki - niektóre z nich mają stare, tradycyjne teksty, niektóre zaś to tradycyjne pieśni z Võrumaa. Album został wydany przez Instytut Dzieci Võru - instytucję podtrzymującą przy życiu dawny język võro.

Tsuutelli-luutelli z płyty Upa-upa ubinakõnõ (2015)

Mari Kalkun & Runorun Jakopi unõnägo czyli Sen Jakuba

Mari Kalkun & Runorun - Tee hümn

Mari Kalkun - Hommikuvalge z płyty Vihmakõnõ (2010)

Mari Kalkun - Üü tulõk (2007) w wersji koncertowej z Kanuti Gildis w 2011 roku 

Mari Kalkun - Mu õnn z płyty ÜÜ tulõk (2007)


sobota, 19 marca 2016

Tallin, to stolica i największe miasto Estonii, położone na północy kraju nad brzegiem Zatoki Fińskiej. Stąd przez zatokę, do Helsinek jest już tylko 80 km. Po estońsku Tallinn oznacza „Duńskie miasto” a w atmosferze i architekturze miasta wiele jest z nordyckiego klimatu Skandynawii, chociaż widać też ślady po okresie rosyjskim i sowieckim. Dawnym hanzeatyckim portem Rewal władali najpierw Duńczycy, po nich Zakon Kawalerów Mieczowych, a potem Szwedzi i carska Rosja. Przez stulecia w Rewalu mieszkali kupcy i mieszczanie, w większości pochodzenia niemieckiego, skandynawskiego i rosyjskiego. 


Już w X wieku gród Kaluri był silnym, fińskim ośrodkiem handlowym. W XII-wiecznych, ruskich przekazach nazwa grodu brzmiała Koływań, zaś Finowie i Estowie nazywali je Kalevanlinna. Finowie postawili na wzgórzu Toompea zamek Lyndanise, który w XIII wieku został zburzony przez Duńczyków przybyłych na wyprawę krzyżową przeciwko pogańskim Estom. Król duński na krótko stracił miasto na rzecz zakonu Kawalerów Mieczowych, by odzyskać je po kilkunastu latach i rozpocząć budowę największych w tej części swoich ziem fortyfikacji - z 45 basztami, murami liczącymi 2,5 km długości (jednymi z najdłuższych w średniowiecznej Europie) i do 16 m wysokości. W XIV wieku Estonia wraz z Rewalem została wykupiona przez zakon krzyżacki, który przebudował zamek, dobudowując m.in. basztę „Długi Herman”, a gród został członkiem Ligi Hanzeatyckiej. Pod koniec XVI wieku, w rezultacie zmagań czterech mocarstw - Polski, Rosji, Danii i Szwecji - w wojnach o Inflanty, Rewal wraz z północną częścią Estonii przypadł Szwecji. Dopiero w trakcie III wojny północnej w 1710 roku, car Piotr I na czele armii rosyjskiej zajął te ziemie, a nazwa miasta zyskała rosyjskie brzmienie Rewel. Miasto pozostało w rękach rosyjskich aż do 1918 roku, kiedy po ogłoszeniu niepodległości Republiki Estońskiej jej stolica oficjalnie otrzymała nazwę Tallinn. Podczas II wojny światowej miasto uniknęło poważnych zniszczeń, a po rozpadzie ZSRR i ponownym odzyskaniu niepodległości przez Estonię, Tallin w dużym stopniu odzyskał swoje historyczne, zachodnie oblicze.


W największym stopniu widać je w Vanalinnie, średniowiecznym Starym Mieście, wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO, gdzie warto zagłębić się w małe uliczki i zakamarki, wśród średniowiecznych murów i baszt, by poczuć ducha dawnego miasta. Wzdłuż plątaniny uliczek stoją kamienice, które pamiętają jeszcze czasy, gdy miasto należało do Ligi Hanzeatyckiej i było ważnym, bałtyckim ośrodkiem handlowym. Vanalinn składa się z dwóch części - Górnego Miasta na legendarnym wzgórzu Toompea oraz leżącego u jego podnóża Dolnego Miasta - otoczonych najdłuższymi w Europie, zachowanymi murami obronnymi. Górne Miasto było niegdyś siedzibą duchowieństwa oraz możnych, rządzących tymi ziemiami. Dziś przyciąga pozostałościami dawnego zamku i namiestnikowskim pałacem, soborem Aleksandra Newskiego oraz wspaniałymi widokami na port i dolną część miasta. Dolne Miasto było zamieszkiwane przez kupców i rzemieślników. Obie części oddzielone są od siebie stromymi zboczami Toompea, wewnętrznymi murami i bramami. Na Stare Miasto wchodzi się przez pozostałości XIV-wiecznej Bramy Viru, która wprowadza w średniowieczny klimat grodu. Viru była niegdyś jedną z głównych bram wjazdowych do miasta.

 

Najstarszą częścią Vanalinna jest Górne Miasto na wzgórzu Toompea, czyli Katedralnym. Powstałe w epoce lodowcowej wapienne wzgórze, to przyrodniczy fenomen w samym sercu miasta. Na wzgórze idzie się uliczkami Pikk jalg (Długa nóżka), Lühike jalg (Krótka nóżka) lub Toompea (Katedralną). Idąc Pikk jalg dotrzemy do XIV-wiecznej, czworokątnej baszty zwieńczonej ceglanym dachem, przy której często przygrywają tallińscy grajkowie. Przed wiekami była to jedyna droga, którą na wzgórze mogły dotrzeć pojazdy konne. Idąc dalej pod górę mijamy tallińskich artystów wystawiających swoje obrazy i rysunki. Na szczycie wzgórza dominuje wielki, prawosławny Sobór Aleksandra Newskiego, wybudowany w okresie najsilniejszej rusyfikacji na przełomie XIX i XX wieku. Do cerkwi można wejść z czterech stron – tak aby dostęp do niej mieli Rosjanie przybywający ze wszystkich stron świata. Architektonicznie świątynia zupełnie nie pasuje do gotyckiego Starego Miasta, a swoim wschodnim przepychem przyćmiewa znajdującą się w pobliżu protestancką katedrę Toomkirik. Katedra Najświętszej Maryi Panny to główna świątynia luterańska w stolicy i jeden z najcenniejszych zabytków w stylu gotyckim. Wnętrze wzniesionej w XIII wieku katedry jest surowe i ascetyczne. W środku znajdują się nagrobki i epitafia, m.in. XVII-wieczny, renesansowy nagrobek szwedzkiego gubernatora Pontusa de la Gardie. W dawnym, monumentalnym pałacu na Toompea znajduje się obecnie siedziba parlamentu, a tuż obok na XVI-wiecznej wieży Pikk Herman (Długi Herman) powiewa wielka, estońska flaga. Wybudowana z szarobiałego wapienia baszta sprawia wrażenie jakby doklejono ją do ścian zamku. Na wzgórzu znajduje się też kilka punktów widokowych, z których rozciąga się wspaniała panorama na port i brzeg morski aż do Pirita. Bliżej podziwiać można dachy kamieniczek Dolnego Miasta i górujące nad nimi wieże kościołów. Z jednej strony niebieskie wody Zatoki Tallińskiej, z drugiej starówka z iglicami wież, ceglastymi dachami kamienic i średniowiecznych baszt. Jeden z najciekawszych punktów widokowych znajduje się na jednej z ocalałych, XIV-wiecznych baszt, zwanej Tallintorn, czyli Wieża Konna lub Stajenna. Szczególnie warto wejść tu wieczorem, gdy światła latarń i lampek nastrojowo oświetlają średniowieczne mury. To jedno z najromantyczniejszych miejsc na tallińskiej "Starówce". U stóp wzgórza rozciąga się park Hiirve, który na początku lat 90-tych był miejscem patriotycznych manifestacji. Nieopodal dwa pagórki nazywane Harjumägi (Góra Harju), gdzie w latach 80. zbierali się młodzi ludzie, którzy słuchali alternatywnej muzyki i wymieniali się winylowymi płytami przemycanymi z Zachodu.


Trochę inne w charakterze jest Dolne Miasto – tętni życiem, łatwiej się tu dostać, wiele firm, banków, organizacji ma tu swoje biura. Obok rozciągają się całe pasaże sklepów w zaaranżowanych wnętrzach lub dobudowywanych plombach. Wszystko to przetkane licznymi kawiarniami, pubami i knajpkami, gdzie wieczorami przygrywają folkowe i rockowe zespoły. Dolne Miasto zachowało sporo z dawnego, kupiecko-rzemieślniczego charakteru. W wąskich uliczkach wiele jest warsztatów połączonych z małymi galeryjkami, gdzie można samemu utoczyć gliniany kubek lub zrobić witraż, kupić wyroby artystów i przyjrzeć się ich pracy. Codzienne życie płynie tu pomiędzy pomnikami historii – na rynku gotycki ratusz, dalej stare kościoły różnych wyznań, średniowieczne domy mieszkalne, spichrze, miejskie baszty, bramy i mury. Najstarszą z tallińskich świątyń jest gotycki kościół Św. Mikołaja (Niguliste kirik) - patrona kupców i żeglarzy - z XIII wieku, z potężną wieżą i dobudowanymi kaplicami. Ewangelicko-luterańska świątynia została częściowo zniszczona podczas wojny, a po odbudowie wykorzystywana jest jako muzeum i sala koncertowa. Dawny, gotycki kościół Św. Michała w XVIII wieku został zamieniony na prawosławną cerkiew z barokowym ikonostasem. Dalej wznosi się XIV-wieczny kościół Świętego Ducha (Püha Vaimu kirik) z późnogotyckim, drewnianym ołtarzem dłuta Bernta Notkego i wysmukłą wieżą oraz średniowieczne zabudowania klasztoru dominikanów p.w. Św. Katarzyny. Pod koniec XV wieku zbudowano kościół Św. Olafa (Oleviste kirik), którego gotycka wieża wysoka na 159 metrów (obecnie obniżona do 123 m.), była w średniowieczu jedną z najwyższych budowli na świecie. Z młodszych, a nie mniej ciekawych kościołów warto wspomnieć jeszcze kościół św. św. Piotra i Pawła, obecnie katedra katolicka oraz cerkiew św. Mikołaja Cudotwórcy z XIX wieku.


Głównym punktem Dolnego Miasta jest Plac Ratuszowy (Reakoja Plats), na którym spotykają się wszystkie główne szlaki i ulice. Przez wieki plac był centralnym punktem miasta, tu mieścił się Ratusz oraz budynek sądu, a plac otaczały warsztaty krawców, szewców i kowali. Był miejscem handlu i odświętnych procesji, uroczystych biesiad, z których najbardziej znana była ta urządzana z okazji Bożego Narodzenia. Rola placu nie zmieniła się od czasów historycznych. Nadal urządza się tu okolicznościowe jarmarki artystyczne, latem na rynek wylegają stoliki kawiarniane, urządzane są koncerty, a sezon letni zaczyna się Dniami Starego Miasta. Tallińczycy chętnie witają tu też Nowy Rok. XV-wieczny Ratusz (Raekoda) usytuowany w bocznej części placu jest symbolem hanzeatyckiej przeszłości miasta. Charakterystyczny budynek z niewielkimi oknami uważany jest za najstarszy, zachowany budynek tego typu w północnej Europie. Ponad dach wzbija się wysoka, cienka wieżyczka, a na jej szczycie strzeże miasta średniowieczny wojownik Vana Thomas (Stary Tomasz). Ratusz był miejscem, gdzie przedstawiciele gildii kupieckich decydowali o życiu miasta. Dzisiaj w Ratuszu mieści się "średniowieczny fast-food", czyli restauracja szybkiej obsługi III Draakon. Dania (m.in. zupa warzywna, pieczona kiełbaska z kiszonym ogórkiem i suszone mięso) podawane są w glinianej zastawie przy drewnianych stołach, w ciemnych, gotyckich salach, oświetlonych wyłącznie światłem świec. Inne, słynne, gotyckie budynki to XV-wieczny Dom Wielkiej Gildii, z dwunawową salą ze sklepieniem krzyżowym, Dom Gildii Św. Olafa oraz zespół trzech wąskich domów mieszkalnych nazywany „Trzy Siostry”. Na ulicy Pikk znajduje się słynny, renesansowy dom Bractwa Czarnogłowych, pięknie odnowiony przez polskich konserwatorów. Członkowie bractwa czuwali nad spokojem miasta i jego mieszkańców, pełniąc straż na tallińskich basztach i murach. Po wojennych zniszczeniach skrupulatnie odbudowano średniowieczne obwarowania miejskie z basztami i bramami, m.in. baszty Megede i Paks Margareeta (Gruba Małgorzata) oraz Bramę Morską. Słynna, prawie 40 metrowa wieża obronna Kiek in de Kök z XV wieku, z której wartownicy mieli doskonały widok nie tylko na zewnątrz murów, ale też na życie codzienne mieszkańców grodu, była swego czasu największą tego rodzaju wieżą na północy Europy. Baszta jest tak usytuowana, że można z niej z łatwością zajrzeć do kuchni otaczających ją domów. Nazwa w języku dolnoniemieckim oznacza „Zajrzyj do kuchni” i w średniowieczu była popularnym określeniem wysokich, grodzkich wież obronnych. W ostatnich latach wieża została starannie zrekonstruowana i znajduje się tu oddział tallińskiego muzeum miejskiego (Linnamuuseum). Tallin szczyci się też najdłużej w Europie (aż od średniowiecza), stale funkcjonującą apteką. Spacerując po Dolnym Mieście warto zatrzymać się w jednej z licznych knajpek i napić popularnego glögga (grzane wino) lub na ulicznym straganie, w charakterystyczne biało-pomarańczowe pasy z logo mnicha i kupić mandle - pyszne, prażone migdały, jedną ze smakowych marek Tallina. Można dostać je okraszone cynamonem, w piwie lub w wielu innych smakach.


Z tallińskiego Starego Miasta niedaleko też do innych, interesujących miejsc i obiektów, ulokowanych nad brzegiem morza. Kalamaja ("Rybi dom"), to dawna dzielnica rybacka, najstarsze tallińskie osiedle, mieszanka sowieckiej architektury i romantycznych, drewnianych domków rybackich. Dawne koszary i więzienie Patarei, to dziś miejsce popularne wśród artystów, w którym działa centrum kultury alternatywnej oraz kilka modnych klubów i restauracji. W dawnym porcie i hangarze hydroplanów Lennusadam z 1917 roku, urządzono ciekawe Muzeum Morskie. Prezentuje się tu wiele interesujących eksponatów związanych z morską historią Estonii - największymi z nich są lodołamacz „Suur Tõll” oraz okręt podwodny „Lembit”. W nadmorskiej, zachodniej dzielnicy Rocca al Mare, rozlokowało się tallińskie Muzeum Etnograficzne - rozległy skansen wsi estońskiej. Na sporym, leśnym obszarze nad brzegiem morza zobaczyć można stare, wiejskie chaty, drewniane gospodarstwa (charakterystyczne, podłużne rehielamu), spichlerze, młyny, a nawet kościółek i wiejski dworek. Nie można też zapominać o nietypowych pozostałościach po okresie komunizmu. Moskiewska Olimpiada z 1980 roku odbywała się aż w pięciu miastach. Jedną z olimpijskich aren był wówczas Tallin, gdzie rozgrywano konkurencje żeglarskie, a baza regat znajdowała się w porcie w Pirita. To z tej okazji w mieście zbudowano tysiące schodów, uruchomiono międzynarodowe połączenia telefoniczne, sprowadzono egzotyczne owoce, zachodnie gazety. Wszystko to zniknęło wraz ze zgaszeniem ognia olimpijskiego... no prawie, bo zostały betonowe schody i dziwaczne, betonowe obiekty. W samym centrum miasta, tuż przy Starym Mieście, nad brzegiem morza postawiono betonowy budynek, nie bez przyczyny nazwany Linnahall (czyli "Miejska szarość"), który miał służyć do podziwiania regat. Tylko jednak z założenia, gdyż w praktyce okazało się, że zawody odbywały się zbyt daleko od centrum i z betonowej konstrukcji niewiele było widać. Budynek, jeszcze kilkanaście lat po Olimpiadzie, służył jako sala koncertowa, lodowisko i lądowisko helikopterów, by na początku lat 90-tych, ze względu na typowo sowiecką rozrzutność energetyczną, zostać zamkniętym. W swoim kształcie budynek miał nawiązywać do jednego z symboli Estonii - chabra bławatka. Zapewne z lotu ptaka dałoby się to dostrzec, jednak z poziomu chodnika budynek przypomina raczej nieco nieudaną, ściętą piramidę. Drugim nawiązaniem do tradycji narodu jest szary wapień - jeden z symboli Estonii - z którego wykonano elewacje obiektu. Wraz z zamknięciem i popadnięciem w ruinę talliński Linnahall stał się ulubionym wśród młodzieży miejscem spotkań przy piwie i wyładowywania swoich zapędów artystycznych. Oprócz kolorowych graffiti, napisów i rozbitego szkła, z obiektu można podziwiać panoramę tallińskiego city, Starego Miasta, port, zatokę oraz piękne zachody słońca...

... i oczywiście posłuchać pięknej, estońskiej muzyki. Wszak to przecież Muzyczne Podróże.

Jäääär, legendarny już, folk-rockowy zespół o niespotykanej nazwie, obchodzi w tym roku swoje 25. urodziny. Niewielu jest wykonawców, którzy tak długo utrzymują się w estońskim, muzycznym krajobrazie. W języku estońskim jäääär oznacza "lodową krawędź" - skraj lodowej krainy, którą do 1991 roku było imperium Związku Radzieckiego. Taką właśnie krawędzią "lodowego imperium" przez lata była Estonia. Zespół powstał w Tartu na początku 1991 roku, dokładnie wtedy, gdy pękała ta bezkresna "lodowa kraina", a największe i najszybsze pęknięcia następowały wzdłuż krawędzi bałtyckiej. Estonia wraz z Litwą i Łotwą, jako pierwsze z byłych republik radzieckich odzyskały niepodległość. To wówczas kilku młodych muzyków z Tartu postanowiło stworzyć coś stylistycznie całkiem nowego, różniącego się od popularnej w latach 80-tych, kiczowatej, tanecznej elektroniki. Stworzyli projekt oparty na instrumentach akustycznych, różnych odmianach gitar, z inteligentnymi, ciekawymi tekstami, głęboko penetrującymi zakamarki duszy. W rezultacie powstał swego rodzaju miejski folk, w którym zaczęli odnajdywać się młodzi ludzie z wielu miejsc Estonii. Od samego początku znakiem firmowym zespołu było charakterystyczne, akustyczne brzmienie gitarowego efektu slide, uzyskiwanego przy pomocy zakładanej na palec metalowej lub szklanej rurki, przesuwanej po gryfie gitary. Slide rozpowszechniony jest zwłaszcza w country i bluesie, ale i w gitarowym folku nadaje dźwiękom gitary przeciągłe i zawodzące, pełne smutku brzmienie (pamiętacie Tears in Heaven Claptona?). Jeden z muzyków zespołu Tõnu "Tõun" Timm zaczął stosować tę technikę za pomocą porcelanowego kieliszka zabranego z domowej szafki z alkoholem swojego ojca. Pamiętajmy - to był rok 1991, a w ZSRR trudno było wtedy kupić jakikolwiek, przyzwoity sprzęt muzyczny.


Jäääär założyło czterech muzyków z Tartu, wywodzących się z bardzo różnych kręgów muzycznych - od country, po prog-rocka. Jan Sööt - gitarzysta i wokalista, lider i kompozytor większości repertuaru zespołu oraz basista Otsing Aivar, grali wcześniej w zespole Pantokraator, legendzie estońskiej sceny rockowej lat 80. Andrus Rootsmäe - wokalista, gitarzysta i autor tekstów, ukrywający się pod pseudonimem InBoil, przyszedł do zespołu z teatru dla dzieci, zaś gitarzysta Tõun - z countrowej grupy o wdzięcznej nazwie Beergrass. Sööt nauki muzyczne pobierał w Konserwatorium w Tallinie, potem zaś w Szkole Muzycznej Heino Ellera w Tartu, gdzie studiował teorię i historię muzyki. Po studiach, przez trzy lata pracował jako badacz w Muzeum Narodowym Estonii w Tartu. W latach 90. był wykładowcą i nauczycielem na Wydziale Muzyki Akademii Kultury w Viljandi, a od 2004 roku jest nauczycielem gry na gitarze w Szkole Humanistycznej Sütevaka w Pärnu. Z kolei Tõun jest wirtuozem gitarowej techniki slide oraz gry na wielu różnych, etnicznych odmianach gitar, w tym na akustycznych i elektrycznych gitarach hawajskich. Poza tym jest autorem audycji radiowych, producentem muzycznym, znawcą i kolekcjonerem nagrań etno i world music. Jako muzyk sesyjny Tõun nagrywa z najlepszymi zespołami i wykonawcami estońskimi, z kręgu muzyki rockowej, folkowej i country.

InBoil i Jan przez całe lata byli bardzo płodnymi twórcami romantycznych, folkowych ballad i melodyjnych piosenek, z których wiele zostało klasykami i nadal są popularne wśród miejscowej braci studenckiej. W połączeniu z nostalgicznymi, "rozlanymi" dźwiękami gitar Tõuna, powstało charakterystyczne, miejskie brzmienie, nazywane tu miejskim folkiem. Przez pierwsze dwa lata działalności muzycy nagrali trzy, dzisiaj już kultowe kasety: Jäääär I (1991), Jäääär II (1992) oraz Jää-hääl (Lodowy głos) (1992), po czym zdecydowali się przenieść  do Tallina. Już jednak bez InBoila, który został w rodzinnym Tartu i założył własne zespoły InBoiler i Jääboiler - ten drugi wspólnie z Söötem. W zespole zastąpił go gitarzysta Teet Velling, a skład poszerzył się również o muzyków grających na skrzypcach (Indrek Kalda) i perkusji (Arvo Urb). Zespół praktycznie co tydzień grał w popularnym, tallińskim klubie Von Krahl na Starym Mieście, a poza Estonią występował również w Finlandii, Austrii, na Łotwie, a nawet w Japonii. W 1998 roku do zespołu wrócił InBoil i występował w nim przez kolejnych 10 lat, aż do 2008 roku, gdy ponownie zastąpił go Velling.

Od 1996 roku Jäääär regularnie wydawał nowe płyty długogrające - w sumie do dzisiaj ukazało się ich już czternaście - brzmienie zespołu stało się dojrzalsze, a paleta instrumentów poszerzyła się o dźwięki irlandzkiego tin whistle, cajonu, czy mbiry (kalimba). Pierwsza z płyt to Parimad (Najlepsze) z 1996 roku, a kolejne to: Tartu – väike puust linn (Tartu - małe drewniane miasto) z 1998; Oota: (Czekaj:) z 2003; Väikesed raamatud (Małe książki) z 2004; jubileuszowa z okazji 15-lecia zespołu, podwójna Juubeliplaat: ei Üle ega Ümber z 2005 oraz dwie koncertowe - Vaaaata z 2006 i Viis (4+1) z 2007 - wspólny występ z zaprzyjaźnionym wokalistą Bonzo. W 2008 roku ukazała się płytowa reedycja ich trzeciej kasety Jää-hääl wydanej pierwotnie w 1992 roku. W 2009 roku ukazały się dwie, bardzo dojrzałe muzycznie i tekstowo płyty: Pojaga restoranis oraz Öö on öö (W nocy jest noc) - wspólna z gitarzystą Heikki Kalle - za które Jäääär otrzymał dwie Złote Płyty i tytuł Grupy Roku 2009 w Estonii. Rok 2010 to z kolei seria niezwykłych koncertów w estońskich kościołach o doskonałej akustyce. Zespół wspomagany był na tych koncertach przez organistkę Ullę Krigul, której gra na kościelnych organach doskonale połączyła się z brzmieniem instrumentów zespołu, szczególnie ze stalową gitarą hawajską, tworząc unikalne, urzekające dźwięki. Nagrania z tej trasy ukazały się na płycie Jääorel (Lodowe organy) w 2012 roku. W 2011 została wydana płyta Juuuubel z gościnnym udziałem Suleva Salma na gitarze elektrycznej, popularnej wokalistki folkowej Tuuli Taul oraz wiolonczelistki Ann Kuut. Dwie najnowsze płyty, Öö armastab sind (Noc cię kocha) z 2014 i kolejna jubileuszowa, podwójna Jäääär 25 z 2015, nagrane zostały w aktualnym, czteroosobowym składzie Jaan Sööt, Tõnu Timm, Teet Velling oraz gitarzysta basowy Tarvo "Tarz" Jaaksoo. Zespół świętuje obecnie swoje 25-lecie, dając serię koncertów w całej Estonii, zapraszając na nie swoich byłych członków i zaprzyjaźnionych muzyków.


1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 68

Wirtualne Gęśle