Kategorie: Wszystkie | audycje | muzyka z płyt | pokazy | relacje | zapowiedzi | zdjęcia
RSS

muzyka z płyt

wtorek, 30 marca 2010

Jadąc przez Roztocze, aż spod Niebieskiej Góry... Tak - pod względem tradycyjnej muzyki ludowej, zeszły rok należał zdecydowanie do Roztocza. To wąski pas płaskowyżów i garbów, ciągnących się przez 180 kilometrów od Kraśnika na zachodzie, po Lwów na wschodzie. W 2009 wyszły dwie, niezwykłe płyty z nagraniami terenowymi - a więc wykonanymi w domach muzykantów - z muzyka wiejską i śpiewami z Roztocza.

 MUZYKA ODNALEZIONA 8 - Jadąc przez Roztocze. Lubelskie (2009)

 Jadąc przez Roztocze, to kolejna, 8 pozycja w serii Muzyka odnaleziona, autorstwa profesora Andrzeja Bieńkowskiego. Jeszcze w latach 80-tych Roztocze należało do najważniejszych rejonów muzyki wiejskiej w kraju. Właśnie tu najdłużej zachowały się tradycje wspólnego muzykowania, weselne granie kapel. Jeszcze wtedy dało się odtworzyć niezwykłe bogactwo i różnorodność wiejskich kapel, muzyków, śpiewów - od prostych, 2-osobowych składów (skrzypce, bębenek), do dużych, kilkunastoosobowych orkiestr dętych. No i oczywiście bliskie wschodniej tradycji śpiewy obrzędowe. Dawni muzykanci grywali oberki, podróżniaki, majdaniaki, polki żydówki i szabasówki, później doszły tzw. "garnitury" - tanga, walce, fokstroty i popularne przeboje. To wszystko znalazło się na płycie. Zabrako jednak zapomnianej już całkowicie części dawnej tradycji Roztocza, czyli muzyki żydowskiej i ukraińskiej. Na płycie przeważa tradycyjna muzyka wiejska - nagrania kapel smyczkowych, granie "na gębie", na okarynie. Kapele grały po domach, dla znajomych, przy kiszeniu kapusty, produkcji tytoniu. Prace te kończyły się wspólną zabawą przy muzyce. A z nagrań można posłuchać kapel m.in. Leona Krzosa (1928) ze Zdziłowic; Józefa Góry (1933) z Krzemienia; Kozinów z Chrzanowa; Dudków ze Zdziłowic; Jana Muchy (1926) z Konstantynowa; Stanisława Głaza (1933) z Dzwoli. Na weselach grały orkiestry - klarneciści, fleciści, saksofoniści, basiści. Obok skrzypków - kontrabasy, puzony, tuby, waltornie, akordeony i barabany. Mało jest utrwalonych takich nagrań, ale na płycie nie mogło ich zabraknąć (Podróżniak Kapeli z Wojciechowa; Suwak "Graj na cały smyczek" i Polka "Fest" kapel dętych z Tomaszowa Lubelskiego). Kapele w takim składzie przestano zapraszać na wesela w końcu lat 1970. I jeżeli nie miały oparcia w Domach Kultury, to rozpadały się. Mamy też na płycie zespoły śpiewacze z pięknymi, tradycyjnymi pieśniami obrzędowymi - grupy z Zamchu, Łukowej, Kocudzy. Płytę kończy Suwak "Zawiślak", taniec tradycyjny, zagrany przez współczesnych uczniów starych mistrzów - tym razem już uczniów z miasta - Witolda Brodę (skrzypce), Janusza Prusinowskiego (skrzypce) i samego Andrzeja Bieńkowskiego (bębenek). Płyta zajęła drugie miejsce w tegorocznym konkursie Fonogram Źródeł, organizowanym przez Program 2 Polskiego Radia.

 

Płyta Spod niebieskiej góry - muzyka Roztocza zawiera nagrania ze zbiorów warszawskiego Domu Tańca, dokonane w latach 1993-2007 we wsiach północnego i zachodniego Roztocza oraz w trakcie Taboru Domu Tańca w Kocudzy. To wybór tradycyjnego, wiejskiego muzykowania i śpiewu głównie z regionów biłgorajskiego i janowskiego, na południowych rubieżach województwa lubelskiego. Grają i śpiewają wiejscy muzykanci starszego i średniego pokolenia, a w kilku nagraniach również ich młodzi, "miastowi" uczniowie. Refleksyjną aurę tworzą pogawędki skrzypka Stanisława Głaza (1933) z Dzwoli, na temat pochodzenia i istoty muzyki.

Klamrą płyty są melodie zagrane na przez Władysława Stanickiego (1933-2008) z Chrzanowa na harmonijce ustnej, na której grywano "do posłuchu" i do niewielkich potańcówek. Głównym instrumentem są tu jednakże skrzypce - solo i w kapelach. Prym wiodą mistrzowie skrzypiec Stanisław Głaz i Bronisław Bida (1927) z Gródek - muzykanci o niezwykłych osobowościach i odmiennych stylach gry. Mamy tu również takich mistrzów jak Kapela Kozinów ze Chrzanowa, Józef Góra (1929-97) z Krzemienia, czy Mateusz Cieliszak (1922) z Kocudzy. Honoru dęciaków broni zasłużona orkiestra z Zaburza. Na płycie są przykłady pieśni męskich i żeńskich. Są to zarówno pieśni liryczne, epickie jak i obrzędowe (weselne, żniwne, polne), nawiązujące do dawnych tradycji ludowych. Pojawia się zbiorowy śpiew kobiet, typowy dla rejonów wschodnich - w nieśpiesznym rytmie i z charakterystyczną, ciepłą barwa głosu śpiewaczek (m.in. Aniela Kawucha (1910-98) z Zaporza, Władysława Małek (1924), Janina Chmiel (1937), Maria Maksim (1924) i Zespół "Jarzębina" z Kocudzy). Śpiew męski reprezentuje Stanisław Fijałkowski (1928) z Chrzanowa. Niektóre nagrania to wspólne wykonania tańców, melodii i pieśni mistrzów ze wsi oraz uczniów z miasta (Rozczesała, rozpuściła złote włosy, czy Polka żydówka w wykonaniu Kapeli Taboru).
A dlaczego właściwie Spod Niebieskiej Góry? Może to od tej góry, co to nieopodal gospodarstwa Kapeli Kozinów się wznosi? A może od ich oberka, który charakterem i tempem melodii, idealnie pasuje się w miana niebieskiego "oberka ze snu". I właśnie album ten jest swoistą dźwiękową pamiątką, po tych niezwykłych, "niebieskich muzykantach".

Płyta zdobyła w tym roku tytuł Fonogramu Źródeł 2009, a ciekawy jej opis można przeczytać na blogu Macieja Łaty (Baśń o Roztoczu).

 

Płyta dołączona do książki Andrzeja Bieńkowskiego 1000 kilometrów muzyki. Warszawa - Kijów, jest składanką z wcześniejszych płyt z serii Muzyka odnaleziona oraz dwoma premierowymi nagraniami. Zebrany materiał to efekt podróży etnograficznych z okresu ostatnich 10 lat. Tytułowe 1000 kilometrów to regiony Polski i Ukrainy, które profesor zjeździł z kamerą: Mazowsze, Radomskie, Roztocze i dalej - Polesie, Wołyń. Bieńkowski zarejestrował odchodzenie dawnego świata - świata tradycyjnej wiejskiej muzyki. Dokumentuje jego pozostałości w dzisiejszej kulturze wsi, kiedy to tradycyjne obrzędy nie mają już swojego, pierwotnego znaczenia. Bieńkowski nie tylko zarejestrował wiejską muzykę, ale też barwnie opowiada o jej twórcach - muzykantach i śpiewakach, tytułując ich jako jeden z nielicznych, mianem artystów. To postacie prawdziwe, z krwi i kości, pełne entuzjazmu i potrzeby tworzenia. Niestety - często już niemożliwej do zrealizowania. Przesłaniem dla prezentacji tej muzyki jest odniesienie aż do czasów pańszczyzny, czyli naszego, lokalnego niewolnictwa. W tamtych czasach status pańszczyźnianych chłopów był podobny do pozycji czarnych niewolników w Ameryce. Jedni i drudzy mieli swoje obyczaje, pieśni, muzykę. Idąc tym tropem łatwo sobie uświadomić, że ludowe pieśni, oberki, polki i mazurki, to nic innego jak melodie i tańce niewolników - tak jak czarne bluesy. 

Pieśni Marianny Rokickiej i zespołu z Rudzienka z gminy Kołbiel to wydawnictwo zawierające 77 tekstów pieśni i 41 nagrań pieśni z Rudzienka, z lat 1988-2008. Grupa wiejskich śpiewaczek z Rudzienka, zasługują na szczególną uwagę. Jako jedne z nielicznych już dziś mieszkanek mazowieckich wsi, kultywują tradycję ludowego, naturalnego śpiewu. Poza wszystkim Panie pozostają jednak przede wszystkim sobą - gospodyniami, matkami, babciami. Większość nagrań zrealizowana była amatorsko, w trakcie występów lub spotkań i prób domowych.

Ostatnia płyta archiwalna to nagrania dołączone do książki Aldony Plucińskiej Polskie świętowanie. Adwent, Gody, Zapusty. Książka opisuje polskie, ludowe zwyczaje - wierzenia i obyczaje - związane z początkiem roku liturgicznego (Świąt Bożego Narodzenia). Płyta zwiera pieśni adwentowe, kolędy i pastorałki z Archiwum Muzycznego Folkloru Religijnego Instytutu Muzykologii KUL i otrzymała wyróżnienie w konkursie Fonogram Źródeł 2009.

niedziela, 28 marca 2010

W poszukiwaniu źródeł tradycyjnej muzyki ludowej. Pod tym hasłem ukazuje się bardzo duża liczba płyt, zarówno z rejestracjami archiwalnymi, jak też współczesnymi nagraniami wykonawców kultywujących lub odtwarzających wiejską i miejską muzykę tradycyjną, z wielu regionów Polski - choć przecież nie tylko. W tegorocznych Wirtualnych Gęślach mamy zarówno białoruskie i ukraińskie śpiewy i melodie z Podlasia, z ukraińskiego Polesia, Roztocza, łemkowskie, lasowiackie, góralskie, a nawet warszawskie. Są również materiały odnalezione w państwowych archiwach PAN, z autentycznymi nagraniami dawnej muzyki wiejskiej z Kaszub, Kurpii, Mazowsza, Opoczyńskiego, Lubelskiego, Wielkopolski i wielu innych regionów.  

Żeńska grupa śpiewacza Dziczka wykonuje tradycyjne pieśni wiejskie - zarówno obrzędowe, jak i liryczne - głównie z terenu wschodniej Ukrainy i Polesia. Liderką grupy jest Tatiana Sopiłka, członkini legendarnego, ukraińskiego zespołu tradycyjnego Drewo, prowadząca badania etnomuzykologiczne właśnie na lewobrzeżnej Ukrainie (na lewym brzegu Dniepru). Dziczka po ukraińsku oznacza młode, dzikie drzewo owocowe. Poza liderką grupę tworzą fascynatki tradycyjnego śpiewu ludowego z Warszawy i Krakowa. Na albumie Tradycyjne pieśni z Ukrainy, znalazły się pieśni weselne i liryczne. Źródła stanowiły archiwalne nagrania autentycznych śpiewaków. W ich melodiach i tekstach, historiach kobiecego losu, śpiewaczki odnalazły bliskie odczucia i emocje. W swoich interpretacjach starają się zachować oryginalne dialekty oraz charakter i sposób wykonania. Pieśni uwodzą oryginalnym brzmieniem głosów zlewających się w jedną, harmonijną całość. Słychać w nich pierwotność Polesia i tęsknotę Połtawszczyzny. Tak jak owoce dziczki, pieśni nasiąknięte są wszystkim, z czego wyrosły: otaczającym krajobrazem, losami śpiewających je ludzi, słońcem i wiatrem.

Trzy płyty z muzyką tradycyjną z Podlasia wydało prężnie działające, lokalne Stowarzyszenie Muzeum Małej Ojczyzny w Studziwodach w Bielsku Podlaskim. Stowarzyszenie to popularyzuje tradycyjną kulturę ludową - białoruski i ukraiński folklor Podlasia.

Żemerwa - zespół folkloru tradycyjnego podlaskich Białorusinów, wydał płytę ze Starobiałoruskimi kolędami z Podlasia. Album przypomina tradycyjne, często już zapomniane kolędy, które dawniej były powszechnie wykonywane w czasie kolędowania. Sięgające XVI-XVII wieku pieśni bożonarodzeniowe, Żemerwa wykonuje razem ze swoimi nauczycielami - grupami śpiewaczymi z podlaskich wsi: Krzywca, Zbucza, Dobrywody, Daszów i Suchowolców. Słyszymy również archiwalne nagrania z 1979 roku, wykonane w czasie kolędowania w Strykach k.Bielska Podlaskiego. Są to w większości kolędy zebrane z dawnych zbiorów i rękopisów (bohohłasników), spisanych w językach: starobiałoruskim, staroukraińskim i cerkiewnosłowiańskim. Zebrane na płycie pieśni i kolędy jeszcze kilkadziesiąt lat temu były bardzo popularne wśród kolędników na podlaskich wsiach białoruskich. Na Nowy Rok, tradycyjnie wykonywano kolędy Nowoje leto... i Chrystos rodiłsia. Tą ostatnią śpiewano w Zbuczu, idąc ulicą, przy akompaniamencie harmonii i bębenka. Prócz kolęd, na płycie znalazły się również pieśni paraliturgiczne z Dobrywody i pieśń białoruska Ja umom chodziła z Krzywca.

Moja Matula Pereborniczka, prezentuje kulturę muzyczną wsi Zbucz na wschodnim Podlasiu. Znalazły się na niej archiwalne nagrania tańców i pieśni - klasyka dawnych wesel i wiejskich zabaw. Większość z nich wykonuje Piotr Juszkiewicz (skrzypce) ze Zbucza, z towarzyszeniem wnuka Ireneusza Przychodzkiego (gitara) oraz Mikołaja Sidoruka (akordeon). Dwa stare walce Juszkiewicz gra na siedmiostrunowej gitarze, a polkę na bałałajce. Na płycie znalazły się też nagrania harmonisty Włodzimierza Murawskiego z Orli. Nagrania wykonane około 1990 roku, pochodzą z domowych, archiwalnych zbiorów Juszkiewicza. Istotną część płyty stanowią nagrania pieśni Zbuczanek - Katarzyny Tichoniuk i Niny Chowroś. To nagrania z lat 2004-2009, z festiwalu "Tam po majowuj rosi" oraz z wizyt w domach gospodyń ze Zbucza. Pieśniom towarzyszyły opowieści, żarty, śmiechy i domowe odgłosy. Płyta jest prawdziwym kalejdoskopem zbuczańskiej kultury muzycznej. Wielogłosowe pieśni przeplatają się z tradycyjnymi tańcami, wesoły nastrój wyprowadzają humorystyczne pieśni i przyśpiewki. W chwili wyciszenia słyszymy dawne pieśni solowe i śpiewne, wschodnie romanse.

Ranok koliaduje, to jeszcze jedna pozycja wydana w Studziwodach. Młodzieżowy zespół folklorystyczny Ranok z Bielska Podlaskiego, popularyzuje ukraiński folklor Podlasia. Wykonują ciągle jeszcze kultywowane, tradycyjne pieśni obrzędowe, liryczne i popularne pieśni ukraińskie. Zebranie na płycie koliady i szczedriwki pochodzą z Podlasia, Polesia i Wołynia. Są to stare pieśni bożonarodzeniowe, śpiewane w języku cerkiewno-słowiańskim, z akcentami miejscowej gwary ukraińskiej.

Łastiwoczka (Jaskółeczka) to dziecięco-młodzieżowy, łemkowski zespół pieśni i tańca z Przemkowa, z pogranicza Dolnego Śląska i lubuskiego. Zespół kontynuuje tradycje swoich dziadków i rodziców, kultywując zwyczaje i folklor łemkowski. Swój repertuar opierają na tradycyjnych pieśniach, przekazywanych z pokolenia na pokolenie, które w domach łemkowskich po prostu się śpiewa. Na scenie poza tańcem, prezentują też oryginalne łemkowskie gorsety, wyszywane bluzki i zapaski. Na płycie Łastiwoczka śpiewają większości wpadające w ucho melodie i popularne piosenki, m.in. Tam za naszom zahradoczkom, Czom dub ne zelenyj, Dolyna dolyna, Swit misiaczku, Kukała kozula, Tam na Lemkowyni.

Kolędy z komody Dziadka Pogody, to wspólny projekt zrealizowany przez wiejskiego muzykanta-samouka, skrzypka i śpiewaka spod Kolbuszowej, Władysława Pogodę (1920) oraz młodych muzyków, zafascynowanych melodiami lasowiackimi z repertuaru mistrza. "Dziadek Pogoda" - jak pieszczotliwie nazywają go uczniowie - to człowiek otwarty na wszelkie pomysły i inicjatywy, w których młodzi muzycy czerpią inspirację z jego bogatego repertuaru. Tym razem to nowe brzmienia kolęd i pastorałek śpiewanych na Rzeszowszczyźnie.

Kapela Po Zagonach wykonuje folklorystyczne opracowania popularnych, ludowych przyśpiewek, skocznych polek i siarczystych oberków. To w większości znane piosenki i melodie, wykonywane niegdyś przez danych, wiejskich muzykantów. Heca kieca, to wędrówka po wielu regionach Polski. Melodie pochodzą z łowickiego, rzeszowskiego, kieleckiego, śląskiego, a także z rodzinnej Wielkopolski. Kapela sięga po charakterystyczne dla danego regionu melodie i instrumenty: trąbka w melodiach sądeckich, cymbały w rzeszowskich, fujarka w beskidzkiej, dudy w wielkopolskiej. Na płycie przeważają frywolne, rubaszne przyśpiewki, ogniste, porywające tańce - znalazło się też miejsce dla kilku lirycznych, rzewnych pieśni. To prawdziwy przegląd ludowych przebojów, takich jak: Heca kieca, Świniorz, Parobeczek, W ciemnym lasku, Koza, Dziadek (albo Lato z radiem ;), Gdzieżeś ty bywał, Hej, od Krakowa (czyli Hosadyna), Wiwaty.

Płyta Kapeli Praskiej Muzyka warszawskich podwórek, z piosenkami popularnymi w przedwojennej Warszawie, dołączona została do książki Ryszarda Mączewskiego Warszawa między wojnami. Opowieść o życiu Stolicy 1918-1939. Kapela Praska od ponad dwudziestu lat podtrzymuje tradycyjny folklor muzyczny Warszawy. Na płycie znalazło się kilkanaście znanych, "warsiawskich szlagierów" - piosenek, tang i ballad podwórkowych - m.in. Chodź na Pragie, Tango andrusowskie, Tango Milonga, Panna Andzia, Tango apaszowskie, W Saskim ogrodzie, Jadziem panie Zielonka, Zimny drań, U cioci na imieninach.

Rodzinną Kapelę Bugajskich z Kęt na Podbeskidziu tworzy nauczyciel muzyki Zbigniew Bugajski i jego czwórka dzieci. Do Gór... to muzyczne połączenie tradycyjnych kultur górali beskidzkich, z naciskiem na żywiecczyznę i babiogórskie. Grają również ludowe melodie innych, bliskich regionów: podhalańskiego, krakowskiego, sądeckiego i Słowacji.

I jeszcze na koniec po krótce, seria płyt Folk Music Collection z archiwalnych zbiorów fonograficznych Instytutu Sztuki PAN, wyróżniona Nagrodą Specjalną przez jury tegorocznego konkursu Fonogram Źrodeł.

Płyta Early Post-War Polish Folk Music Recordings (1945-1950), to zbiór unikatowych nagrań, stanowiących efekt pierwszych, powojennych rejestracji fonograficznych ludowej muzyki tradycyjnej - autentycznej muzyki polskiej wsi. Tą dokumentacją zostały objęte: Wielkopolska, Ziemia Lubuska i Kaszuby, a potem jeszcze (jak realizatorzy dostali własny samochód) Opoczyńskie, Lubelskie i Rzeszowskie. Dopiero teraz zbiory te poprzez ucyfrowienia nagrań zostały odpowiednio zabezpieczone i utrwalone. Większość nagrań wykonali śpiewacy i muzykanci urodzeni jeszcze w drugiej połowie XIX w.  Pomimo słabej jakości technicznej, nagrania stanowią nieoceniony dokument i źródło wiedzy o autentycznej muzyce polskiej wsi sprzed okresu stylizacji (folkloryzacji), przemian, a niekiedy już całkowitego zaniku tradycji.

Cassubia Incognita (Kaszuby Nieznane) - Kaszebscze pieśnie, to wybór najstarszych, zachowanych nagrań, dokonanych tuż po wojnie na Kaszubach. To unikatowe, dźwiękowe uzupełnienie dzieła prof. Ludwika Bielawskiego Kaszuby - antologii muzyki kaszubskiej. Płyta ukazuje dawny, muzyczny obraz Kaszubów, własne pieśni i muzykę. Prawdziwym rarytasem jest tu choćby pieśń stuletniej kobiety, czy kaszubskie opowieści i legendy. 

Płyta Hen, gdzie piaski i moczary, gdzie zielone zawsze bory - pieśni Puszczy Kurpiowskiej, prezentuje najstarsze nagrania pieśni i muzyki Kurpiów Puszczy Zielonej. 83 archiwalne nagrania pochodzą z badawczych wypraw terenowych z lat 1952-54. Na płycie zarejestrowano dawny tradycyjny repertuar wykonywany przez najstarszą generację Kurpiów - urodzonych jeszcze w drugiej połowie XIX wieku. To prawdziwy kalejdoskop obrzędów i zwyczajów ludowych na Kurpiach. Osią jest tu repertuar obrzędowy i weselny; liczną grupę stanowi repertuar miłosny opowiadający o zalotach, kawalerce, miłości, stracie wianka, rozłące, odtrąceniu; są również pieśni pasterskie, rodzinne, kołysanki, piosenki dla dzieci. Płytę zamykają pieśni religijne: pasyjna oraz śpiewane w trakcie czuwania przy zmarłym, podczas tzw. "pustych nocy".

Te skrzypce pamiętają czasy Chopina - tak opowiadał o swoich skrzypcach zmarły przed dwoma laty Kazimierz Meto - jeden z ostatnich, prawdziwych wiejskich muzykantów. Tę wypowiedź przyjęto jako tytuł-motto dla płyty prezentującej najstarsze, archiwalne nagrania wiejskiej muzyki skrzypcowej. Stare nagrania dawnych, wiejskich skrzypków, wiernie odtwarzają muzyczny klimat XIX-wiecznej, polskiej wsi na Mazowszu, Radomszczyźnie, Opoczyńskim, Podlasiu. To utrwalony na starych taśmach zapisz kunsztu, wrażliwości i wyobraźni muzycznej wiejskich mistrzów. Zamieszczone tu mazurki, polki, oberki, to repertuar z jakim zapewne osobiście mógłby zetknąć się Fryderyk Chopin - gdyby akurat wybrał się na wieś, bo wiejscy muzykanci raczej do miast wówczas nie jeździli.

czwartek, 25 marca 2010

Jak co roku, tak i w 2009 wyszło u nas kilka płyt z muzyką klezmerską i żydowską. Aż cztery znalazy się w tegorocznych Wirtualnych Gęślach. Zarówno tradycyjna muzyka żydowska (Minsker Kapelye, Hagada), jak i muzyka jazz-klezmerska (Kroke, Rzeszów Klezmer Band) są pozycjami wartymi uwagi i kilku zdań przybliżenia.  

Out of Sight, to ósma, autorska płyta Kroke, nagrana w pierwotnym składzie tego krakowskiego trio. Jest to swego rodzaju powrót do akustycznych brzmień i korzeni. Odstawienie perkusji wiąże się ze wzmocnieniem pozostałych instrumentów. Trzy instrumenty - akordeon Jerzego Bawoła, kontrabas Tomasza Laty, altówka Tomasza Kukurby (także wokalizy i gwizd), trzy muzyczne żywioły - klezmerski, orientalny i bałkański, trzy osobowości, które scalają wszystko w magiczne zjawisko o nazwie Kroke (w jidysz: Kraków). Muzycy są wspaniałymi melodykami, których cechuje niezwykła wrażliwość, kultura muzyczna i wirtuozeria, oraz zdolność pisania urzekająco pięknych tematów.

Tytuł płyty na polski tłumaczy się jako Poza Zasięgiem. Wyjaśnień może być pewnie wiele. Do mnie najbardziej przemawia te o dźwiękach i obrazach, które znajdują się gdzieś daleko, skryte "poza zasięgiem" wzroku - ale już nie słuchu. Daleko, nie oznacza jednak, że nigdzie - wręcz przeciwnie. Już na poprzednich płytach Kroke, mocno dawały znać o sobie wpływy muzyki etnicznej - fascynacje rytmami Bałkanów, harmoniami Orientu. Tym razem nasi "eksportowi klezmerzy" odwiedzają jeszcze północną Brazylię (Madrugada) i zachodnią Afrykę (Mecalakuku). Nie odcinają jednak korzeni z klezmerskimi źródłami swojej muzyki. Nie rezygnują z tego, co ich kompozycjom nadaje rozpoznawalnego charakteru, miękkiego, szlachetnego brzmienia i czaru - żydowskiej liryki, werwy i humoru. Dźwięki malują przeróżne, często egzotyczne obrazy. Płyta zachwyca od pierwszej kompozycji Medinet, która przenosi nas w odległe rejony Śródziemia. W Janitsa, skoczne rytmy prowadzą na Bałkany, po których odpoczynek przynosi rzewna melodia Moondowner. Z kolei żartobliwe Life as it is, głęboko kontrastuje z Fields of Sorrow (Polami Cierpień) - majestatycznym lamentem, poruszającym echem śpiewów chasydzkich z wszystkich, zburzonych synagog świata. Za to we frywolnym A Luftmentsch radości nie brakuje - aż unosi pogwizdywanie i śpiew, który spokojnie mógłby rozbrzmiewać na dawnym, żydowskim weselu. W Beyond Words (Poza Słowami), urzeka dojmująco smutny temat i wokaliza Tomka Kukurby. Zresztą nad całością muzyki unosi się nieokiełznany temperament "Kukusia", który w utworze Mecalakuku stworzył własny język improwizowanych wokaliz. Muzyka na Poza Zasięgiem jest mocno zróżnicowana brzmieniowo. Czasem brzmi jazzowo, czasem współcześnie, a innym razem klasycznie. Dzięki połączeniu tradycji i własnego spojrzenia, jest ona wciąż odkrywcza, a równocześnie pełna pasji, urocza i porywająca. 

 

Minsker Kapelye to zespół z Białorusi, odwołujący się do muzycznych tradycji białorusko-litewskich Żydów, zwanych litwakami. Tytuł płyty - Tutejsi, nawiązuje właśnie do tej dawnej społeczności, która w trakcie i po II wojnie, niemal całkowicie zniknęła z zamieszkiwanych przez siebie terenów. Tutejsi, to również odniesienie do książki Janka Kupały, opisującej ludność zamieszkującą na początku XX wieku tereny obecnej Białorusi. Społeczność ta, żyjąc pomiędzy wschodem, a zachodem, między wielkimi żywiołami narodów Rosji, Polski i Niemiec, nie określała swojej tożsamości narodowej i dla uniknięcia problemów nazywała siebie po prostu "tutejsi".

Z wielkim pietyzmem wydany, książkowy album jest efektem wielu lat badań nad kulturą muzyczną litwaków. To fascynująca dokumentacja muzyczna wzajemnych oddziaływań zamieszkujących ten obszar narodów i ich kultur - świadectwo niezwykłego folkloru białoruskich Żydów. Badaniami tymi zajmowało się dwoje muzykologów: Nina Ściapańska i Dmitri Slepovitch - założyciel i lider Minsker Kapelye. Ich działania miały na celu zebranie, zbadanie oraz zachowanie elementów kultury muzycznej Żydów z Białorusi, Litwy, części Łotwy, Rosji i Ukrainy, których łączył wspólny dialekt jidysz. Społeczność ta utożsamiała się głównie z Białorusią, chociaż często nie wiedziała nawet, jak nazwać swój kraj - "Rajsn" (Ruś), czy "Rosja"? W ciągu prawie dziesięciu lat, zebranych zostało wiele nagrań, wywiadów, piosenek i melodii, w prawie dwudziestu białoruskich miastach i miasteczkach, m.in. w Mińsku, Witebsku, Baranowiczach, Bobrujsku, Homlu, Mozyrzu, Mohylewie, Pińsku. Kilka nagrań dokonano również w Wilnie i na północnej Ukrainie. Dużo materiału odnaleziono w rosyjskich archiwach państwowych. Na podstawie tych materiałów muzycy Minsker Kapelye nagrali własne wersje litwackich utworów i melodii. Muzycy prezentują repertuar muzyków żydowskich - klezmerów - odtwarzając pieczołowicie tradycję sztetla - żydowskiego miasteczka - która znikła całkowicie w czasach okupacyjnej zagłady i późniejszej władzy radzieckiej. W nagraniach uczestniczyli: Dmitri Slepovitch - klarnecista i pianista; Tatsiana Kukiel, grająca na białoruskich cymbałach oraz wiolonczelistka Hanna Charczanka. Album zawiera również archiwalne nagrania i stare, żydowskie piosenki.

Płyta rozpoczyna się Szumem miasta - dźwiękami współczesnego Mińska, melodią dzwonów odbudowanego ratusza, zgiełkiem dworca kolejowego - poprzez który muzycy wprowadzają nas w świat niemal zapomniany. Znajdują się tu rzewne, chasydzkie niguny; melodie grane podczas żydowskich wesel - taneczne szery (Serale), frejlechsy, chosydy, marsze weselne, wolne i stonowane wołachy); zapożyczone od słowiańskich sąsiadów tradycyjne tańce ludowe (Suity polek i korowodów). Są też pieśni: smutne, żałobne Witebskie niguny; żartobliwy Forszpil; weselne przyśpiewki Ot azej! i Jest żydowskie miasteczko koło sztot Bobrujsk. Baranowicz, to wyraz tęsknoty za rodzinnym miasteczkiem (w latach międzywojennych Baranowicze znajdowały się na terenie Polski). Z kolei muzycy zaskakują własną, uwspółcześnioną wersją piosenki A Pastechl (Pasterz). Minsker Kapelye wykonuje oryginalną jej wersję w mieszance jidysz i rosyjskiego, od siebie dodając hip-hopową rytmikę i rapowane wstawki w jidysz autorstwa Slepovitcha. Na koniec jeszcze Wiglid - jedna z najstarszych kołysanek żydowskich, pięknie zaśpiewana przez Polinę Lewiną. Lewina śpiewa ją częściowo w jidysz, częściowo po rosyjsku, do wiersza Michaiła Lermontowa. Płyta Tutejsi to swoiste requiem dla dawnych, żydowskich sztetl - miasteczek, których od dawna już nie ma, i o których mało kto dzisiaj pamięta.

Rzeszów Klezmer Band tworzą młodzi muzycy z tegoż miasta. Ich muzyka to współcześnie zaranżowane, tradycyjne melodie klezmerskie, zagrane w klasycznym zestawie instrumentów - klarnet, akordeon, kontrabas i perkusja. KameLeon to płyta poświęcona Leonowi Blankowi, niedawno zmarłemu, wielkiemu choreografowi, z którym muzycy mieli okazję współpracować, wiele razy grywając na prowadzonych przez niego warsztatach tańca. Muzyka jest bardzo melodyjna - przeważnie szybka i wesoła, niekiedy bardziej stonowana i nastrojowa. Znakomita większość utworów porywa do tańca, kusząc zmysłowymi dżwiękami, innym razem wzrusza rzewną melodią (Papirosn). W kilku utworach - autorskich kompozycjach klarnecisty Mateusza Chmiela - wyraźnie słychać skoczną nutę bałkańską (Bułgarska Rakija, Eche Ya Macedonie i Smile).

Mizmor w języku hebrajskim oznacza pieśń. To trzecia płyta wydana przez zespół Hagada z Krotoszyna. Grają tradycyjną muzykę żydowską, śpiewają pieśni religijne w języku hebrajskim, jidisz, a nawet w aramejskim. To znane i popularne pieśni, m.in. Jeruszalaim; Sznirele Perele; Szabat Szalom. Hagada oznacza Opowieść - przesłaniem zespołu jest opowiadanie o nadziei, którą niosą te tradycyjne pieśni.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11

Wirtualne Gęśle