Kategorie: Wszystkie | audycje | muzyka z płyt | pokazy | relacje | zapowiedzi | zdjęcia
RSS
wtorek, 15 lipca 2008

To był kolejny, bardzo udany muzyczny weekend w Warszawie.

W ostatnią sobotę mieliśmy niezwykłą okazję wybrać się na Muzyczny spacer po Pradze. Okazja niezwykła o tyle, że takie spontaniczne imprezy odbywają się tu bardzo rzadko. Muzycznie rządziły klymaty praskie w wykonaniu miejscowej Kapeli z Różyca, a przede wszystkim melodie klezmerskie i rosyjskie przyśpiewki Najechowiczów - gości z Moskwy. Organizatorami spaceru byli Ben i Diana znani Jaremie z jednego z Ognisk w Teremiskach (tego z Todarem i białoruskim Nagualem).

Spacer rozpoczął się w samo południe, na podwórku kamienicy przy Ząbkowskiej 16, gdzie Kapela z Różyca rozkręcała schodzących się gości, w rytmie praskich standardów podwórkowych. Muzykom dzielnie towarzyszył Karol - postać barwna niezwykle - zaopatrzony w domowej roboty instrumenty(rurę od odkurzacza, naszyjny zestaw perkusyjny ;). Stara, praska kamienica (widoczne gęste ślady po wojennych kulach) dawno już chyba nie widziała takiego zlotu indywidualistów: muzyków, fotografów, artystów wszelkiej maści, podróżników, poszukujących wrażeń zagranicznych turystów.

Gdy prosto z granicy dojechali Najechowicze, całe zebrane towarzystwo ruszyło w trasę wokół Bazaru Różyckiego. Na czele pochodu Moskwianie z akustycznymi instrumentami, za nimi taneczny korowód i cała reszta spacerowiczów. Chwilowo zablokowana Ząbkowska rozbrzmiała skocznymi, klezmerskimi melodiami. Kolejny przystanek to główna brama bazaru od Targowej, gdzie całe towarzystwo rozkręciło niezła zabawę, wciągając do niej przechodniów i czekających na przystanku autobusowym. Potem ruszyliśmy ku bocznej bramie bazaru, na podwórze XIX-to wiecznej kamieniczki przy Targowej 50/52, najstarszego, murowanego domu mieszkalnego na Pradze. To tu w oficynie, znajdują się resztki polichromii żydowskiego domu modlitwy (bożnicy). Tu też Janusz Sujecki (znany społecznik i propagator ochrony zabytków Warszawy) opowiedział wszystkim zgromadzonym o koncepcji stworzenia w tym miejscu Muzeum Warszawskiej Pragi. Najechowicze grali cały czas, więc ruszyliśmy powolnym spacerkiem przez kramy i budki Różyka, wywołując nie lada zdziwienie bazarowych handlarek. Niektóre wrzucały nawet drobniaki do kapelusza. Kapele praskie czasami im na bazarze przygrywają, ale takie zamieszanie to rzadko się u nich zdarza. Tego dnia jednak bazar został opanowany przez roztańczone towarzystwo pod wodzą praskiej i moskiewskiej bohemy. Po przemierzeniu całego bazaru, przeszliśmy do innej, niezwykle ciekawej i strasznie zniszczonej praskiej kamienicy przy Brzeskiej 16. Ogromna, zabytkowa, sześciopiętrowa kamienica aż ugina się od grzyba, który ją przeżera. Sypią się drewniane klatki schodowe, a po balkonach pozostały już tylko żelazne stelaże. Tam jednak ciągle mieszkają ludzie. Obok kamienicy, rozlokowała się niewielka knajpka Pawiarnia, przed którą rozegrała się druga część imprezy, czyli koncert.


Najpierw kilka szlagierów zagrała Różyc Orkiestra, a potem do prawdziwego grania zabrała się ekipa z Moskwy. Najechowicze grali ostre, skoczne i melodyjne kawałki, stanowiące połączenie tradycyjnych melodii klezmerskich i dawnych pieśni w jidysz z rockiem, punkiem, reggae. Jest to niezwykle energetyczna mieszanka, tak więc zebranemu w pełnym, upalnym słońcu towarzystwu nie pozostało nic innego jak ruszyć do tańca. Do przybyłych spacerowiczów, dołączyli się lokalni mieszkańcy Brzeskiej i Ząbkowskiej, tworząc wspólnie niezwykły koloryt i praską mieszankę (tak trafnie pokazaną w filmie Rezerwat). Znajomi fotografowie mieli tu niecodzienne używanie, bo towarzystwo pozbyło się w zabawie zbędnych zahamowań i lokalnych uprzedzeń, do czego najmocniej przyczyniła się porywająca muzyka Rosjan oraz orzeźwiające markowe napoje Królewskie i niepasteryzowany Kasztelan. Skwar zrobił się niemiłosierny, a około 16.00 muzycy po prostu padli ze zmęczenia i niewyspania. I to był koniec Muzycznego spaceru po Pradze - niezwykłej imprezy, w niezwykłym miejscu. Najechowicze pojechali dalej w trasę. Na szczęście swoją muzykę zostawili na płytach. Grają! ;-)

W sobotni wieczór należał się nam więc solidny prysznic. No to go dostaliśmy, na Rynku Starego Miasta, gdzie tego dnia zabrzmiała piękna, brazylijska bossa nova. Była i brazylijska i piękna, gdyż w rolach głównych wystąpiły trzy urocze Brazylijki (solistka, gitarzystka i perkusistka). Towarzyszyło im dwóch muzyków - z Włoch (kontrabasista) i Węgier (saksofonista Tony Lakatos). Panie (Juliana Da Silva i Zelia Fonsesca) roztoczyły urokliwy klimat bossy prosto z Rio, serwując znane standardy i przeboje Antonio Carlosa Jobima. Któż nie słyszał takich evergreenów jak Corcovado, Insensatez, Garota de Ipanema, Desafinado, albo muzyki z filmu Czarny Orfeusz. A tym razem wyjątkowo warto było usłyszeć, bo wykonanie było naturalne, prawdziwie brazylijskie :-). Z tego leniwego nastroju plaż Copacabany, nie wyrwał nas nawet wielki prysznic, który w trakcie koncertu spadł z nieba prosto na staromiejski Rynek i nasze rozgrzane upałem i muzyką głowy. Ulewa byłą też typowo brazylijska - intensywna, ale bardzo ciepła. Kompletnie zmoczeni, ale uśmiechnięci, kołyszący się pod parasolkami, ku ogromnemu i wielokrotnie wyrażanemu zaskoczeniu samych artystów, doczekaliśmy się dwóch bisów i miłej, ciepłej, pokoncertowej pogawędki.

Obrigado Brasil, obrigado Jobim!

16:13, piotrpiegat , relacje
Link Dodaj komentarz »
Nayekhovichi - Moscow Klezmer Band zagości w ten weekend w Warszawie.

Na mapach naszej wyobraźni są gdzieś dalekie kraje, w które wyruszamy, gdy zamkniemy oczy. Muzyka może być przygodą, wędrówką, odpoczynkiem i oderwaniem od codzienności.


Dzieje się , dzieje!

wydarzenia, imprezy, koncerty, wyjazdy, spotkania, podróże, wystawy, pokazy
świat, muzyka, płyty, audycje, artykuły
zaproszenia, relacje, recenzje, wspomnienia, refleksje...

Jednym słowem - Dzieje się , dzieje!

14:22, piotrpiegat
Link Komentarze (4) »
1 ... 66
 

Wirtualne Gęśle